"Bez opłaconej położnej nie ma czego tam szukać". Co robić, kiedy na porodówce brakuje miejsc. Pytamy prawniczkę

W 2017 r. urodziło się ponad 400 tys. dzieci. Ale nie ma gdzie rodzić, bo porodówki pękają w szwach. Zapytaliśmy prawniczkę o prawa rodzących. Kiedy szpital może je odesłać, a kiedy musi zapewnić pomoc? I dlaczego warto mieć plan B?
Oddział położniczy Oddział położniczy RENATA DĄBROWSKA

"Dopiero po 4 godz. zwolniło się miejsce na porodówce"

Kobiety w ciąży mają prawo do tego, aby wybrać miejsce, w którym chcą rodzić. Jeśli decydują się na szpital, może to być dowolna placówka, nie obowiązuje żadna rejonizacja. Jedynym ograniczeniem jest liczba wolnych łóżek. Może zdarzyć się tak - szczególnie w dużych, miejskich szpitalach - że rodząca zostanie odesłana, bo oddział położniczy nie jest w stanie zapewnić odpowiednich warunków z powodu braku wolnych miejsc.

W pierwszy weekend lutego warszawski Szpital Bielański wywiesił kartkę o treści:

"W związku z wypowiedzeniem przez lekarzy klauzuli opt-out i niepełną obsadą personelu medycznego w oddziale położniczo-ginekologicznym w dniu 3 i 4.02.2018 informuję o wstrzymaniu pracy Izby Przyjęć Położniczo-Ginekologicznej".

Szpital Bielański nie przyjmie w ten weekend kobiet w ciąży
Fot. 123RF // Twitterz / @PR_OZZL

Przypadek warszawskiego szpitala to wierzchołek góry lodowej. Podobnych sytuacji jest o wiele więcej.

Pod koniec zeszłego roku Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Wrocławiu zamknął oddział położniczy na kilka tygodni z powodu braku personelu. I pojawił się problem, bo kobiety z Wrocławia i okolic nie miały gdzie rodzić. Z danych GUS wynika, że w Polsce w 2017 r. urodziło się ponad 400 tys. dzieci. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce 7 lat temu. 

Fundacja Rodzić po Ludzku w ramach pracy nad portalem gdzierodzic.info prowadzi bazę porodówek. Platforma pomaga kobietom w podjęciu decyzji o miejscu porodu. Przy każdym szpitalu kobiety mogą oceniać placówki, napisać swoje opinie. W komentarzach pod popularnymi szpitalami miejskimi można przeczytać o tym, że placówki cieszące się bardzo dobrą opinią wśród ciężarnych często są przepełnione, kobiety godzinami czekają na izbie przyjęć.

O popularnym warszawskim szpitalu Św. Zofii przy ulicy Żelaznej kobiety piszą, że "pracują tam anioły", ale trudno się tam dostać z ulicy.  Wśród komentarzy na platformie gdzierodzic.info czytamy:

Fabryka. Jeśli dziecko ci nie wychodzi, to szukaj innego szpitala własnym transportem! Byłam świadkiem jak zwijająca się z bólu dziewczyna musiała szukać kogoś kto by ją zawiózł do innego szpitala
Całą pierwszą fazę porodu spędziłam na izbie, na czworaka na materacu, który zorganizował mój mąż. Dopiero po 4 h zwolniło się miejsce na porodówce. Całe rozwarcie zaliczyłam właśnie na izbie
Powiedziano mi, że nie wiadomo, czy uda mi się dostać salę, czy nie będę rodzić w poczekalni, leżąca na podłodze błagałam o moje dokumenty, aby mnie wypisali. Na własną rękę przejechaliśmy na Inflancką przy 6-7 cm rozwarcia

Prawniczka Fundacji Rodzić po Ludzku, Małgorzata Darmas, doradza przygotowanie planu B. I zawsze wybierać dwa szpitale.

 - Dobrze mieć plan awaryjny, zaplanować co można zrobić w sytuacji, kiedy w dniu porodu szpital będzie obłożony i zabraknie wolnych miejsc. Warto mieć ustalone dwa miejsca do wyboru i zapoznać się wcześniej z dwiema placówkami.

Oddział położniczo-ginekologiczny w szpitalu św. Wojciecha. Oddział położniczo-ginekologiczny w szpitalu św. Wojciecha. RENATA DĄBROWSKA

To jeszcze nie poród. Proszę wracać do domu

Personel oddziałów położniczych zazwyczaj stara się pomóc kobietom, nawet w sytuacjach, kiedy nie dysponują wolnymi miejscami. Jeśli odsyłają do domu, to zazwyczaj w sytuacji, kiedy poród się jeszcze na dobre nie rozpoczął.

- Prawo nie wskazuje, jak ma się zachować lekarz w różnych sytuacjach klinicznych (poza nielicznymi przypadkami). Przepisy jednak wyraźnie mówią, że lekarz powinien postępować zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. W przypadku kobiety rodzącej wszystko sprowadza się do tego, czy akcja porodowa już się rozpoczęła i czy zachodzi konieczność hospitalizacji. Jeśli lekarz - zgodnie z aktualną wiedzą medyczną - stwierdzi, że pacjentka nie wymaga hospitalizacji, a życiu jej i dziecka nic nie zagraża, może odesłać ją do domu - tłumaczy prawniczka fundacji Rodzić po Ludzku, Małgorzata Darmas.

O tym, jak nie pomylić bóli przepowiadających z bólami porodowymi i o tym, jak rozpoznać, że poród się rozpoczął przeczytasz w tekstach:

Poród. Jak poznać, że to już?

Pierwsze oznaki zbliżającego się porodu

Oddział położniczy Oddział położniczy Fot. Paweł Małecki / Agencja Wyborcza.pl

Poród postępuje, wolnych miejsc brak. Co szpital musi zrobić w takiej sytuacji?

Inaczej wygląda sytuacja, kiedy poród już trwa, kobieta wymaga hospitalizacji, a w szpitalu nie ma miejsc. Wówczas, zgodnie z prawem, nie ma mowy o tym, aby odesłać kobietę z kwitkiem.

- Jeśli - z medycznego punkt widzenia - są wskazania do hospitalizacji, a w szpitalu brakuje miejsc, personel szpitala powinien ustalić dostępność miejsc w innych szpitalach i zorganizować transport rodzącej, idealnie - w asyście medycznej - tłumaczy Małgorzata Darmas.

A jak wygląda sytuacja braku miejsc na porodówkach w praktyce?

Na podstawie relacji kobiet, którymi dysponuje Fundacja Rodzić po Ludzku, w sytuacji, kiedy poród szybko postępuje, szpitale starają się pomóc rodzącej, personel organizuje miejsce do przyjęcia, w tym czasie pacjentka czeka w izbie przyjęć.

Nieczęsto zdarzają się takie sytuacje, kiedy rodząca jest tylko poinformowana o braku miejsc, a szpital nie podejmuje żadnych działań.

- Fundacja nie ma wiele takich zgłoszeń. Gdyby jednak zdarzyło się tak, że poród trwa, a szpital do którego zgłosiła się kobieta nie podjął żadnych działań, to wówczas mówimy o sytuacji narażenia życia i zdrowia matki, i dziecka. To już podstawa do podjęcia kroków prawnych, starania się o zadośćuczynienie. Jeśli zdarzy się tak, że szpital odeśle rodzącą z kwitkiem, zawsze trzeba poprosić o pisemną odmowę przyjęcia do szpitala - doradza prawniczka Małgorzata Darmas.

w Polsce mamy baby boom. Brak miejsc na porodówkach / zdjęcie ilustracyjne w Polsce mamy baby boom. Brak miejsc na porodówkach / zdjęcie ilustracyjne fot: pexels.com

Rodziłaś niedawno? Wypełnij ankietę Fundacji Rodzić po Ludzku

Fundacja Rodzić po Ludzku rozpoczęła akcję "Głos kobiet ma moc zmiany" - stały monitoring opieki okołoporodowej w Polsce.

W ramach akcji kobiety na stronie ankieta.rodzicpoludzku.pl mogą wypełniać ankietę na temat przebiegu porodu. Kobiety, które urodziły w ostatnich dwóch latach, anonimowo opisują w ankiecie szczegółowo swoje doświadczenie oraz jakość opieki okołoporodowej w konkretnym szpitalu - obok pytań o warunki, czystość i jakość wyżywienia w szpitalu mogą ocenić m.in. sposób przekazywania informacji przez personel, poszanowanie prawa kobiety do intymności, do decydowania o przebiegu porodu oraz wykonywanych zabiegach medycznych i pielęgnacyjnych, respektowaniu planu porodu, jakość wsparcia w zakresie karmienia oraz opieki nad dzieckiem po porodzie. 

Głosy i opinie kobiet pomogą Fundacji Rodzić po Ludzku w podejmowaniu interwencji tam, gdzie łamane są prawa kobiet, a także w przygotowaniu raportu na temat aktualnej sytuacji w opiece okołoporodowej w Polsce. Ułatwią też innym kobietom wybranie miejsca do porodu.

Wyniki ankiet zostaną opublikowane na portalu www.gdzierodzic.info oraz aktualizowane na bieżąco dla każdego szpitala. Na podstawie informacji z ankiet wypełnionych do końca marca zostanie opracowany raport dotyczący jakości opieki oraz przestrzegania standardów opieki okołoporodowej w Polsce, a także rekomendacje dla Ministra Zdrowia.

Kobiety, które niedawno rodziły zachęcamy do udziału w akcji i do wypełnienia ankiety.

Więcej informacji: ankieta.rodzicpoludzku.pl

Więcej o: