"Nastolatka zgłasza wychowawczyni, że kolega klepnął ją w tyłek". Jej reakcja rozjuszyła internautów

Przemoc na tle seksualnym ma się dobrze. I nic się nie zmieni, jeśli zmiany nie zaczną się u źródła, w domu, w szkole, w najbliższym otoczeniu dzieci i młodzieży. Ta historia udowadnia, że pozostało jeszcze wiele do zrobienia.

"Dziewczynki podrywajcie po lekcjach"

Na swoim profilu w mediach społecznościowych blogerka rozpoznawalna jako Matka Sanepid, zamieściła wpis:

Nastolatka zgłasza wychowawczyni, że kolega klepnął ją w tyłek. Wychowawczyni więc mówi: - Chłopcy, ale dziewczynki podrywajcie po lekcjach, nie w szkole.
Otwieram więc dyskusję, która moim zdaniem powinna zaczynać od słów: - Nie kurwa! No nie!

Post został szeroko komentowany, ludzie wyrażają złość i bezsilność, największym echem poniósł się komentarz dziennikarza Bartosza Fetysza, znanego z ciętego języka:

Ja bym kolejnym razem klepnął zatem kolegę w ryj. Ciekawe co by powiedziała nauczycielka? Że po ryju też po lekcjach?

Pojawiły się również liczne głosy rozjuszonych kobiet:

Ja bym wysłała jakiegoś znajomego faceta, żeby panią po lekcjach klepnął w dupę ... ciekawe czy by tak samo uważała
Przecież to jest jawne przyzwolenie na molestowanie! Brak słów
U nas powiedziano, że dziewczynki nie mogą nosić krótkich spódniczek i bluzek na ramiączkach, nie dlatego, że tego wymaga regulamin szkoły, tylko żeby NIE KUSIĆ chłopców!

Fundamentalne zmiany

Jak długo jeszcze będziemy przyzwalać na wszelkie sygnały molestowania seksualnego? Edukacja seksualna powinna być przedmiotem obowiązkowym w każdej szkole, a nauczać jej powinni ludzie mądrzy, świadomi.  To jedyna droga, ku zniesieniu podziałów, zwiększeniu poziomu świadomości, empatii i pełnego szacunku uznania granic drugiej osoby. Niezależnie, czy w grę wchodzi relacja seksualna, przyjacielska czy zawodowa.

Rodzice i pedagodzy są odpowiedzialni w głównej mierze za to, jakie wartości będą reprezentować przyszłe pokolenia.

Więcej o: