Absurd goni absurd. "15 zagrożeń z matematyki na 25 uczniów. Nikt nie zdaje poprawy. Czyja to wina?"

Korepetytorka opisała w sieci absurdalną sytuację, która miała miejsce w szkole jej uczennicy. Nauczycielka umówiła się z dziećmi na poprawę sprawdzianu i dała im jasne wytyczne. Kiedy przyszło do rozwiązywania testu, zadania były zupełnie inne, niż wcześniej określiła. Kolejna poprawa czeka ich dopiero w sierpniu. "Ręce opadają" - pisze Anna Stęrzewska, znana w sieci jako "Ania od matmy".

Polskie szkoły stoją korepetycjami. Najczęściej uczniowie korzystają z dodatkowych zajęć z matematyki, ponieważ królowa nauk jest przedmiotem obowiązkowym na każdym etapie nauki. Przygotowanie do codziennych kartkówek i sprawdzianów jest prawdziwą udręką. I choć ze wsparciem przychodzą korepetytorzy, ci nie zawsze są w stanie pomóc uczniom. Tym razem popularna polska TikTokerka, a zarazem jedna z najpopularniejszych korepetytorek w sieci Anna Stęrzewska, znana jako "Ania od matmy", opisała w sieci problem, który szturmem uderza w niewinnych uczniów. Choć nauczyciele początkowo mają dobre intencje, w praktyce krzywdzą swoich wychowanków.

Jestem oburzona. Naprawdę niech mi ktoś powie jak to działa

- zaczęła korepetytorka w szczerym wpisie na Facebooku. 

Zobacz wideo Matura z matematyki. Czy powinna być obowiązkowa? Matematyczka: Tak, jest jedno "ale". "Nauczyciele powinni przechodzić testy psychologiczne"

Korepetytorka o kulisach absurdalnej sytuacji w szkole. "Ręce opadają"

Ania od matmy opisała dość nieprzyjemną sytuację, która spotkała jej wychowankę. "Uczniowie umawiają się z panią na ostateczną poprawę. Nauczycielka matematyki ma w klasie 15 zagrożeń na 25 uczniów. Daje około 20 zadań, z których uczniowie mają się przygotować, mówiąc: "Będą te same zadania tylko zmienię dane. Macie 3 dni, żeby się nauczyć". Po czym w poniedziałek wszystkie 15 osób przychodzi na poprawę i dostaje 7 całkowicie innych zadań. I nikt nie zdaje - pisze korepetytorka, po czym dodaje, że tacy uczniowie nie mają już szansy na poprawę w czerwcu i zostaje im tylko sierpień. 

Jeśli jest aż tyle zagrożeń w klasie, to czyja to jest wina? Uczniów czy nauczyciela? I jaki jest cel umawiania się z uczniami na coś, a później niedotrzymywanie słowa? Czy to jest pokazanie władzy nad uczniami czy leczenie jakiś kompleksów? Ręce opadają

- przyznała.

Zmiany w szkołach. Korepetytorka: Tracę w to wiarę 

Przy okazji wpisu wspomniała także o dość absurdalnej sytuacji z przeszłości, kiedy to nauczycielka języka polskiego dała jedynkę za wypracowanie doktorowi polonistki. Dopiero nagłośnienie tej sprawy przyniosło efekt i nauczycielka została zwolniona. - Czy z matematyką musi być podobnie? Po co takim postępowaniem sprawiać, że matematyka jest jeszcze bardziej znienawidzona?

Czy podwyżki sprawią, że nauczyciele przestaną robić takie rzeczy?

Nie mówię, że wszyscy, bo znam też takich z powołania, ale słysząc takie historie tracę wiarę w to, że coś się zmieni - podsumowuje. 

Ten rok szkolny nie był łatwy. "Poczucie przeciążenia, napięcie i wyczerpanie"

Dzieci pracują na dobre oceny z klasówek, na czerwone paski, wysokie średnie i uznanie rodziców. Od czasów przedszkola zakorzenione mają zarówno w placówkach edukacyjnych, jak i w domu, że muszą rywalizować między sobą. Zrzucenie tak wielkiej presji na barki młodych ludzi to prosta droga do problemów w przyszłości i wczesnej depresji. Wiele jednak zależy od nauczycieli. Mają oni narzędzia, aby uczynić naukę nawet trudnych przedmiotów przyjemnością, a nie źródłem napięć. Przykładem takiego nauczyciela może być pan Władysław Broszko, nauczyciel fizyki i matematyki ze szkoły podstawowej w Międzylesiu, a o jego metodach nauczania można przeczytać tutaj. To właśnie tego potrzeba w polskich szkołach. Więcej zrozumienia, empatii i troski. 

Poczucie przeciążenia, napięcie i wyczerpanie. Podstawowe uczucie w codzienności naszych dzieci zabarwione jest koniecznością życia, z tym że nigdy tak naprawdę nie dadzą rady sprostać wszystkim wymaganiom. A to jeden z warunków wstępnych wypalenia

- pisze w książce "Wypalone dzieci. O presji osiągnięć i pogoni za sukcesem" berliński psychiatra, profesor Michael Schulte-Markwort. Ekspert zaprzecza tym samym, że żeby się wypalić, trzeba być dorosłym, przepracować kilka lat i się przemęczyć. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.