Czy tata może iść z córką siku? Znaczek na drzwiach wywołał głośną dyskusję

Szwedzka sieciówka zmieniła napis na drzwiach toalety i się zaczęło. Rozważaniom na temat słuszności kroku nie było końca. Dyskusje wokół napisu przybrały nieoczywisty obrót, zahaczając nawet o dyskryminację matek. Zapytaliśmy o opinię głównych zainteresowanych, ojców.

Ojcowie odgrywają coraz większą rolę nie tylko w życiu dziecka (co winno być oczywistością od zawsze), ale również w rozmowie o kondycji polskiego rodzicielstwa, czy jego miejsca w przestrzeni publicznej. Tematy okołodziecięce to już nie tylko coś, co łączy matki, to przestrzeń rodziców, obojga w takim samym stopniu. Ich zdanie ma znaczenie.

"To fajny krok"

Znam wielu świetnych facetów, ojców, którzy nie potrzebowali odpowiedniej tabliczki na drzwiach, żeby wejść z dzieckiem do toalety. Jeden z takich znajomych, tak skomentował zamieszanie:

Nie ma dla mnie większego znaczenia, jaki napis widnieje na drzwiach toalety. Jeżeli byłem z córeczką sam, nie mogłem pozwolić na jej wejście do toalety męskiej, więc dyskretnie pomagałem jej w toalecie damskiej. Fajne jest rozwiązanie szwedzkiego sklepu, to ukłon w stronę ułatwienia nam życia. Nie muszę przepraszać kobiet, że wkraczam w ich "przestrzeń", ja i córka czujemy się w takim dedykowanym pomieszczeniu bardziej komfortowo.

Inny bliski mi ojciec czteroletniej dziewczynki, mówi:

Zawsze istnieje jakieś rozwiązanie i specjalna tabliczka nie jest lekiem na całe zło. Jednak nie ukrywam, że to fajny krok i chyba łatwiej jest nam wejść do takiego pomieszczenia niż kombinować, jak pomóc dziecku ze spełnieniem najbardziej podstawowej potrzeby.

Toaleta dla taty z dzieckiem. Czy to dyskryminacja?

Dyskusja społeczna, która zeszła na pole dyskryminacji w związku z oznaczaniem drzwi toalet, obrała nieoczekiwany obrót. W napisach na toaletach nie ma nic o dyskryminacji. Podniesione zostają argumenty o tym, że dotąd to matki były dyskryminowane, kiedy na każdych drzwiach widniał napis - Pokój dla matki z dzieckiem. Tymczasem moi rozmówcy nigdy nie spotkali się z odrzuceniem ich prośby o wejście do takiego pomieszczenia, a sami traktują słowa, cóż, jak zwykłe słowa:

Często korzystałem ze specjalnych pokoi dla mniejszych dzieci, żeby przewinąć syna. Nie widzę nic gorszącego w tym, że napis traktował o matce z dzieckiem. Idea równouprawnienia nie leży w słowach, tylko w czynach i perspektywie. 

Szwedzka sieciówka zrobiła fajny krok, nie jest to jednak ani hołd dla ojców, ani pstryczek w ucho dla matek. Tak, jak pokoje dla matek z dziećmi nie były o tym, kto ma większe predyspozycje do zmiany pieluch. Dobrze jednak, że razem ze zmianą naszej świadomości, zmienia się społeczna narracja. To wartościowa ścieżka, nie zbaczajmy z niej.

Więcej o: