Wielodzietna mama: "Jak się zacznie szkoła, zajęcia i korepetycje, to będziemy jeść chleb z masłem"

- Wszędzie jest drożyzna. Zwykła plastelina jest dwa razy droższa niż rok temu. Dzieciom jest to potrzebne i nie mamy wyjścia - kupujemy. Nie wiem, czy długo tak pociągniemy. Jak się zacznie szkoła, zajęcia i korepetycje, to będziemy jeść chleb z masłem - mówi jedna z wielodzietnych matek w rozmowie z eDziecko.pl.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>

Nowy rok szkolny zbliża się wielkimi krokami. Rodzice powoli kompletują wyprawki szkolne dla swoich dzieci, które są sporym obciążeniem dla domowego budżetu. Sklepy przeżywają teraz prawdziwe oblężenie. Niektórzy decydują się na zakup porządnych rzeczy, które zdecydowanie dłużej posłużą pociechom, a one niestety kosztują dużo więcej niż te z dolnych półek. Rodziców planują już dodatkowe zajęcia i korepetycje, na które poślą swoje dzieci od września. Wydatków jest niemało. Na początku roku szkolnego dojdą także dodatkowe opłaty za ubezpieczenie dziecka, radę rodziców, bilety czy opłaty za wyżywienie. W najgorszej sytuacji są rodziny wielodzietne, które w takich miesiącach ledwo dopinają swój budżet domowy. Choć nie jest łatwo, to nie załamują się i udowadniają, że rodzicielstwo w tych czasach ma ogromne znaczenie.

Zobacz wideo Jak odkładają Polacy? Ile udaje im się zaoszczędzić? [SONDA]

Wielodzietna matka o wydatkach na dzieci: Coraz częściej podbieramy z konta oszczędnościowego

Wielodzietne matki nie mają łatwego zadania. Wychowanie jednego dziecka to spore wyzwanie, a wyobraźmy sobie, że musimy wychować czwórkę dzieci. I choć nie brzmi to dobrze, to wychowanie dzieci również sporo kosztuje. Wielodzietne rodziny mogą liczyć na kilka rodzajów państwowej pomocy, nie tylko w formie pieniężnej. Jednak sytuacja rynkowa, inflacja i wysokie ceny paliwa sprawiły, że i tak ledwo dopinają budżety domowe.

Pewna matka czwórki dzieci, która mieszka wraz z rodziną w podwarszawskiej miejscowości, przyznaje, że ostatni rok mocno dał jej popalić. Kobieta ma dwie córeczki, które uczęszczają do publicznego przedszkola, a także dwoje starszych dzieci uczęszczających do szkoły podstawowej. Wspomina, że choć jest dopiero połowa sierpnia, to wydatki zdecydowanie przekroczyły ich możliwości.

Nie oszczędzamy na edukacji dzieci, więc wydatków mamy sporo. Wcześniej jakoś radziliśmy sobie, ale w ostatnich miesiącach nie wystarcza nam pieniędzy z wynagrodzeń i coraz częściej podbieramy z konta oszczędnościowego. Wiem, że tak długo nie pociągniemy, ale nie mamy możliwości podjęcia dodatkowej pracy

- przyznaje wielodzietna matka i dodaje, że kompletując wyprawkę, stara się, aby nie były to rzeczy z górnej półki, jednak jednocześnie chce, aby dzieci nie poczuły się gorzej, więc wybiera te w normalnych cenach. 

Wszędzie jest drożyzna. Zwykła plastelina jest dwa razy droższa niż rok temu. Dzieciom jest to potrzebne i nie mamy wyjścia - kupujemy. Nie wiem, czy długo tak pociągniemy. Jak się zacznie szkoła, zajęcia i korepetycje, to będziemy jeść chleb z masłem. Najmłodsze córki mają wady wymowy i logopeda będzie nieunikniony. Syn pasjonuje się piłką nożną i bardzo chce trenować, więc mu tego nie odmówię. Z kolei córka ma smykałkę do grania na instrumentach. Chcę dać im możliwość rozwoju

- podkreśla Ania. Matka czwórki dzieci wspomina, że jest jej przykro, kiedy musi odmówić dzieciom nowych ubrań czy wyjścia na pizzę Jednocześnie podkreśla, że stara się im to wszystko wynagrodzić w naturalny sposób, np. wybierając się na rowery, plac zabaw czy na lody. Zapowiada, że gdyby musiała zostać w domu, żeby opiekować się dziećmi, to ich budżet domowy nie dopinałby się i musieliby się zapożyczyć. Na szczęście aktualnie w pogotowiu zawsze są troskliwi dziadkowie. 

Wyprawka szkolnaRodzice nie muszą kupować wyprawki do przedszkola. "To jest niezgodne z prawem"

Dodatkowe świadczenia dla polskich rodzin

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podejmuje działania na rzecz młodych małżeństw oraz rodzin. Jednym z nich są dodatkowe świadczenia rodzinne:

  • Rodzinny Kapitał Opiekuńczy,
  • program "Rodzina 500+",
  • program "Dobry Start",
  • program "Maluch+",
  • opieka nad dzieckiem w wieku do lat 3,
  • Karta Dużej Rodziny,
  • dodatek osłonowy,
  • zasiłek rodzinny oraz dodatki do zasiłku rodzinnego,
  • jednorazowa zapomoga z tytułu urodzenia się dziecka,
  • świadczenie rodzicielskie, do których prawo nabywa się w sposób określony w ustawie z dnia 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych
  • świadczenia opiekuńcze: zasiłek pielęgnacyjny, świadczenie pielęgnacyjne i specjalny zasiłek opiekuńczy.

Choć w teorii politycy oferują wiele, to te programy w rzeczywistości nie działają tak, jak powinny. Chociażby samo 500 plus miało zwiększyć dzietność w Polsce, a niestety tak się nie stało. Rodzice sugerują jednak, że gdyby nie dodatkowe pieniądze, to nie byliby w stanie wyżywić swoich rodzin. 

Sklep spożywczy w Mińsku na BiałorusiMama czwórki dzieci: "Świadczenia są po to, żeby pokryć tę drożyznę w sklepach"

Więcej o: