Myślałem, że elektryczna niania to kaprys, ale bardzo się myliłem. Ten model to prawdziwy hit

- Przy pierwszym dziecku wspólnie z żoną stwierdziliśmy, że elektryczna niania wcale nam się do niczego nie przyda. Przy drugim też dość długo zwlekaliśmy z kupnem tego gadżetu, bo nasz syn ma 15 miesięcy, ale ostatecznie się zdecydowaliśmy. Okazuje się, że jest to niezwykłe ułatwienie dla młodych rodziców i teraz wszystkim naszym znajomym, którzy spodziewają się dziecka, polecamy kupno elektrycznej niani.

Kiedyś wydawało mi się, że elektryczna niania to zwykły kaprys i sprawdza się tylko w jednym przypadku - kiedy mieszka się w domu. O jak bardzo ja się myliłem. Nasza córka urodziła się w 2016 roku. Wtedy wydawało nam się, że jedynym gadżetem, który jest niezbędny w wyprawce dla malucha jest laktator. I prawda jest taka, że mojej żonie uratował on życie, kiedy przyszedł czas nawału pokarmu. Kiedy dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć drugie dziecko kilka lat później, rozważaliśmy kupno elektrycznej niani. Na rynku jest dostępnych mnóstwo produktów i wybór jest naprawdę ogromny. Co wybrać, żeby sprawdziło się w 100 proc. i rzeczywiście przydawało się w życiu codziennym? To pytanie zadawaliśmy sobie nie raz i długo o tym myśleliśmy. Tak długo, że nasz syn już nieco urósł i wyprowadził się z naszej sypialni do swojego pokoju. Nie mniej jednak to właśnie teraz ten gadżet przydaje nam się najbardziej. Ostatecznie padło na elektryczną nianię od Philips Avent. Markę znamy od lat, bo produkty Philipsa towarzyszyły nam od pierwszych dni życia naszej córki Zuzi i synka Maksa. Mieliśmy tej firmy laktator, butelki, a nawet smoczki. Model, który testowałem, zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia.

Perfekcja w swojej prostocie 

Zacznijmy od samego zestawu. Składa się on z kamerki, czyli nadajnika, zasilacza, a także odbiornika, na którym widzimy obraz. Samo wykonanie tego produktu już pokazuje nam, że jest najwyższej jakości. Zasilanie kamerki odbywa się za pomocą zasilacza, więc potrzebujemy kontakt, do którego podłączymy kamerkę. Jeśli nie mamy akurat kontaktu w pobliżu miejsca, gdzie chcielibyśmy ją podłączyć, można zastosować pewien patent, otóż podłączyć kamerkę do powerbanka. Takie rozwiązanie świetnie sprawdza się również podczas wyjazdów, gdzie czasem kontakty są ciężko dostępne. Co ciekawe elektryczna niania ma zasięg aż 400 metrów, więc spokojnie możemy z niej korzystać w wielu miejscach.

Elektryczna niania Philips AventElektryczna niania Philips Avent fot. materiały prywatne

Videoniania Premium od Philips Avent używa sieci Wi-Fi, a także kanału na falach radiowych, aby dostarczyć stabilne i nieprzerwane połączenie w domu oraz jego okolicy, również w razie braku dostępu do Internetu. Kolejną świetną opcją jest to, że nianię Philips bezproblemowo połączymy także z aplikacją mobilną Baby Monitor+, dzięki czemu zasięg staje się nieograniczony. Również dzięki aplikacji mamy możliwość podglądania naszego dziecka z każdego miejsca na świecie. Wystarczy, że jesteśmy podłączeni do internetu, a elektryczna niania jest włączona. Muszę przyznać, że jest to opcja, która szczególnie sprawdza się wtedy, kiedy wyjeżdżam w delegacje i nie ma mnie w domu, a przecież nie ma piękniejszego widoku niż śpiące dziecko. Prawda? Myślę, że w tej kwestii się ze mną zgodzicie. 

Rozdzielczość Full HD

Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej nie spotkałem się z elektryczną nianią, która ma rozdzielczość Full HD. Byłem ciekawy, czy obraz także po zmroku będzie świetnej jakości i tak też było co widać na załączonych zdjęciach. Niania posiada również opcję zoomu, która jest pomocna kiedy chcemy bliżej zobaczyć nasze dziecko. Jako że jestem gadżeciarzem to korzystałem z wielu innych pomocnych funkcji, o których zaraz wam opowiem. 

Elektryczna niania Philips AventElektryczna niania Philips Avent fot. materiały prywatne

A tak wygląda obraz w ciągu dnia. 

Elektryczna niania Philips AventElektryczna niania Philips Avent fot. materiały prywatne

Możesz zaśpiewać ulubioną kołysankę dziecka 

To jest absolutny hit w tej elektrycznej niani. Dzięki dwukierunkowej komunikacji możesz mówić do dziecka i słuchać go w tym samym czasie, bez żadnego opóźnienia, jak podczas rozmowy telefonicznej. Co więcej, niania Philips Avent posiada opcję nagrywania i odtwarzania głosu, dzięki czemu możesz nagrać ulubioną kołysankę swojego dziecka i mu ją odtwarzać za każdym razem, kiedy płacze, żeby się uspokoiło, bez konieczności wstawania z łóżka. Oczywiście możecie wybrać również jedną z 15 zaprogramowanych kołysanek lub możesz wgrać ulubioną piosenkę swojego malucha. Nie da się ukryć, że jest to szczególnie pomocne przy większym dziecku, które w nocy potrafi uspokoić się same pod wpływem muzyki. Na naszego synka świetnie to działało, dzięki czemu my z żoną potrafiliśmy przespać całą noc. Kolejną opcją jest światełko, które również możemy włączyć zdalnie. Inne funkcje to: termometr, tryb ECO, a także tryb noktowizyjny.

Ogromnym plusem tej niani jest także to, że po prostu świetnie działa. Nic się nie zacina, nie ma żadnych zakłóceń i sprawdza się w każdych warunkach. 

Elektryczna niania Philips AventElektryczna niania Philips Avent fot. materiały prywatne

Czy elektryczna niania jest mi potrzebna w mieszkaniu? 

Też się nad tym zastanawiałem, ale teraz już wiem, że jest to po prostu duże ułatwienie dla rodziców. Od kilkunastu lat gram w piłkę nożną, dlatego możecie się domyślić, że kiedy leci w telewizji mecz, to lubię go obejrzeć. Ile razy przegapiłem jakąś spektakularną bramkę, bo akurat mój syn się przebudził i musiałem do niego pójść, to już nawet nie zliczę. Oczywiście to są uroki tacierzyństwa, ale odkąd mam elektryczną nianię to widzę, że czasem mój syn po prostu się wierci i wcale nie wstaje, dzięki czemu mogę spokojnie oddać się oglądaniu meczów i jednocześnie podglądać go przez elektryczną nianię. 

Podsumowując, czy elektryczna niania się przydaje? Tak! Czy niania od Philips Avent o prawdziwa perełka technologiczna? Tak! Czy nawet kiedy dzieci podrosną, się przydaje? Tak! Nawet kiedy dzieci będą już duże, możemy wykorzystać ją jako zwykłą kamerkę, która posłuży nam do podglądania ich zabawy, albo komunikacji z nimi bez wchodzenia do ich pokoju. Dla mnie bomba!