Posłała męża na wywiadówkę. Obmyślił sprytną zemstę. "Moja żona zostanie skarbnikiem"

W szkołach i przedszkolach rozpoczął się drugi semestr. To czas, kiedy w placówkach organizowane są wywiadówki. Na zebraniach dominują mamy, większość ojców raczej niechętnie się na nich pojawia. Są nawet tacy, którzy postanowili zrobić swoim żonom psikusa "za karę", że musieli na nie iść.

W okolicach ferii zimowych w szkołach i przedszkolach organizowane są spotkania z rodzicami. Są osoby, które chętnie wybierają się na zebrania i takie, którym słabo robi się na samą myśl o siedzeniu na dziecięcym krzesełku (i to zazwyczaj przez godzinę, albo i dwie).

Zobacz wideo Psychologowie nie chcą pracować w państwowych szkołach. W 450 gminach w Polsce nie ma na stałe psychologa

Co ciekawe, na wywiadówkach od lat dominują mamy, mężczyźni stanowią zdecydowaną mniejszość. Dlaczego tak się dzieje? I jak sobie radzą podczas zebrań?

Ojciec na wywiadówce. Jeden robi szczegółowe notatki, inny mówi "nic ciekawego"

Co ciekawe, wiele kobiet przyznaje, że nie wysyła swoich mężów na wywiadówki, ponieważ później i tak muszą się dopytywać innych mam, czy wychowawczyni bądź wychowawcy, by się czegokolwiek dowiedzieć. Wynika to z tego, że panowie wielokrotnie nie wsłuchują się zbytnio w to, co się mówi na zebraniu i skupiają się tylko na tym, "by odsiedzieć swoje"

Wysyłam męża na wywiadówkę tylko wtedy, kiedy sama nie mogę iść. Wszystkiego i tak muszę się potem dowiadywać od innych mam, bo mój mąż przychodzi do domu ze stwierdzeniem "Nic ciekawego". Bez zastanowienia wypełnia i podpisuje zgody i upoważnienia podtykane przez wychowawczynię, nie wiedząc nawet, czego dotyczą. Raz przypadkowo zapisał nasze dziecko na religię, chociaż wiadomo, ze nie chodzi. Musiałam to potem odkręcać. Raz przypadkowo zgłosił mnie do przygotowywania dekoracji na szkolną dyskotekę. Już wolę, żeby tam w ogóle nie chodził

- opowiada Wiktoria, która nie ukrywa, że po kilku razach wysłania męża na wywiadówkę woli już, żeby nikt się na niej nie pojawił. Śmieje się, że wtedy ma przynajmniej pewność, że nic nie namiesza i nie pomyli.
Muszę przyznać, że to zupełnie inaczej niż w przypadku mojego męża, który bardzo się stresował przed pierwszą wywiadówką naszego pierwszoklasisty. Dotychczas na zebrania zawsze chodziłam ja, jednak tego dnia akurat nie mogłam. Wyjaśniłam mu dokładnie, w jakiej sali ma się zjawić, o której godzinie i poinstruowałam, by najlepiej usiadł gdzieś z tyłu i się nie wychylał.

Co ciekawe, zaledwie 2 minuty po zakończeniu zebrania (wiem, bo pisał do mnie na bieżąco) dostałam chyba najdłuższego SMS-a w życiu. Moja druga połówka w punktach (było ich aż 18!) wypisała, co działo się na wywiadówce. Byłam pod prawdziwym wrażeniem! Niestety małżonek zapowiedział, że więcej na wywiadówkę nie pójdzie. Powód? Irytowały go niektóre mamy, które ciągle mówiły o swoich dzieciach, jakby tylko te były w całej klasie i powtarzały po kilka razy to samo, przeciągając całe spotkanie. Ja się już zdążyłam przyzwyczaić, jednak on przyznał, że "ciężko mu było tego słuchać i walczył sam ze sobą, by tego nie skomentować". Wiem jednak, że jeśli znów zdarzy się "awaryjna sytuacja", to on sobie bez problemu z nią poradzi.

