Dno? A tu radni PiS pukają od spodu: Dziecko z in vitro jest produktem, nie istotą a zwierzęciem

Dyskusję o in vitro, czyli jednej z metod leczenia niepłodności, tak wrażliwej kwestii rzeszy Polaków, radni PiS z Jeleniej Góry sprowadzili do poziomu, który trudno nazwać nawet dnem polskiej polityki.

W Jeleniej Górze radni obradowali nad dofinansowaniem in vitro. Przed sesją radni PiS rozdali uczestnikom głosowania ulotki traktujące właśnie o tej metodzie leczenia niepłodności. Jak określiła jej treści Beata Wójtowicz z Koalicji Obywatelskiej, "biją one na głowę, podręcznik do HiT-u". Skąd takie zdanie? Otóż na zaledwie kilku stronach ulotki znalazło się tak duże nagromadzenie nienawistnych, krzywdzących i nieprawdziwych z punktu widzenia nauki treści, że pseudopodręcznik Roszkowskiego wydaje się przy niej delikatną i merytoryczną lekturą.

Więcej wiadomości z kraju i ze świata znajdziesz na Gazeta.pl >>>

Jakie sformułowania znalazły się w ulotce od radnych PiS-u? 

"Gdzieś w zamrażalniku znajduje się 25 naszych dzieci, które być może będą żyły, a może zostaną zabite.
Dziecko poczęte z próbówki jest produktem, a nie życiem. Nie jest istotą, a zwierzęciem. 

Niestety, także na żywo, podczas sesji Rady Miasta, radni PiS- u dawali popis niekompetencji: radny Mirosław Dębski in vitro określił jako "nieludzką procedurę hodowania ludzi". Nie zabrakło też odpowiedniej oprawy graficznej dla tego festiwalu ignorancji. W sali zebrali się przeciwnicy in vitro ze stosownymi plakatami, a nawet w specjalnych strojach - czerwonych pelerynach, kojarzonych z Rycerstwem Jezusa Chrystusa Króla, ruchem stworzonym przez księdza Piotra Natanka, który od 2011 roku jest objęty suspensą. 

In vitro dofinansowane

Ostatecznie radni nie ulegli nawet groźbom wykluczenia z możliwości przyjmowania komunii i zdecydowali, że Jelenia Góra będzie dofinansowywała in vitro. Warto dodać, że z pomysłem tym do włodarzy zwrócili się sami mieszkańcy. Samorząd do programu dołoży łącznie 250 tys. złotych. W pierwszym roku będzie to 50 tys. zł. w kolejnych dwóch po 100 tys. Program zakłada "dofinansowanie kosztów jednego zapłodnienia pozaustrojowego lub adopcji zarodka dla każdej zakwalifikowanej pary" do 5 tys. złotych.

Czy to wystarczająca kwota? Jak mówiła nam Małgorzata Rozenek w naszym formacie "Mamy czas", leczenie niepłodności pochłania ogromne ilości pieniędzy

Nim dojdzie do samej procedury in vitro, rodziny są już wydrenowane z pieniędzy. Ja mówię: in vitro - to się wam po prostu należy.

Więcej o tym, ile kosztuje w Polsce in vitro, przeczytasz w naszym artykule.

Więcej o: