Czy babcia musi zajmować się wnukami? "Jaki to obowiązek? Żaden. Tylko dobra wola"

"Od samego początku postawiliśmy sprawę jasno - możemy pomagać, ale nie zamienimy się w bezpłatne opiekunki do dziecka. Mamy swoje plany, zainteresowania, ja jeszcze pracuję, mąż jest na emeryturze, ale też pracuje na zlecenia. Nasze życie nie kończy się na obiadkach i kupkach wnuka" - napisała babcia w komentarzu pod naszym tekstem. Czy mamy prawo wymagać od dziadków, by opiekowali się dziećmi?

"Wakacje. Na placach zabaw pełno dzieci. A obok nich babcie. Takie zestawy, babcia+dziecko (dzieci), otaczają mnie z każdej strony. I ja miałam być jedną z nich. Ale się nie dałam" - napisała nasza czytelniczka, dodając, że chętnie opiekuje się wnukami od czasu do czasu, ale nie chce zmieniać swojego życia, aby stać się pełnoetatową nianią. Czy jej zdanie podzielają inne babcie i dziadkowie?

Zobacz wideo

Dziś wielopokoleniowych domów już nie ma

Mama w spokoju bierze prysznic, je ciepły obiad, wychodzi z domu, gdy ma taką potrzebę. Jej mama usypia dziecko, tata zabiera je na spacer, pokazując okolicę. Dziś o takie sceny już trudno. I chociaż powiedzenie "do wychowania jednego dziecka potrzebna jest cała wioska" wciąż jest aktualne, to naszą "wioską" jest wieżowiec, w którym nie ma nikogo, kto mógłby nam pomóc. A to, że wnukami zajmą się ich dziadkowie, nie jest takie oczywiste.

Zmieniło się wiele. Ludzie, którzy zakładają własne rodziny, często wyprowadzają się z domów przy pierwszej nadarzającej okazji. A i rodzice coraz częściej chcą żyć własnym życiem. Są aktywni, mają znajomych, uczą się nowych rzeczy. Wielu z nich wciąż pracuje. Ze świecą szukać babć, które znamy bajek - z siwym kokiem, siedzących w bujanym fotelu, z drutami w rękach. Czy mamy więc prawo oczekiwać, aby nasi rodzice, którzy mają teraz czas, by zadbać o siebie, rzucili wszystko i zajęli się wnukami?

"Trzeba być egoistą" kontra "pomagam, jak i mi pomagano"

Dziadkowie z reguły chętnie zajmują się swoimi wnukami. Warunek? Musi to być na ich zasadach. Syn czy córka nie może założyć, że babcia rzuci wszystko i będzie siedziała z ich dziećmi. Co innego opieka raz na jakiś czas, co innego siedzenie z wnukiem dzień w dzień. Chociaż są i tacy, którzy nie wyobrażają sobie, aby nie pomagać.

Od wychowywania dzieci są rodzice. Tak było, jest i będzie. To rodzice świadomie podejmują (lub przynajmniej powinni tak robić!) decyzję o posiadaniu dzieci i o tym, czy ich na to stać i czy dadzą sobie radę. Babcia może być (!) od doraźnej pomocy w sytuacjach trudnych, ale nie można od niej wymagać, że nawet na emeryturze rzuci wszystko i poświęci się opiece nad wnukami. No chyba że sama chce

- czytamy w komentarzu pod listem. W tym tonie wypowiada się większość dziadków. Piszą oni, że są gotowi zostawać z wnukami w sytuacjach kryzysowych (choroba, zamknięte przedszkole itp.), ale nie chcą, żeby ich dzieci uważały, że to ich obowiązek i bez pytania ich o zdanie "podrzucali" wnuki, bo akurat tak im pasuje. Najważniejsze to ustalić zasady, aby później nie było żadnych niedomówień i pretensji.

"Od samego początku postawiliśmy sprawę jasno - możemy pomagać, ale nie zamienimy się w bezpłatne opiekunki do dziecka. Mamy swoje plany, zainteresowania, ja jeszcze pracuję, mąż jest na emeryturze, ale też pracuje na zlecenia. Nasze życie nie kończy się na obiadkach i kupkach wnuka" - wyznała jedna z komentujących.

Na emeryturze w końcu jest czas, aby zająć się tym, co odkładaliśmy 'na później'Na emeryturze w końcu jest czas, aby zająć się tym, co odkładaliśmy 'na później' fot. Shutterstock/karelnoppe

Solidarność międzypokoleniowa

Wśród komentujących są też tacy, którzy nie wyobrażają sobie, aby nie pomagać w opiece nad wnukami. Dla nich to nie jest męczący obowiązek, a coś oczywistego - często również przyjemność. Robią to, bo mają swój bagaż doświadczeń, bo im również pomagano, ale też chcą uczestniczyć w życiu swoich wnuków, obserwować, jak dorastają.

"Córka pracuje do siedemnastej, a czasem i dłużej. I co? Mam jej nie pomóc? Traktuję to jako radość - widząc, jak wnusia się rozwija, jak rośnie. Wyjeżdżam czasem z wnusią turystycznie, a to Kraków, a to Wrocław i jest to dla nas obu frajda. Jest coś takiego, co się nazywa zew krwi" - czytamy w jednym z komentarzy.

