Pięcioraczki z Horyńca. Mama ma wielki żal do swoich bliskich. "Rodzina tylko na obrazku"

Pięcioraczki z Horyńca na świat przyszły równo rok temu. Pani Dominika z miejscowości Puchacze (województwo podkarpackie) urodziła 12 lutego piątkę dzieci - trzy córki oraz dwóch synów. Zaledwie tydzień po porodzie rodzina musiała zmierzyć się z niewyobrażalną tragedią. Jeden z niemowlaków niespodziewanie zmarł. Chłopiec żył zaledwie trzy dni. Dziś jednak mama 11 pociech w dość gorzkich słowach otwarcie opowiada o swoich relacjach z rodziną. Przyznała, że nie jest tak, jak marzyła. Coraz częściej wspomina o wyjeździe.

Pani Dominika, która stoi na czele całej rodziny, chętnie pokazuje w mediach społecznościowych to, jak sobie radzi z opieką nad 11 dziećmi, które wychowuje wraz z mężem Vincentem. Tym razem postanowiła odnieść się do relacji z pozostałymi członkami rodziny. W swoim ostatnim nagraniu przyznała, że nie może liczyć na wsparcie i obecność bliskich. Wraz z mężem są zdani na siebie, chociaż potrzebowali ich obecności i dobrego słowa w trudnych chwilach. Czy to szczere wyznanie będzie początkiem naprawy relacji pomiędzy bliskimi?

Zobacz wideo Sylwia Nowak słyszała od koleżanek "nie przejmuj się", a mama się modliła. Pomogło jej coś innego

Mama 11 dzieci ma żal do bliskich. "Byłoby mi niezmiernie miło, gdyby ktokolwiek zadzwonił"

Mama 11 pociech prowadzi w mediach społecznościowych wyjątkowe konto, gdzie dzieli się tym, jak wygląda życie tak licznej rodziny. Tym razem pierwszy raz postanowiła jednak odnieść się do tego, jakie ma relacje z bliskimi i jak są przez nich traktowani.

 

Kobieta przyznała ze smutkiem, że zarówno w dobrych, jak i złych chwilach mogli liczyć tylko na siebie. Ze strony ich bliskich brak było jakiegokolwiek zainteresowania.

 

Dodała również, że nawet kiedy przebywała Czarusiem - jednym z jej synów - w szpitalu, nie było żadnych odwiedzin ani nawet telefonu.

 

"Ja nie oczekuję żadnej pomocy od rodziny. Od dawna radzimy sobie sami. Oczywiście, że byłoby mi bardzo miło, gdyby ktokolwiek z moich bliskich polubił choć jedno zdjęcie z pięcioraczków lub nasze wspólne rodzinne. Oczywiście, że byłoby mi niezmiernie miło, gdyby ktokolwiek zadzwonił, jak Czaruś wychodził po siedmiu miesiącach ze szpitala i cieszył się razem ze mną. Oczywiście, że byłoby mi niezmiernie miło, gdyby ktokolwiek przyniósł mi kawę, posiedział w milczeniu, gdy Czaruś był chory. Oczywiście, że byłoby mi niezmiernie miło, gdyby ktoś chciał się ze mną cieszyć sukcesami: wydawaniem książek, studiowaniem czy tym, że po prostu sobie radzę" - powiedziała w nagraniu.

Matka pięcioraczków z Horyńca przyznaje przy tym szczerze, że sama nie jest bez winy. "Niemniej jednak ja też nie jestem bez winy. Ja też pochłonięta codziennym życiem i pędem za rozmaitymi rzeczami nie dzwonię, nie pytam. To, że nie jesteśmy zapraszani na różne imprezy rodzinne, jak urodziny czy komunie, to w zasadzie rozumiemy. Wyobraźcie sobie, zaprosić nas. To przecież jest trzynaście osób! To nie tylko problem logistyczny. (...). Zaprosić nas to zaprosić dodatkową imprezę. A jak my zapraszamy, to też to stanowi problem. Wypada coś przynieść, a jest jedenaścioro dzieci! A jak są urodziny? Bezpieczniej po prostu być z dala od nas. My to rozumiemy" - wyznała pani Dominika, która doskonale rozumie fakt, że każdy żyje swoim życiem, ma własne problemy i zmartwienia, jednak planując budowę domu w Polsce, liczyła, że wszystko będzie wyglądać zupełnie inaczej, że będzie ten kontakt ze strony bliskich.

 

Czy rodzina pięcioraczków z Horyńca opuści Polskę?

Szczere nagranie mamy 11 pociech okazało się być niezwykle komentowaną sprawą, nie tylko ze względu na brak odpowiednich relacji z ich bliskimi, ale z uwagi na fakt, że wśród ich rozmów pojawił się plan wyjazdu z Polski. Czy do tego dojdzie? "Nie chodzi o to, że nam tutaj źle. Nam jest tutaj cudownie. Nie szukamy też 'lepszego życia'. (...) Może wyjedziemy, może wrócimy? Kto wie. Z jedenastką dzieci to nie lada wyzwanie i to pod każdym względem. (...) Póki jeszcze mamy siłę i chęci chcemy pokazać dzieciom inny świat, inną kulturę i inne życie, bo właśnie doświadczenia budują charaktery i wrażliwość na innych" - wyjaśniła kobieta.

Pod jej poruszającym nagraniem pojawiła się masa komentarzy. Internauci współczują tego, że rodzina jest zdana tylko na siebie, nie mając wsparcia wśród bliskich. "Nie tak to powinno wyglądać"; "To jest straszne... Rodzina jest tylko na obrazku... Niestety teraz każdy żyje dla siebie i tak to właśnie wygląda obecnie. Ja również cierpię z tego powodu..." – napisali internauci.

 
Więcej o:
Copyright © Agora SA