Musieli amputować nóżkę sześciolatka. Odwaga dziecka zaskoczyła lekarzy. "Wyślijcie ją na tęczę"

Drobna infekcja doprowadziła do tego, że lekarze zmuszeni byli amputować nóżkę kilkuletniego chłopca. Sześciolatek wykazał się taką odwagą, że wielu dorosłych może mu zazdrościć.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na Gazeta.pl

Zobacz wideo Magdalena Stępień opowiedziała o stracie dziecka. "Już nigdy nie będę żyła w stu procentach" [MAMY CZAS]

Choroba sześcioletniego Jake zaczęła się początkowo bardzo niewinnie. Nikt się nie spodziewał, że może przyczynić się niebawem do jego niepełnosprawności.
Chłopiec miał w grudniu infekcję, która nie wydawała się zbyt groźna. Jak podaje portal independent.co.uk. dostał gorączki, bolało go gardło, do tego wystąpiła wysypka i nudności. Jake trafił do szpitala. Lekarze stwierdzili, że doszło do zakażenia paciorkowcami. Bakterie (stwierdzono, że są to Streptococcus Strep A) pojawiają się na skórze bądź w gardle i wywołują takie choroby, jak: angina, zapalenie płuc, zapalenie gardła, czy szkarlatyna.

Lekarze dawali Jake'owi niewielkie szanse 

W przypadku Jake choroba postępowała nadzwyczaj szybko. Niestety doszło do sepsy, czyli zakażenia ogólnego, które jest bardzo niebezpieczna dla życia i zdrowia chorego (może w ciągu kilku godzin przyczynić się do zgonu). Sepsa doprowadza również do obumierania tkanek, dlatego niekiedy konieczna jest amputacja. Tak właśnie było w przypadku Jake'a. Chłopiec był w bardzo poważnym stanie, lekarze dawali mu zaledwie 5% szans na przeżycie.

Walka o życie dziecka trwała 2 tygodnie. Chłopiec przez ten czas znajdował się na intensywnej terapii. Później zdecydowano się przenieść go na kolejne 3 tygodnie na oddział nefrologiczny. Najważniejsze jest jednak to, że lekarzom zdołało się go uratować. Niestety po dwóch operacjach ratujących nogę nie było wątpliwości - trzeba ją amputować.
Dla bliskich Jake'a była to wstrząsająca informacja, z którą nie mogli się pogodzić. Chłopiec wykazał się jednak niesamowitą odwagą i mądrością. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że tak musi być. Martwił się jednak, co się stanie z jego nóżką, gdy mu ją odetną? Poprosił więc lekarzy, by wysłali ją w stronę tęczy, gdzie będzie wolna.

Ta niesamowita postawa 6-latka zachwyciła m.in. jego mamę. Kobieta przyznaje, że dobry nastrój jej syna pozwala jej uporać się ze zmartwieniami, jak będzie wyglądało jego życie. Jake żartuje nawet, że ma orzeszek ziemny zamiast nogi, bo tak mu się kojarzy kikut nad kolanem.
Niebawem chłopiec dostanie protezę, dzięki której znowu będzie mógł chodzić, a z czasem także biegać, jak jego rówieśnicy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.