Marina walczy z chorobą syna. Podaje mu wodę z octem. "Znacie ten sposób?"

Marina ostatnio przeżywała ciężkie chwile związane z chorobą syna. Liam miał wysoką gorączkę. Piosenkarka postanowiła walczyć z chorobą za pomocną starej metody. - Po trzech dniach temperatura w normie. To była tak zwana trzydniówka - wyznała żona Wojciecha Szczęsnego.

Więcej podobnych artykułów znajdziecie na stronie głównej Gazeta.pl.

Marina Łuczenko wykorzystuje swój Instagram nie tylko do pokazywania pięknych zdjęć z egzotycznych wycieczek czy rodzinnych chwil, lecz także do komunikacji z fanami. Piosenkarka chętnie opowiada w sieci o kwestiach macierzyńskich i zdradza, jak radzi sobie z wychowaniem syna. Na Instagramie obserwuje ją już ponad 760 tysięcy osób.

Zobacz wideo Marina Łuczenko-Szczęsna nagrała filmik, jak jej syn Liam śpiewa hymn Polski

Marina ma za sobą ciężkie chwile. Liam zachorował. "Noce nieprzespane, jak za starych, dobrych czasów"

Marina opublikowała na InstaStories relacje, w której zdradziła, jak ostatnio wyglądają jej dni i dlaczego jest jej mniej w mediach społecznościowych. Gwiazda zdradziła, że Liam jest chory więc powróciły stare dobre czasy, kiedy to rodzice nie mogli się wyspać.

Ostatnio byłam mniej aktywna. Liamek miał gorączkę. W nocy bywało pod 40 stopni. A więc noce nieprzespane, jak za starych, dobrych czasów

- napisała zmartwiona Marina.

Marina Łuczenko-Szczęsna z LiamemMarina Łuczenko-Szczęsna z Liamem Instagram, @marina_official

Piosenkarka wyznała, że w walce z wysoką gorączką postanowiła wypróbować stary, dobry sposób. Okazało się, że jej triki się sprawdziły i problem został zażegnany:

Budzik co godzinkę i mierzenie temperatury. Chłodzenie dziecka wodą z octem.  Znacie ten sposób? Po trzech dniach temperatura w normie. Wysypka. To była tak zwana trzydniówka

- dodała gwiazda.

Aleksandra Domańska zdradza intymne szczegóły porodu w domu. 'Pracowałam nad ogromnym lękiem'Domańska zdradza intymne szczegóły porodu w domu. "Pracowałam nad ogromnym lękiem"

Marina o początkach w macierzyństwie: "Oczywiście, że się bałam. Wciąż się boję"

Marina Łuczenko jakiś czas temu przygotowała dla swoich fanów na Instagramie popularną zabawę Q&A. Celebrytka odpowiedziała na nurtujące pytania internautów. Jedna z fanek zainteresowała się kwestią dotyczącą nietypowego imienia dziecka. Marina odpowiedziała jej i zdradziła, że początkowo chłopiec miał nazywać się zupełnie inaczej. 

Liam do szóstego miesiąca w brzuszku nazywał się Noah, ponieważ "Notebook" to mój ukochany film, a tam główny bohater miał tak na imię. Kiedy tak mówiliśmy do brzuszka, zaczęliśmy mieć problem z odmianą w języku polskim. Wojtek zaproponował imię Liam i bardzo mi się spodobało. Chciałam, żeby to było imię międzynarodowe i wymawiane tak samo w każdym języku

- oznajmiła piosenkarka. Pojawiło się także pytanie, które dotyczyło kwestii początków w macierzyństwie, a mianowicie tego, czy piosenkarka obawiała się tego, co ją będzie czekać po urodzeniu dziecka. Mama Liama odpowiedziała bardzo szczerze. 

Oczywiście, że się bałam. Wciąż się boję, czy podołam. Czy jestem wystarczająco dobra, czy mogłabym być lepsza? Każdy etap rozwoju dziecka jest inny i wymaga zupełnie innej formy zaangażowania od rodziców.

Nietypowe imiona dla dzieci. Marina tłumaczy, dlaczego nie nazwała syna po polsku. 'W brzuszku nazywał się Noah'Nietypowe imiona dla dzieci. Marina tłumaczy, dlaczego nie nazwała syna po polsku. 'W brzuszku nazywał się Noah' Instagram, screen: @marina_official

Więcej o: