"Prezenty dla nauczycieli to wystawa kurzołapów. Kwiatki z mydła, tandetne figurki i kubki. Co z tym robić?"

Martyna jest córką nauczycielki. Mówi dosadnie, co myśli o prezentach, które mama dostaje na koniec roku. "Ludzie mają naprawdę dziwne pomysły. Jakieś obraz z karykaturami całej klasy, kwiaty rzeźbione z mydła, przeróżne figurki, kubki, plastikowe medale i puchary, po co to komu? Wiem, że rodzice mają dobre intencje, ale tak naprawdę to takie kurzołapy" - twierdzi.

Zakończenie roku szkolnego już w piątek 21 czerwca. To właśnie tego dnia uczniowie spotkają się z wychowawcami i odbiorą świadectwa. Utarło się, że w dobrym tonie jest podziękować nauczycielom za trud, który włożyli w swoją pracę. Wielu twierdzi, że najlepiej to zrobić przez wręczenie im jakiegoś upominku. Do niedawna wśród prezentów dla nauczycieli dominowały czekoladki i kwiaty. Obecnie rodzice i uczniowie bywają jednak bardziej kreatywni.

Prezenty dla nauczycieli

Zdarzały się sytuacje, w których rodzice organizowali składki na prezenty dla wychowawców, aby kupić im coś droższego. Bywało, że wręczali pedagogom złotą biżuterię, bony do SPA lub sprzęty AGD. Tak kosztowne podarunki nie są jednak dobrym pomysłem, ponieważ, może zainteresować się nimi prokuratura. Zgodnie z kodeksem karnym, osoba, która w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 (art. 228 kk). Ten przepis dotyczy także nauczycieli. A co jeszcze wręczają im rodzice zamiast zwykłych czekoladek i kwiatów? Okazuje się, że ich kreatywność potrafi zaskoczyć.

Zobacz wideo Polacy chcą prawa do przysposobienia dzieci dla par jednopłciowych – są badania

"Ludzie mają naprawdę dziwne pomysły"

Nasza czytelniczka Martyna jest córka nauczycielki. Twierdzi, że zakończenie roku szkolnego jest nietypowym dniem, w którym jej mama przynosi do domu dużo dziwnych przedmiotów. "Zawsze na początku roku podkreśla, że nie chce prezentów, ale gdy przychodzi co do czego, uczniowie i tak je jej wręczają. Najbardziej cieszy się z ręcznie wykonanych laurek. Czekoladki z dłuższym terminem też są dobrym pomysłem. Bukiety kwiatów ciężko jednak pomieścić w naszym mieszkaniu. Zwykle trzy zachowywała, a resztę oddawała znajomym i rodzinie" - wyznaje. Są jednak prezenty za którymi mama Martyny nie przepada. "Ludzie mają naprawdę dziwne pomysły. Jakieś obraz z karykaturami całej klasy, kwiaty rzeźbione z mydła, przeróżne figurki, kubki, plastikowe medale i puchary, po co to komu? Wiem, że rodzice mają dobre intencje, ale tak naprawdę to takie kurzołapy. Gdyby moja mama trzymała wszystkie podobne gadżety nagromadzone w ciągu ostatnich lat, mieszkałybyśmy w graciarni" - podsumowuje.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.