Matka Polka Pesymistka? Macierzyństwo to nie "rzyganie tęczą", kwiatki i misie. Powiedzmy sobie szczerze, jak jest [JAK MAMA Z MAMĄ]

Napady histerycznego płaczu, nieprzespane noce, burza hormonów i problemy z karmieniem piersią - o tych problemach młodych mam pisze się najczęściej. Ale na nich lista się nie kończy. Słodkie zdjęcia na Instagramie to w prawdziwym życiu rzadkość.
Pierwsze dni i tygodnie macierzyństwa mają niewiele wspólnego ze słodkimi zdjęciami z Instagrama - to przede wszystkim ogromne zmęczenie, niewyspanie i niepewność, czy wszystko robi się dobrze Pierwsze dni i tygodnie macierzyństwa mają niewiele wspólnego ze słodkimi zdjęciami z Instagrama - to przede wszystkim ogromne zmęczenie, niewyspanie i niepewność, czy wszystko robi się dobrze fot. Shutterstock, grafika Arkadiusz Gadaliński

"Nie wszystko okazało się kolorowe"

Marzyłam, by zostać mamą, ale też nie spieszyłam się z założeniem rodziny. Planowałam, jak wiele z nas, najpierw wyjść za mąż, ustabilizować się w pracy, kupić własny kąt. Choć wiele osób mówiło, że niepotrzebnie odkładam macierzyństwo na później, to z perspektywy czasu nie mogę się z tym zgodzić. Dobry moment na dziecko nadszedł niecały rok po ślubie, gdy miałam 30 lat. Poczułam, że nadszedł czas na kolejny etap życia.

9 miesięcy ciąży upłynęło mi naprawdę dobrze. Ciążę zniosłam w świetnym humorze, nie dokuczały mi żadne dolegliwości, miałam dużo energii. Podróżowałam, ćwiczyłam, chodziłam do kina, teatru, czytałam zaległe lektury i spotykałam się z przyjaciółmi. Wiedziałam, że po urodzeniu dziecka nie będzie czasu na takie przyjemności, nawet na spacer - miałam styczniowy termin porodu i perspektywę wielu mroźnych tygodni.

Pod koniec ciąży nie mogłam się doczekać porodu i czasu, który będę spędzać z synkiem w domowym zaciszu. 

A jednak po urodzeniu dziecka nie wszystko okazało się kolorowe. Przez pierwsze dwa tygodnie nie miałam ochoty wystawiać nosa na zewnątrz. Fizycznie nie czułam się jeszcze dobrze. Karmiłam piersią na żądanie co 1,5-2 godziny, a zdarzało się, że i co godzinę. Trudno było cokolwiek zaplanować. Pogoda też nie na spacery, 15 stopni mrozu.

Zaczęłam tęsknić za światem. Częste odwiedziny przyjaciół dodawały mi otuchy, ale i to nie trwało długo. Po trzech tygodniach moje cudowne dziecko zaczęło dawać koncerty, po których zaniechałam przyjmowania gości.

Dlaczego płacze?

To pytanie zadaje sobie każda mama, która właśnie nakarmiła dziecko i wie, że jest wyspane, że sprawdziła pieluszkę, przytuliła, zabawiła i uspokoiła. A mimo to dziecko płacze tak przeraźliwie, jakby obdzierano je ze skóry.

Wiadomo, przyczyn może być wiele - poczynając od kolek, przez uwierającą metkę od ubranka, po współodczuwanie niepewnych ruchów i działań rodziców. Gdy moje idealne z początku dziecko zamieniało się w krzykliwego płaczka, wyrywałam włosy z głowy, by znaleźć przyczynę. Jaś raz płakał 10 minut po jedzeniu, raz godzinę, bywało, że rano i po południu, a innym razem wieczorem i w nocy.

Byłam padnięta i czułam się źle ze świadomością, że nie potrafię sobie poradzić z moim dzieckiem. Odechciało mi się spotkań towarzyskich - trudno było przyjmować gości i rozmawiać, gdy synek wył jak opętany. Zmęczona, niewyspana, sfrustrowana, odcięłam się od świata.

