Mężczyzna na porodówce - zachęcać go do udziału w narodzinach dziecka? Położna: "W czasie porodu można zmienić zdanie"

Wiele ciężarnych uważa, że obecność przyszłego taty przy porodzie to jego obowiązek. Kobiety często uważają, że on tego chce, a w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Niektórzy mężczyźni wręcz nie powinni się pojawiać na bloku porodowym.

Współcześni mężczyźni są dużo bardziej zaangażowani w wychowanie swoich dzieci niż ich ojcowie, którzy często nie potrafili nawet zmienić swoim pociechom pieluchy. Dziś przyszli tatusiowie wspierają swoje partnerki w czasie całej ciąży, dotrzymują im towarzystwa w czasie badań, biorą udział w zajęciach szkoły rodzenia i wreszcie: uczestniczą w samym porodzie.  

Trzeba dobrze przemyśleć tę decyzję 

Poród to ekstremalne przeżycie. Bardzo intymna chwila dla kobiety, której fizjologia wtedy rządzi się swoimi prawami. Często (choć oczywiście nie zawsze) towarzyszą mu olbrzymi ból, krzyk, pot łzy i krew. Nie każdy mężczyzna jest na to wszystko gotowy. Tym bardziej że często nie jest w stanie pomóc swojej partnerce, czuje się bezradny, zagubiony, nie wie co zrobić i jak się zachować.  

Decyzja o obecności mężczyzny na sali porodowej musi być podjęta racjonalnie, bez emocji i bez przymusu. Przyszli rodzice powinni dobrze się zastanowić, czy są na to gotowi. Trzeba rozpatrzyć dwie sprawy: czy gotowy jest na to ich związek i czy gotowe jest na to każde z nich z osobna

- uważa Joanna Baranowska, położna z Warszawy.  

Wszystkie "za" i "przeciw" 

Pora na szczerą rozmowę. Jeśli przyszły tata zwykle źle reaguje na krew, a taka może się w czasie porodu pojawić, może powinien zrezygnować? Czy będzie w stanie znieść ekstremalny ból partnerki? Mimo najszczerszych chęci nie będzie mógł jej pomóc. Jak zwykle zachowuje się w sytuacjach stresowych? W czasie porodu mogą się wydarzyć nieprzewidziane sytuacje, być może konieczne będzie cięcie cesarskie. Nie każdy mężczyzna dobrze się odnajduje w takich sytuacjach.   

Mężczyzna jest na drugim planie 

W czasie porodu najważniejsza jest kobieta i dziecko. W sytuacji dynamicznej, gdy w czasie porodu dzieje się coś nieprzewidzianego, nikt nie będzie tracił czasu i energii na uspokajanie zdenerwowanego mężczyzny, a co gorsze - udzielanie mu pomocy, jeśli zasłabnie, źle się poczuje

- mówi Joanna Baranowska. Jeżeli mamy podejrzenia, że tak się może wydarzyć, może rzeczywiście lepiej pozwolić przyszłemu tacie poczekać za drzwiami? Dodatkowe problemy na porodówce nikomu nie są potrzebne. A rodzącej - dodatkowy stres o partnera.  

Bez przymusu 

Jak widać, nie ma sensu zmuszać mężczyzn do towarzyszenia w porodzie. Przyszli ojcowie powinni także być świadomi tego, że nie muszą się na to decydować, jeśli nie czują się na siłach, ale mają zamiar to zrobić, bo wiedzą, że ich partnerka tego oczekuje, bo się boi i potrzebuje ich wsparcia.  

Można zmienić zdanie 

Decyzja o obecności partnera przy porodzie nie jest nieodwołalna. Jeśli przyszły tata lub przyszła mama mają wątpliwości co do niej, mają prawo ją zmienić. 

Najlepiej umówić się tak: Chodźmy razem, ale jeśli będę chciała, żebyś wyszedł np. na etapie parcia, zrobisz to. Jeśli z kolei ty będziesz chciał wyjść, bo nie będziesz czuł się komfortowo, nie będę cię powstrzymywała i miała ci tego za złe

- radzi Joanna Baranowska