Poszedł na wywiadówkę syna. Miał jeden cel. 'A żona uprzedzała, żebym nie dał się wrobić'Poszedł na wywiadówkę syna. Miał jeden cel. 'A żona uprzedzała, żebym nie dał się wrobić' shutterstock.com/sydarikova_foto

Są jednak ojcowie, którzy nie mają problemu z wywiadówkami, a wręcz przeciwnie - chętnie na nie chodzą.

U nas na wszystkie zebrania chodzi mój mąż i to z własnej woli, a mi to nawet szczerze pasuje. On jest konkretny i wszystkie sprawy załatwia od razu. Natomiast mój ojciec raz został wysłany na wywiadówkę do mnie, kiedy chodziłam do liceum. Efekt był taki, że wrócił z awanturą, bo szkoła zamknięta. Czy pomylił dni? Nic z tych rzeczy. Ja wtedy chodziłam od dwóch lat do liceum, a on pojechał do mojego starego gimnazjum...

- opowiada rozbawiona Kaja. Przyznaje, że jej mąż nigdy nie popełniłby słynnego w rodzinie błędu teścia. Dodaje także, że ostatnio nawet rozmawiała z nim o tym, że obecnie coraz więcej ojców pojawia się na wywiadówkach, co uważa za duży plus. "Widać, że podejście się zmieniło, dawniej było przyjęte, że sprawy szkolne, tak jak wychowanie dzieci ogarnia mama, a ojcowie zajmują się utrzymaniem rodziny. Dzisiaj rodzice razem opiekują się swoimi pociechami i zajmują się ich edukacją itp."

Ojciec zaplanował zemstę

Wielu mężczyzn nie chce chodzić na wywiadówki i nie są zadowoleni, gdy się ich do tego zmusi. Niektórzy postanawiają nawet "ukarać" swoje drugie połówki za konieczność brania udziału w zebraniach:

Moja mama kiedyś wysłała tatę na wywiadówkę we wrześniu. Miał jedno zadanie - wszystkie informacje dokładnie zanotować. I nie można powiedzieć, bo spisał się super. Każdy temat był wypunktowany i w miarę rozwinięty. To jednak nie wszystko. Kiedy nauczycielka zapytała, kto chce być w trójce klasowej, tata podniósł rękę i powiedział, że jego żona. Tak samo zrobił dwóch innych mężczyzn. Wychowawczyni była przeszczęśliwa, że tak szybko udało się stworzyć trójkę klasową. Tata już więcej nigdy nie chodził na wywiadówki

- opowiada z rozbawieniem Anastazja. Dodaje, że po latach ojciec przyznał się do tego, że chciał się zemścić na mamie, tak samo jak "jego męscy kompani wywiadówkowej niedoli", którzy jak on zgłosili swoje żony do trójki klasowej. I w ten sposób mama Anastazji przez kilka lat była skarbnikiem i mimo wielu starań, nie była w stanie się wykręcić i zrezygnować z tej funkcji. Dziś ta historia jest słynną rodzinną anegdotką, która nazywana jest "zemstą Zbyszka".

Co ciekawe, takich historii jest znacznie więcej. Czy faktycznie mężczyźni (może nawet podświadomie), chcą zrobić psikusa lub ukarać swoje żony za konieczność wzięcia udziału w zebraniu dla rodziców?

Mój tata raz poszedł na moją wywiadówkę, gdy byłam w pierwszej klasie. w efekcie zapisał mamę do trójki klasowej, czego ona bardzo nie chciała... nigdy więcej już go na wywiadówkę nie puściła

- mówi Karolina. Obecnie sama przyznaje, że nie wie, czy to z powodu tej historii, czy też nie, ale woli chodzić na wywiadówki sama. "Wtedy mam pewność, że wszystko wiem, jakbym wysłała męża, to chyba bałabym się, że czegoś mi nie przekazał".
A jakie jest Wasze zdanie na temat wywiadówek? Kto częściej na nie chodzi i dlaczego?

Więcej o:
Copyright © Agora SA