Drogo być dziś studentem. "Za klitkę płaci się 1600 zł. Witajcie w naszej bajce!"

Chociaż do października jeszcze daleko, to nieuchronnie zbliża się gorączka poszukiwań studenckich mieszkań. Lada moment maturzyści dowiedzą się, jak poszła im matura i gdzie dostaną się na studia. Ceny mieszkań i pokoi mogą się jednak mocno zaskoczyć. "Akademiki są tańsze, ale ich stan jest tragiczny" - żali się student.

Nie zna życia ten, który choć raz nie spał w typowym studenckim akademiku. To miejsce, które, choć z pozoru powinno być przeznaczone wyłącznie do nauki i snu, to w rzeczywistości w wielu przypadkach pełni zupełnie inne role. Dom studencki to kopalnia nowych znajomości, a także łatwy dostęp do notatek i najważniejszych aktualności z kierunku, prosto od rówieśników i studentów wyższych lat.

Życie w akademiku to przede wszystkim wygodne rozwiązanie dla osób o ograniczonych możliwościach finansowych, szczególnie teraz, kiedy koszt wynajmu pokoju czy mieszkania jest wprost absurdalny. Rosnąca inflacja i absurdalnie wysokie ceny nieruchomości sprawiają, że młodzi ludzie są niemal w sytuacji bez wyjścia. A o tym więcej opowiedzieli nam studenci, którzy są przerażeni, jak bardzo koszty zmieniły się w ciągu zaledwie pięciu lat.  

Zobacz wideo Jak wygląda wynajmowanie mieszkania w Warszawie? "Jest trudno"

Realia studentów przerażają. "Mieszkam w mieszkaniu z pięcioma obcymi mi osobami i płacę za pokój 1500 złotych"

Rok akademicki powoli dobiega końca. Przed studentami jeszcze sesja egzaminacyjna, a później upragnione wakacje. Ci, którzy wracają do rodzinnych miast, często nie rezygnują z wynajmu mieszkania, bo wiedzą, że za lokum będą musieli zapłacić kilka stówek więcej. Co gorsza, w dużych miastach, może brakować kwater do wynajęcia, a miejsca w akademikach nie każdemu się należą. Są też tacy, którzy narzekają na brak komfortu. "W październiku zacznę piąty rok studiów. Jak sprowadziłam się do Warszawy, to wynajmowałam pokój za 700 złotych w dobrej lokalizacji. Teraz mieszkam w mieszkaniu z pięcioma obcymi mi osobami i płacę za pokój 1500 złotych.

Właściciel mówi, że to i tak dobra cena i nie chce ze mną negocjować.

Jak student decyduje się na dłuższy wynajem, to płaci 100 złotych mniej. Proszę sobie pomyśleć, że za pokój można płacić nawet 1600 złotych. Witajcie w naszej bajce!" - mówi Wiktoria, studentka prawa UKSW w Warszawie.

Z kolei Maja, która oczekuje na wyniki matur, już rozgląda się za mieszkaniem w Krakowie i w Warszawie. Jak wspomina, nie chce dzielić kwatery z innymi, dlatego zamierza wynająć całą nieruchomość dla siebie. To generuje spore koszty, ale na mieszkanie składają się także rodzice i babcia. 

Chce wynająć dwupokojowe mieszkanie. Zależy mi na lepszym standardzie. Nie wyobrażam sobie mieszkać w PRL-u, a za to też muszę zapłacić. Jak uda się zamknąć w 3000 tysiącach złotych, to będę bardzo szczęśliwa, ale mocno w to wątpię. Na pewno jak zacznę studiować, to pójdę do pracy, bo nie chce, aby za wszystko płaciła moja rodzina

- przekonuje tegoroczna maturzystka. 

Student: Zawsze mieszkam w klitkach około 10 m2

Podobne zdanie ma chłopak Mai, który wynajmuje pokój we Wrocławiu. "Jest taniej niż w Warszawie, ale czy dużo mniej płacę za pokój? Nie sądzę. Na wakacje wracam do rodziców więc co roku we wrześniu szukam czegoś na wynajem. Wiem, że jakbym przetrzymał mieszkanie też w wakacje, to pewnie płaciłbym mniej, ale nie wyobrażam sobie spędzać lata w mieście. Zawsze mieszkam w klitkach około 10 m2. Teraz płacę za taki pokój 1300 tysiące złotych. Dodatkowo na własną rękę dokupuję jeszcze internet. Akademiki są tańsze, ale ich stan jest tragiczny więc cieszę się, że mam ten komfort i mam pokój zamykany na klucz. Za kawalerkę musiałbym zapłacić pewnie koło 3000 tysięcy złotych, a to dla mnie za dużo" - dodaje Maksym.

Tak drogo dawno nie było. Statystyki nie kłamią

Według raportu firmy JLL dotyczącego rynku wynajmu mieszkań w Polsce, od stycznia 2021 roku do stycznia br. ceny wzrosły o 85 proc. W tym czasie o ponad połowę zmniejszyła się liczba ofert najmu. Z kolei raport agencji Expander i portalu Rentier.io wskazuje, że średnie ceny wynajmu w Polsce zmalały w ostatnim kwartale. Warto pamiętać, że nie dotyczy to jednak wszystkich miast i w każdej aglomeracji zdarzają się wyjątki. Mimo to, studenci i ich rodzice muszą jednak "trzymać się za kieszeń", bo nie będzie łatwo. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.