Zdjęcie tego paragonu krąży po sieci. Niemal tysiąc złotych za podręczniki szkolne

Matka jednego z uczniów liceum opublikowała zdjęcie paragonu w mediach społecznościowych. Kwota, którą musiała przeznaczyć na podręczniki do szkoły, to prawie tysiąc złotych. Zdjęcie wzbudziło ogromne zainteresowanie w sieci. Udostępniła je również na swoim Facebooku Dorota Zawadzka.
Zobacz wideo

Ciągłe zmiany w systemie edukacji zmuszają rodziców do zakupu innych książek. Nie ma możliwości kupna używanych, a książki do nauki są, jak widać, drogie. 

Dorota Zawadzka, psycholog rozwojowa, opublikowała na Facebooku zdjęcie paragonu, który krążył już wcześniej po sieci. Jak widać na zdjęciu, zestaw nowych książek kosztował ponad 900 złotych. Na paragonie poza podręcznikami znalazła się jedna okładka na zeszyt.  I tak na przykład za książkę do nauki języka niemieckiego rodzic zapłacił 54 złote, za podręcznik do historii 48 złotych

Pod postem Zawadzkiej pojawiły się liczne komentarze odnośnie do cen podręczników szkolnych. Oto niektóre z nich:

Mój syn w tym roku poszedł do LO i koszt jego książek plus ćwiczenia wyszedł podobny. Nie mogę zrozumieć, dlaczego tak rzadko można odkupić książki od starszych roczników.
Czytając te komentarze, bardzo się cieszę, że nie mieszkam w Polsce. Ja kupuję dziecku do szkoły tylko mundurek i jedną książkę do muzyki, ponieważ to dodatkowe zajęcia.
U mnie bez językowych i geografii wyszło prawie 700 złotych (w jednej z tańszych księgarni internetowych). Językowe do angielskiego i niemieckiego to około 160-200 zł. Koszt wyjdzie podobny, jak na paragonie. Ciężko o używane, bo nowa podstawa programowa (1 klasa liceum, po podstawówce).
Sześć lat temu koszt był podobny, siostra szła do ogólniaka i też gdzieś tyle wyszło za książki. Niestety, książki do szkoły średniej zawsze były drogie. Pozostaje opcja zamówienia przez neta, wychodzi trochę taniej.

Jak pisaliśmy w artykule "Ile wydajemy na podręczniki dla uczniów liceów? "Zapłaciliśmy 370 zł za połowę", "Deforma kieszeni rodzica?", okazuje się, że 300 zł na "Dobry Start", czyli świadczenie, które przygotowało ministerstwo edukacji dla uczących się dzieci, to o wiele za mało, by kupić choć część podręczników.

Według raportu przygotowanego przez firmę badawczą Deloitte "Wyprawka szkolna 2019" średnie wydatki gospodarstwa domowego na wyprawkę szkolną wyniosą w tym roku 1718 zł. Połowa rodziców deklaruje, że zamierza wydać na ten cel mniej więcej tyle samo, ile w roku ubiegłym. Na jedno dziecko przeznaczymy przeciętnie 1140 zł. Jak to wygląda w praktyce?

- Za książki do siedmiu przedmiotów zapłaciliśmy około 370 zł - zdradza nasza redakcyjna koleżanka. - Najdroższa była książka i zeszyt ćwiczeń do nauki języka rosyjskiego. Jeśli dobrze liczę, zostało nam jeszcze jakieś pięć-sześć przedmiotów (w tym język angielski), wiec spodziewam się, że wydamy jeszcze mniej więcej drugie tyle. A przecież trzeba jeszcze kupić zeszyty, przybory szkolne.

Jak podaje Deloitte, z pieniędzy z programu "Dobry Start" zamierza skorzystać około 90 procent rodziców. Większość zostanie przeznaczona na podręczniki i przybory szkolne. Rodzice licealistów wskazują jednak na spore dysproporcje pomiędzy dotacją od państwa a rzeczywistymi kosztami, które poniosą w związku ze zmianą szkoły przez dziecko.

Ile wydajemy na podręczniki szkolne

- Koszt kompletu książek do liceum to, w zależności od szkoły, koło 700 zł - pisze z kolei nasza czytelniczka. - W szkole mojego dziecka (liceum czteroletnie) koszt to 760 zł. Jeśli chodzi o książki, za które płaci ministerstwo edukacji w szkołach podstawowych, to zostały z wydawnictwami wynegocjowane ceny, np. klasa ósma - koszt 250 zł za komplet książek plus 25 zł na ćwiczenia. W przypadku liceum nikogo nie interesuje, że to jest prawie trzy razy drożej - napisała pani Anna.

Więcej o: