"Zaczyna się od niewinnego katarku", a potem "lekarze każą nam się modlić". Nowy "wirus celebryta" sieje postrach

Wirus RSV w tym roku zbiera wyjątkowo duże żniwa. Coraz więcej dzieci trafia do szpitala w wyniku powikłań po chorobie lub z powodu ciężkiego przebiegu zakażenia. Rodzice załamują ręce i dzielą się dramatycznymi historiami.

Po więcej wiadomości zajrzyj na stronę Gazeta.pl >>

Niedawno pisaliśmy o poście lekarki Alicji Jaczewskiej, która jest pediatrką i rezydentką Dziecięcego Szpitala Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Alarmowała, że "tak źle jeszcze nie było", a wszystko przez wirusa RSV, na który zbliża się szczyt zachorowań. Ze względu na jego powszechność, rodzice już nazywają RSV nowym "wirusem celebrytą".

Wirus RSV udręką dla rodziców i dzieci

Nasz artykuł spotkał się z licznymi emocjonalnymi reakcjami naszych czytelniczek i czytelników. Wiele z Was podzieliło się w komentarzach swoimi historiami związanymi z infekcją wirusem RSV. Opowiadacie o wyczerpujących pobytach w szpitalu i męczocym leczeniu. 

Mój miał dwa miesiące, jak trafił do szpitala, dziś ma 8, a powikłania po tym wirusie leczymy do dziś. U nas wychodząc ze szpitala, od razu miałam wyznaczona wizytę na konsultację u specjalisty. Zwykle badanie, na którym lekarka słyszała szmery na oskrzelach, mały miał charczący oddech, powiedziała, że to normalne powikłania po tym wirusie. Trzeba leczyć je jak astmę - długo i systematycznie. Rozszerzać oskrzela, żeby mały mógł swobodnie oddychać. U nas sterydy naprawdę pomogły na mocne szmery i świszczący oddech. Zostały prawie niewyczuwalne. Objawy nasilają się w chwili kolejnej infekcji, później go podleczę i tak w kółko. Jest duża różnica między tym, co było, a jest. Rodzinny nie pomoże, tylko da antybiotyk, który nic nie da, trzeba leczyć przyczyny, a nie skutki - pisze nasza czytelniczka.

Równie ciężko RSV przechorowała córka innej naszej czytelniki. Pięciolatka w lutym trafiła do szpitala. Miała bóle brzucha i wymioty. W ciągu dwóch godzin odwodniła się. "Diagnoza: RSV i COVID. Jednostronne zapalenie płuc, zapalenie trzustki, niewydolność nerek. A zaczęło się niewinnie... Przez tydzień lekki katarek i parę razy zakaszlała. U lekarza na wizycie osłuchowo czysta, dostała leki na przeziębienie, niestety... Nie przewidzisz, jak się sytuacja potoczy".

Zobacz wideo Kaszel u dziecka - czy zawsze oznacza coś poważnego?

Wirus RSV najgroźniejszy jest dla niemowląt, a zwłaszcza dla wcześniaków. W tej grupie dzieci RSV stanowi najczęstszą przyczynę zgonów. Jak ciężko najmłodsze dzieci przechodzą infekcję tym wirusem, pokazuje relacja innej mamy. Trzy lata temu jej rodzina przeżywała prawdziwy koszmar.

Jak córka miała sześć tygodni, przechodziła infekcję RSV okropnie. Najgorsze było, jak lekarze straszyli, żeby się modlić, bo może z tego nie wyjść...

Niemniej dramatyczne chwile przeżywała inna mama, która opisuje wydarzenia z zeszłego roku. Jej córka miała wtedy tylko trzy tygodnie. "Cały czas spała, odmawiała jedzenia. Najbardziej straszny był katar, nos zatkany aż raz doszło u niej do zachłyśnięcia i zrobiła się sina, bo nie mogła oddychać. Później miała jeszcze dwie akcje w szpitalu tego typu. A podobno i tak dobrze przeszliśmy. Nie życzę tego świństwa nikomu. I nie ma się co śmiać" - napisała w komentarzu na Facebooku. 

Wirus RSV wśród rodzeństwa

Wirus RSV jest mocno zaraźliwy, dlatego przechorowanie go jest wyjątkowo wyczerpujące w rodzinach, gdzie jest więcej niż jedno dziecko

Ja przy trójce dzieci mam tak, że jedno leczę praktycznie sama, dostanie syrop i po chorobie. A następna dwójka zaczyna kasłać rano, w ciągu 2 godzin jesteśmy u lekarza, a to już zapalenie oskrzeli. I ten ciągły stres, żeby nie przespać odpowiedniego momentu, aż zejdzie niżej... - pisze jedna z naszych czytelniczek. 
Mam troje dzieci w wieku 10 lat, 6 i 1. O RSV usłyszałam dopiero rok temu, kiedy córeczka miała trzy tygodnie i na niego zachorowała… Okropna choroba - nie życzę nikomu, a zaczyna się od niewinnego wodnistego katarku. Lekarz mówił, że trzeba obserwować i reagować adekwatnie do rozwoju sytuacji. Teraz trzecia doba szpital… - czytamy inny komentarz.

Wirus RSV i długie komplikacje

Ciężki przebieg infekcji RSV to jedna strona medalu. Druga to tzw. długi ogon, czyli liczne powikłania po chorobie. Co więcej, wielu rodziców wskazuje, że po zachorowaniu na RSV układ odpornościowy nie jest tak sprawny, przez co ich dzieci przechodzą chorobę za chorobą. "U nas od RSV zaczęło się poważne chorowanie. Częste zapalenia płuc. Non stop inhalator. Astmę wczesnodziecięca (miała też predyspozycje z wywiadu rodzinnego) oficjalnie leczymy od roku. Przy stałych lekach jest już dużo lepiej, aż tak się nie przeciągają te infekcje" - pisze w komentarzu mama czteroletniej dziewczynki.

Syn ma dwa lata. W tym roku trzy razy lądował w szpitalu. Obturacyjne zapalenie oskrzeli i zapalenie płuc. Nikt nam nie wspomniał o RSV, ale objawy pasują. Zaczyna się od kaszlu, problemy z oddychaniem i po kilku godzinach lądujemy na SOR-ze pod tlenem z niską saturacją.

Wirus RSV - leczenie i objawy

Objawy RSV nie są specyficzne. U dziecka pojawiają się z pozoru niegroźne i znane wszystkim rodzicom symptomy infekcji górnych dróg oddechowych: kaszel, katar i podwyższona temperatura. Niestety, przy RSV sytuacja może szybko się zaostrzyć. Częstym powikłaniem zakażenia wirusem RSV jest zapalenie ucha środkowego, zapalenie krtani i tchawicy, zatok, oskrzeli i płuc (z bezdechem).

Więcej o wirusie RSV jego leczeniu i objawach przeczytasz w naszym artykule:

Więcej o: