Wyprawka do szpitala - co mi się przydało, a co tylko zajęło miejsce w torbie do porodu? [HISTORIE MAM]

Skompletowanie wyprawki do porodu to niełatwe zadanie. Należy zachować umiar i zabrać ze sobą to, co rzeczywiście będzie nam potrzebne. Oto historie mam, które jednocześnie dzielą się swoimi doświadczeniami w tym zakresie.

Wyprawka do szpitala, przyszłej mamie często jawi się jako tajemnicza i często niezrozumiała lista ubrań i przyborów, które musi zabrać ze sobą do porodu. Szpitale i szkoły rodzenia ułatwiają to zadanie i wręczają ciężarnym przygotowane przez siebie listy niezbędnych rzeczy. Listy te oczywiście różnią się w zależności od placówki. W sieci także możemy znaleźć gotowe spisy tego, co będzie nam i dziecku potrzebne w szpitalu. 

Wyprawka dla noworodka - co powinna zawierać, jak się przygotować na narodziny dziecka?Wyprawka dla noworodka - co powinna zawierać?

Warto pamiętać, że na sali poporodowej nie będzie miejsca na nadmiar przedmiotów, możemy się spodziewać szafki nocnej, torba lub walizka zapewne wyląduje pod łóżkiem. Dobrze jest więc się ograniczyć i nie zabierać niepotrzebnych rzeczy, które tylko będą nam przeszkadzały. Poniżej lista niezbędnych rzeczy, bez których trudno będzie nam się obejść zarówno w czasie porodu, jak i po nim. 

Wyprawka dla noworodka

  • ubranka, najlepiej komplety na trzy dni, w założeniu mając dwie zmiany (czyli łącznie sześć kompletów)
  • czapeczka i rękawiczki "niedrapki"
  • pieluszki jednorazowe i nawilżane chusteczki
  • pieluszki tetrowe - 5 sztuk
  • kocyk lub rożek
  • ręcznik i mydło lub żel do kąpieli

Wyprawka dla mamy

  • koszula do porodu - 2 sztuki
  • koszula po porodzie (do karmienia) - 2 sztuki
  • szlafrok lub bluza, skarpetki
  • stanik do karmienia, wkładki laktacyjne
  • majtki poporodowe
  • podpaski poporodowe
  • podkłady na łóżko - 2 sztuki
  • klapki
  • przybory toaletowe (kosmetyki bezzapachowe)
  • ręcznik - 2 sztuki
  • ubranie do wyjścia ze szpitala

Nadbagaż na porodówce

Anita (32), mama Leny: Pakując walizkę do szpitala, chciałam mieć pewność, że niczego mi, ani mojej córeczce nie zabraknie. W efekcie trafiłam na porodówkę z bagażem większym, niż zabierałam ze sobą zwykle na wakacje. Okazało się, że niemal połowa rzeczy, które zabrałam była niepotrzebna. Ale w czasie pakowania jeszcze tego nie wiedziałam. Śmiać mi się dziś chce, gdy wspominam, że do walizki zapakowałam książkę i ulubiony magazyn na wypadek, gdybym się nudziła. Byłam tak przejęta, że nie było mowy o czytaniu. Niepotrzebnie zabrałam też maskotki dla córci, nie przydały mi się również kosmetyki do makijażu. Zabrakło mi jednak wody niegazowanej i gumki do włosów.

Ładowarka do telefonu i słuchawki to podstawa

Klaudia (27), mama Natana: Po cięciu cesarskim kilka godzin musiałam leżeć na plecach, praktycznie bez ruchu. Bardzo mi się wtedy przydały słuchawki, bo wygodnie mogłam rozmawiać przez telefon z mamą i przyjaciółkami. Pakując torbę do szpitala zapomniałam o ładowarce do telefonu. Okazała się niezbędna, na szczęście, zanim mąż mi ją przywiózł, jedna z położnych użyczyła mi swojej.

Fot. źródło: bodyboom.plKosmetyki dla dzieci. Co wybrać, na co zwrócić uwagę. Sprawdzamy jedną z marek

Położna wie lepiej

Beata (29), mama Franka: Ponieważ bałam się porodu, wraz z mężem zdecydowaliśmy się na opłacenie indywidualnej położnej. Jeszcze przed porodem byłam u niej na konsultacji. Przypomniała o podpaskach poporodowych. Nie potraktowałam tego poważnie, bo nie byłam w stanie wyobrazić sobie, ze tak olbrzymie podpaski rzeczywiście mogą być konieczne. Zabrałam więc ze sobą paczkę zwykłych podpasek, tyle że tych na noc, bardziej chłonnych. Po porodzie okazało się, że położna miała rację. Na szczęście w szpitalu był sklepik, w którym można je było kupić. Podczas trzech dni pobytu w szpitalu, zużyłam prawie trzy paczki!

Zabawki dla noworodka? Niekoniecznie

Patrycja (23), mama Stasia: Kiedy pakowałam się do szpitala, poza wszystkimi rzeczami z listy, którą otrzymałam na szkole rodzenia, zabrałam też kilka zabawek dla synka: szumiącą maskotkę, która miała go uspokajać, grzechotkę i pluszowego misia. Okazało się, że nie tylko były niepotrzebne, ale także zajmowały niepotrzebnie miejsce w torbie i utrudniały poszukiwania tego, co aktualnie było mi potrzebne. A same poszukiwania nie należały do przyjemności, bo walizkę musiałam trzymać pod łóżkiem, a mój poród skończył się cięciem cesarskim - miałam problemy ze schylaniem się, musiałam prosić pielęgniarki o pomoc. Dziś wiem, że do szpitala należy zabrać absolutne minimum.

Zobacz wideo Obecność partnera przy porodzie. "Trzeba porozmawiać o tym wcześniej, niż w drodze na porodówkę"