Po kilku tygodniach lekarze znaleźli przyczynę - synek ma refluks i cofające się jedzenie pali go jak zgaga. Małego trzeba dobrze odbijać po jedzeniu, zmniejszyć porcje jedzenia, karmić częściej, a refluks nie będzie mu tak dokuczał. Problem ustąpił tak szybko, jak się pojawił, ale wylanych łez i nieprzespanych nocy nikt mi nie zwróci.

"Tylko chodzę po wszystkich i sprzątam" - piosenka z kultowymi tekstami matek hitem internetu >>

Kobieta karmiąca piersią. Kobieta karmiąca piersią. istockphoto

Nie takie proste to karmienie cycem

Chyba każda kobieta w ciąży zastanawia się, czy będzie karmić swoje dziecko piersią. Niektóre nie wyobrażają sobie innej opcji, inne od razu wiedzą, że nie będą nawet próbowały i od razu decydują się na mleko modyfikowane. Zdarzają się też sytuacje, w których mama bardzo chce wykarmić swoje dziecię piersią, ale z różnych powodów nie może.

Ja należałam do grupy mam, które chcą karmić piersią. Zanim zaczęłam karmić, myślałam, że to banalne - wyjąć "cycka" i dać dziecku, przecież nie ma nic prostszego. A tu kolejna niespodzianka! Przystawianie dziecka do piersi wymaga techniki - dziecko musi być poprawnie ułożone, z właściwie podpartą główką, malec powinien prawidłowo chwycić brodawkę (a nie tylko sutek). Nie zapominajmy też o mamie - musi być jej wygodnie.

Próbowałam różnych technik, lecz moje dziecko darło się właściwie po każdym jedzeniu (a czasem zaczynało już w trakcie). Spokojne były tylko noce, gdy karmiłam na leżąco. Jednak karmienie na leżąco w dzień wywoływało u niego płacz. Zdecydowałam się szukać pomocy w poradni laktacyjnej.

Trafiłam na super położną, która zdiagnozowała mój problem. Mój synek ma za krótkie wędzidełko, co utrudnia mu ssanie. Dlatego tak denerwuje się podczas jedzenia. I płacze. Z tego powodu może również nie dojadać, więc płacze i po jedzeniu.

Kolejnym kłopotem był hiperaktywny wypływ mleka z moich piersi, który jest dla dzieci zjawiskiem trudnym do opanowania. Mleko leci z piersi tak silnym strumieniem, że dziecko się krztusi - nie jest w stanie tak szybko przełykać. Cóż za przyjemność ze spożywania takiego posiłku? Na szczęście w obu sprawach doradca laktacyjny stanął na wysokości zadania. Wędzidełko zostało podcięte w kilka minut, a w kwestii mlekotrysku wystarczyło zmienić technikę karmienia.

Innym, często występującym problemem, są bolące sutki, co wynika z nieodpowiedniego ssania piersi przez dziecko, albo zapalenie piersi, powodujące ból i wysoką gorączką. Wiele kobiet narzeka, że ich dziecko "wisi na cycku" nawet 40-50 minut. To oznacza, że przy takim karmieniu matka właściwie nie ma czasu na nic. Uroki karmienia piersią.

Idziecie na wesele, zostawicie dzieci same na noc? Rodzice: "Nie mam oporów", "Wyobraźnia pracuje" >>

Słynne nieprzespane noce

Nikt, kto nie jest rodzicem, nie potrafi sobie wyobrazić, jak bardzo niewyspana może być matka. Myślałam, że jestem odporna na niedosypianie. Jakże się myliłam. Krótki, ale ciągły sen to prawdziwy komfort przy tym, co czeka młode mamy. Wstawanie co 2-3 godziny na karmienie, przewijanie, usypianie... Czasem jeszcze uspokajanie płaczącego niemowlaka, które może długo trwać.

Przez pierwsze tygodnie miałam wrażenie, że wcale nie śpię między kolejnymi pobudkami - było ich tak wiele, że snu nie czułam prawie wcale. Budził mnie każdy głośniejszy oddech dziecka, każdy ruch jego małą rączką (naprawdę to słyszałam) i każdy jęk. Gdy pierwszy raz przespałam 4 godziny, czułam się jakbym spała dwa dni.

Modelka karmiła dziecko piersią w trakcie pokazu mody. "Nie ma już żadnych świętości" >>