Zniesienie prac domowych nie wszystkich cieszy. "Dzieci będą miały za dużo czasu wolnego"

Zakaz zadawania prac domowych, który spotkał się z wielkim zadowoleniem uczniów i niektórych rodziców, nie spodobał się nauczycielom. Niektórym z zaskakujących powodów, o których w swoim poście pisze Mikołaj Marcela - nauczyciel, ekspert od edukacji.

Zniesienie prac domowych, które nastąpiło wraz z początkiem kwietnia nie wszystkim się spodobało. Zadowoleni są oczywiście uczniowie. Ci z klas I-III nie mogą od nauczycieli dostawać prac domowych poza tymi usprawniającymi motorykę małą (ćwiczenie literek, szlaczki, wycinanie, kolorowanie etc.). Z kolei uczniowie klas IV-VIII mogą mieć zadawane prace domowe, których odrobienie nie jest obowiązkowe. Jednym słowem: dla chętnych. A ci, którzy się zdecydują, nie mogą być za taką pracę domową rozliczeni ocena. Nauczyciel może im jedynie przekazać, co zrobili dobrze, a co źle. 

Zobacz wideo Takich imion nie możesz nadać dziecku w Polsce

Likwidacja prac domowych nie wszystkim się podoba

Rodzice z jednej strony cieszą się, że nastąpił koniec wieczorów, w które przez długie godziny musieli siedzieć z pociechami nad zeszytami, pomagając im w nauce. Z drugiej strony jednak się boją, że z powodu braku prac domowych ich dzieci nie będą powtarzały i utrwalały zdobytej w szkole wiedzy i pojawią się gorsze oceny, zaległości. Są też i tacy, którzy się martwią o to, co dzieci zrobią z dużą ilością czasu wolnego...

Dzieci będą miały za dużo czasu wolnego?

Głos w dyskusji na temat braku prac domowych zabrał też Mikołaj Marcela - pisarz, nauczyciel i ekspert w dziedzinie edukacji dzieci. Na swoim koncie na Facebooku Marcela opublikował obszerny post, w którym napisał: "Trzecia klasa podstawówki. Wychowawczyni pyta rodziców, czy wobec zakazu zadań domowych ma nadal zadawać coś dzieciom do domu - przypominam: TRZECIA KLASA PODSTAWÓWKI. Pojawiają się głosy, że JAK NAJBARDZIEJ, bo przecież tak to dzieci będą miały za dużo czasu wolnego i przyjdzie im coś głupiego do głowy..." Marcela wspomniał także o dyrektorce, której też nie podoba się zakaz zadań domowych: "Bo co te dzieci będą robiły? Tylko będą się gapić w te głupie ekrany" - czytamy w poście.

Praca domowa z troski o dzieci

W dalszej części swojego posta Marcela napisał: "Co wobec tego? dla ich dobra (i z troski o nie) należy zadawać zadania domowe, przynajmniej będą siedzieć nad lekcjami, a nie zajmować się głupotami". Nauczyciel doszedł do wniosku, że chyba nie ma nic bardziej niewłaściwego niż "ograbianie młodych ludzi z wolnego czasu" i możliwości spędzania go tak, jak chcą. Wspomniał także o tym, że od dekad pozbawia się młodych ludzi wolnego czasu, posyłając ich na dodatkowe zajęcia i uniemożliwiając tracenie czasu na "takie głupoty" jak zabawa czy spędzanie czasu ze znajomymi. "Dorośli najprawdopodobniej już nie potrafią sobie wyobrazić dzieciństwa ich dzieci bez pracy... Może dlatego, że życie dorosłych stało się wieczną pracą i to samo chcą fundować młodym ludziom?" - pyta. 

Czy prace domowe powinny wrócić do szkół?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.