"Ludzie są różni. Jeśli babcia nie chce być bezpłatną niańką, to jej prawo. Przyznam się, że nie wyobrażam sobie, by nie pomagać dzieciom w opiece nad wnukami, ale tylko dorywczo, nie na stałe, bo zdrowie już nie takie, jak dawniej" - pisze jedna z babć.

"Dla niektórych kontakty z wnukami to męczący obowiązek, dla mnie to piękne chwile, by moc obserwować, jak zdrowo się rozwijają" - pisze kolejna komentująca.

Kontakty międzypokoleniowe są bardzo ważne.Kontakty międzypokoleniowe są bardzo ważne. fot. Shutterstock/CroMary

W czym tkwi sukces?

Zapytałam znajomych, czy angażują swoich rodziców w opiekę nad dziećmi. I tak, robią to. Ale z głową.

- Babcie nie są darmowymi niańkami do zajmowania się dziećmi na okrągło, kiedy rodzice pracują - mówi Basia, mama dwojga dzieci w wieku przedszkolno-szkolnym. - Mają w końcu swoje lata, swoje sprawy. Zawsze o tym pamiętaliśmy. U nas w rodzinie mamy akurat tak, że babcie bardzo chętnie spędzają czas z wnukami. Zawsze możemy liczyć na ich pomoc. Ale nie przesadzamy i staramy się ich nie wykorzystywać. W końcu dzieci mają rodziców i to oni powinni się nimi zajmować, a dziadkowie są potrzebni, ale nie do wychowywania wnuków i zajmowania się nimi na okrągło. A jeśli chcą pomóc od czasu do czasu i oferują swoją pomoc, to tylko się cieszyć.

Osobiście nie rozumiem rodziców, którzy maja "pretensje" o to, że babcie nie chcą się zajmować ich dziećmi. Jaki to obowiązek? Żaden. Tylko dobra wola. Ale warto mieć chyba na uwadze to, że same dzieci potrzebują kontaktu z całą rodziną. I póki dziadkowie są, bo przecież wiadomo, że nikt nie trwa wiecznie, warto, aby ta relacja dziadkowie-wnukowie funkcjonowała na zdrowych zasadach. Na takich, kiedy każdy zna swoje miejsce w rodzinie i rozumie swoją rolę

- podsumowuje.

Jola zauważa, że relacje między wnukami a dziadkami są zupełnie inne niż między dziećmi a ich rodzicami.

- Nasze babcie i dziadkowie zawsze z chęcią przyjadą z odsieczą. Jedni dziadkowie biorą dzieci na noc, inni zostają z nimi u nas w domu. Nie ma też problemów z wysłaniem z nimi dzieci na wakacje - wyjaśnia. - Dzieci lubią spędzać z nimi czas. To jest czas bardzo jakościowy - dziadkowie poświęcają wtedy dzieciom sto procent uwagi, a nie - jak rodzice - bawią się między ugotowaniem obiadu a zakupami i wstawianiem prania.

Dla mamy mojej znajomej, Pauliny, zajmowanie się wnukami jest czymś całkowicie normalnym - tak samo robiła i jej mama.

- U mnie dzieciakami zawsze zajmowała się moja mama (teściowa mieszka dość daleko) i było to dla niej absolutnie naturalne. Co więcej, gdy rozważałam zapisanie dzieci na obiady w szkolnej stołówce, była oburzona i znalazła kilkanaście powodów, dla których to rozwiązanie byłoby absurdalne - a przecież "u niej dzieci zjedzą dobry, świeży obiad, taki jak lubią..." (do tej pory, choć są już całkiem duzi, ustala z nimi menu). Kiedy są chorzy, a nasze zawodowe obowiązki utrudniają nam opiekę, chętnie zgłasza się do pomocy. Chociaż staramy się możliwie jak najmniej ją angażować (ma przecież swoje życie, także towarzyskie), czasami musimy poprosić o pomoc. Nigdy nie odmawia.

Jest dokładnie taką babcią, jak jej mama, a moja babcia. Oddana wnukom, zakochana w nich, interesująca się ich pasjami, radościami, rozumiejąca problemy. Widzę, że moje dzieciaki też lubią spędzać z nią czas. Tak że układ mamy idealny.

Dzisiejsze babcie nie są staruszkami robiącymi na drutach.Dzisiejsze babcie nie są staruszkami robiącymi na drutach. fot. Shutterstock/Syda Productions

Zarówno mama, jak i teściowa Sylwii chętnie opiekują się wnukiem. Nie ma problemu, jeśli chce go z nimi zostawić. Jak zaznacza, wręcz rywalizują, która z nich spędza z nim więcej czasu i która jest "fajniejszą" babcią.

- Myślę, że wynika to z dwóch rzeczy - stwierdza Sylwia. - Po pierwsze, dla jednej i drugiej babci to pierwszy wnuk. Wyczekany i jedyny. A po drugie - staramy się nie nadużywać babcinej pomocy. Zostawiamy małego z nimi tylko w wyjątkowych sytuacjach. Wydaje mi się, że dobrze układają nam się relacje i babcie chętnie opiekują się wnukiem, ponieważ nie mają go na co dzień. Gdybyśmy nadużywali uprzejmości, podejrzewam, że mogłoby być inaczej.

Jak relacje wnuki-dziadkowie wyglądają u was? Kto opiekuje się waszymi dziećmi? Czekamy na wasze wiadomości, piszcie na edziecko@agora.pl. Najciekawsze historie opublikujemy i odwdzięczymy się książką.

Więcej o: