Koronawirus w szkole może rozprzestrzeniać się skuteczniej. Wnioski z najnowszych badań

Koronawirus w szkołach i na obozach letnich może rozprzestrzeniać się łatwiej, niż wcześniej sądzono. Tak twierdzą naukowcy po przeanalizowaniu wniosków dotyczących epidemii w amerykańskim stanie Georgia i Izraelu. Eksperci zwrócili uwagę na ryzyko wzrostu zakażeń w związku ze zbliżającym się otwarciem szkół.

Nauczyciele, rodzice i uczniowie na całym świecie boją się powrotu do szkół. Jednocześnie obawy wzbudza także edukacja zdalna. Amerykańscy urzędnicy nadal nie wiedzą, kiedy otworzyć placówki, a jeśli pozostaną zamknięte – jak uczyć zdalnie. „New York Times” opisuje, że nauczyciele w wielu stanach walczą, by szkoły na razie pozostały zamknięte, a kiedy się otworzą – by wprowadzić dodatkowe zabezpieczenia: mniej liczne klasy, obowiązek noszenia masek, lepszą wentylację budynków, więcej pielęgniarek. Teraz opublikowano wnioski, które są niepokojące i mogą budzić jeszcze więcej wątpliwości.

Dzieci odgrywają istotną rolę w rozprzestrzenianiu COVID-19? 

Z raportu Amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC) dotyczącego obserwacji zakażeń koronawirusem na letnim obozie w stanie Georgia wynika, że dzieci - nawet te, które przechodzą COVID-19 bezobjawowo - mogą odgrywać ważną rolę w rozprzestrzenianiu się koronawirusa.

W stanie Georgia zostało zakażonych ponad 200 nastolatków na letnim obozie YMCA, w którym uczestniczyło około 600 dzieci i nastolatków. Jak czytamy w raporcie, personel przestrzegał zasad higieny (m.in. miał na sobie maski), ale obozowicze nie byli do tego zobowiązani. Lokalni pracownicy służby zdrowia stwierdzili, że „stosunkowo duże” grupy dzieci w wieku od 6 do 19 lat spały we wspólnych pomieszczeniach.

Według raportu urzędników stanu Georgia i CDC wzrost zachorowań nastąpił pod koniec czerwca i został zidentyfikowany po wystąpieniu objawów u nastoletniego pracownika. Po przetestowaniu 344 uczestników, 260 uzyskało wynik pozytywny. 

- Obserwacja sytuacji epidemiologicznej po obozie letnim w Georgii pokazuje, że COVID-19 skutecznie rozprzestrzenia się w grupie młodzieży, co skutkuje wysokim współczynnikiem zachorowań wśród osób we wszystkich grupach wiekowych, pomimo wysiłków urzędników obozowych w celu wdrożenia większości zalecanych strategii zapobiegania transmisji koronawirusa - czytamy w raporcie CDC. 

Autorzy raportu dodali, że infekcja bezobjawowa była powszechna wśród dzieci i młodzieży i potencjalnie przyczyniła się do początkowo niewykrytej transmisji. Wnioski opisane w raporcie CDC uzupełniają materiał dowodowy, który wskazuje na to, że dzieci w każdym wieku są podatne na zakażenie koronawirusem i w przeciwieństwie do wczesnych doniesień mogą odgrywać ważną rolę w przenoszeniu wirusa

Czy warto otwierać szkoły? Opinia epidemiologa

Epidemiolog z Harvardu William Hanage wyjaśnił jakiś czas temu, że problem wątpliwości co do otwarcia placówek polega na tym, że w wielu krajach zamknięto szkoły na początku epidemii, pozostawiając niewiele okazji do zbadania, czy i jak wirus rozprzestrzenia się wśród dzieci. Badania gospodarstw domowych zwykle wykazywały, że dzieci rzadko ulegają zakażeniu i nie odgrywają istotnej roli w przenoszeniu COVID-19. Ale, jak podkreśla ekspert, wszystkie te badania są wątpliwe. Polegały na zidentyfikowaniu osoby, która została zakażona, a następnie przetestowaniu ludzi, z którymi miała kontakt. 

- Jeśli transmisja społeczna na danym terenie jest niska, szkody dla dzieci związane z utrzymaniem zamkniętych szkół są znacznie większe niż przy otwartych placówkach - powiedział Hanage w rozmowie z "Guardianem".

Jeśli jednak transmisja społeczna jest wysoka lub ma tendencję rosnącą, otwieranie szkół może tylko przyczynić się do pogorszenia sytuacji

- wyjaśnił. Sytuacja w Izraelu, gdzie szybkie ponowne otwarcie szkół przyczyniło się do ponownego wzrostu zakażeń, potwierdza wnioski ekspertów odnośnie rozprzestrzeniania się koronawirusa wśród dzieci i młodzieży. 

Koronawirus po otwarciu szkół w Izraelu 

Izrael na początku epidemii był postrzegany jako wzór do naśladowania dla innych krajów. Po wprowadzeniu obostrzeń w marcu bardzo szybko ograniczono tam rozprzestrzenianie się koronawirusa. Jednak środki bezpieczeństwa zostały stopniowo złagodzone, a rządowi zależało na ograniczeniu strat finansowych, więc w maju rodzice wrócili do pracy, a dzieci do szkół. Po miesiącu jednak koronawirus rozprzestrzenił się w salach lekcyjnych. Władze zamknęły około 100 placówek przed wakacjami, a tysiące uczniów, ich rodziców i nauczycieli zostało objętych kwarantanną. 

Najbardziej dotkniętą szkołą było gimnazjum Rehavia w Jerozolimie, w którym 153 uczniów i 25 pracowników uzyskało pozytywny wynik na obecność koronawirusa. Potrzebę większego dystansu społecznego w szkołach i miejscach pracy podkreślił w zeszłym miesiącu Siegal Sadetzki, izraelski szef ds. zdrowia publicznego. 

A jakie plany w związku z powrotem do szkół ma polski rząd? Zobacz artykuł: Dariusz Piontkowski: Planujemy, że 1 września rok szkolny rozpocznie się tradycyjnie w szkołach. Nie będzie obowiązku zasłaniania ust i nosa.

Zobacz wideo Szkoły nie są gotowe na drugą falę pandemii. Krytyczna ocena nauczycieli
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.