Biznes na Krupówkach. Zdjęcie z misiem "tylko" 40 zł. Rodzic: "Za tyle mogę kupić dziecku porządny obiad"

Wakacje trwają. Do redakcji spływa bardzo dużo wiadomości od czytelników, którzy informują o nietypowych sytuacjach, z którymi spotykali się podczas wyjazdów. Jedna z matek opowiada o inwazji pluszaków w Zakopanem.

Sezon urlopowy w pełni. Z uwagi na trwającą pandemię koronawirusa, większość wczasowiczów postanowiła spędzić tegoroczne wakacje w kraju. Popularne kurorty przeżywają prawdziwe oblężenie turystów. W dalszym ciągu rodzice mogą korzystać z bonów turystycznych, które pokrywają część wakacyjnego wyjazdu z dziećmi. Ponad połowa Polaków decydujących się na wakacje w kraju wybiera polskie morze. Są też tacy, którzy odpoczywają w górskich okolicach. Nasi czytelnicy chętnie dzielą się z nami swoimi turystycznymi spostrzeżeniami

Jedna z naszych czytelniczek, mama 4-letniego Jasia, aktualnie przebywa na urlopie w Zakopanem. Kobieta zdradziła nam, że ceny w restauracjach są optymalne i nie ma się, do czego przyczepić. Jednak w rozmowie z eDziecko.pl opisała nam sytuację, która - jak sama twierdzi - bardzo ją zaskoczyła. Nazwała ją "inwazją pluszaków". O co chodzi? Już wyjaśniamy. 

Zobacz wideo Mimo pandemii polskie miejscowości turystyczne przeżywają oblężenie

"Inwazja pluszaków" na Krupówkach

Mama Jasia wyznała, że była rozbawiona, gdy kilka dni temu do jej dziecka podbiegły dwie osoby przebrane za zwierzątka. Wyglądały na bardzo sympatyczne, ochoczo przybiły z dzieckiem "piątki". Zatańczyli, poskakali i wzięli dziecko na ręce. Matka zrobiła zdjęcie, bo akurat miała w ręku telefon. Po dwóch minutach zabawy mężczyzna w przebraniu poinformował, że za taką usługę należy mu się 40 złotych. 

Podeszli do nas znienacka. Moje dziecko było zafascynowane, ja mniej, bo po chwili wiedziałam, że mój portfel ucierpi. Jak tak można? Gdybym zorientowała się nieco wcześniej, to nie pozwoliłabym na zabawę dziecka z przebierańcami. Za 40 złotych mogę kupić dziecku porządny obiad

- stwierdziła.

Obiad za 30 zł - ceny w nadmorskich restauracjach zaskakują.Pokazała rachunek za obiad. "Spytałam kelnerkę, czy się pomyliła"

"Podchodzą znienacka i robią interesy"

Kobieta dodała, że niemal każdy metr deptaka jest pilnie strzeżony przez przebierańców zarabiających w ten sposób. Idąc Na Krupówkach niemal na każdym kroku słychać hasła: "Zdjęcie z misiem! Tylko 10 złotych!". Trzeba przyznać, że to całkiem niezły interes. 

Ja nie krytykuję tej pracy, bo żadna praca nie hańbi, ale jestem zdziwiona, że podchodzą znienacka i robią interesy w taki sposób. Wiadomo, że jeśli dziecko jest otwarte i energiczne to zacznie się bawić z pluszakami. Nie każdy rodzic chce zapłacić za taką usługę prawie 50 złotych! Oczywiście oni nie chcą się targować. Sytuacja jest naprawdę niezręczna. Wiadomo, mają swoich zwolenników i przeciwników, ale jedno jest pewnie - działają nielegalnie

- twierdzi matka

A Wy, drodzy rodzice, jakie macie doświadczenie związane z pobytami z dziećmi w popularnych turystycznych miejscowościach? Dajcie znać w komentarzach.

Więcej o: