Omawiali lekturę szkolną. Nagle uczeń zabrał głos. "Ten bohater to zdesperowany przegryw"

Nauczycielka wyrywkowo przepytywała uczniów z lektury. Odpowiedź jednego bardzo ją zaskoczyła. "Tak nie wygląda miłość. Gdyby taki bohater został przedstawiony w literaturze współczesnej, czytelnicy nazwaliby go toksykiem i szybciutko posłali na kozetkę do psychiatry" - twierdzi licealista.

Wiele lektur szkolnych pozostaje niezmienna od lat. Dzięki nim uczniowie mają poznać literaturę klasyczną, nauczyć się rozpoznawać konkretne nurty oraz cechy danej epoki. Bywa jednak, że dzieło sprzed wieków z perspektywy współczesnego człowieka jest interpretowane zupełnie inaczej. Polonistka była zaskoczona, do jakich wniosków doszedł uczeń II klasy liceum po przeczytaniu książki Johanna Wolfganga von Goethego.

Odpowiedź ucznia zaskoczyła polonistkę

"Cierpienia Młodego Wertera" to jedno z najsłynniejszych dzieł preromantyzmu. Powieść pisana jest w formie listów do przyjaciela. Główny bohater opowiada w nich o swoich przeżyciach i wydarzeniach, w których uczestniczył. Ich najważniejszym motywem jest jednak miłość do Lotty. Werter zwierza się przyjacielowi z uczuć do kobiety, która miała już narzeczonego. W listach główny bohater dokonuje autoanalizy i porównuje miłość do niszczycielskiej siły, która prowadzi na skraj szaleństwa. Ostatecznie nie potrafi poradzić sobie z własnymi uczuciami i z rozpaczy postanawia odebrać sobie życie. Polonistka postanowiła losowo przepytać uczniów ze znajomości tej lektury. Chodziła po klasie i wyrywkowo pytała licealistów, co mogą powiedzieć o danym bohaterze lub wydarzeniu. Takiego rozwoju sytuacji się jednak nie spodziewała.

Zobacz wideo Takich imion nie możesz nadać dziecku w Polsce

"Ten bohater to zdesperowany przegryw"

Nauczycielka zdradziła nam, że zapytała jednego z uczniów o krótką charakterystykę postaci Wertera. - Może i w tamtych czasach, ktoś widział w tej książce coś romantycznego, ale bądźmy szczerzy. Główny bohater to zdesperowany przegryw. Na początku dowiadujemy się, że miał za sobą nieudaną przygodę miłosną i skandal, przez który musiał wyjechać do innego miasta. Czy facet uczy się na błędach? Absolutnie nie. Szybko zaczyna interesować się zajętą kobietą, osacza ją i tworzy sobie w głowie wyimaginowany obraz ich relacji. Tak nie wygląda miłość. Gdyby taki bohater został przedstawiony w literaturze współczesnej, czytelnicy nazwaliby go toksykiem i szybciutko posłali na kozetkę do psychiatry - oznajmił licealista. Jego wnioski kompletnie zaskoczyły polonistkę. - Nie ukrywam, że była to dość śmiała wypowiedź. Na początku nie wiedziałam, jak zareagować. Gdy jednak chwilę się nad tym zastanowiłam, stwierdziłam, że przynajmniej ten uczeń faktycznie przeczytał książkę i skłoniła go do jakichś refleksji. Faktycznie, z perspektywy współczesnego dorosłego można interpretować ją inaczej. Ostatecznie uznałam tę wypowiedź - twierdzi kobieta.

Czy lista lektury powinna zostać zmieniona?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.