"Jestem nauczycielem. Brak prac domowych jest dobry, ale powinien się odbyć później"

Zakaz zadawania dzieciom prac domowych cieszy uczniów, mniej rodziców, a już najmniej nauczycieli. Nie wszyscy pedagodzy są jednak przeciwni nowym przepisom. Mają jednak wątpliwość do czasu ich wprowadzenia.

Zgodnie z zapowiedziami MEN, wraz z początkiem kwietnia ze szkół zniknęły prace domowe. Niezupełnie, ale zostały znacznie ograniczone. Teraz nauczyciel nauczania początkowego swoim uczniom może do domu zadawać jedynie zadania usprawniające motorykę małą (rysowanie, wycinanie, ćwiczenie literek). Z kolei w klasach IV-VIII prace domowe są wyłącznie dla chętnych. A ci, którzy zdecydują się je odrobić, nie mogą zostać ocenieni. Nauczyciel może jedynie przekazać im informację o tym, co zrobili dobrze, a nad czym powinni jeszcze popracować. 

Zobacz wideo Takich imion nie możesz nadać dziecku w Polsce

Zakaz zadawania prac domowych. Uczniowie się cieszą

Teraz po lekcjach będą mieć więcej czasu na odpoczynek, zabawę i rozwijanie swoich pasji. Nie będą musieli po lekcjach jeszcze w domu siedzieć całymi godzinami nad zadaniami z matematyki lub pisaniem wypracowania na język polski. Część rodziców z wprowadzonej zmiany się cieszy - dla nich to także oznacza koniec wieczorów spędzonych nad zeszytami w trakcie pomagania pociechom w nauce. Niektórzy rodzice obawiają się jednak, że brak prac domowych sprawi, że ich dzieci nie opanują wystarczająco dobrze materiału, pojawią się zaległości i złe oceny. Są więc przeciwni likwidacji prac domowych

Koniec prac domowych. Nauczyciele są przeciwni

Dyskusja dotycząca zniesienia prac domowych i słuszności takiego posunięcia MEN nie cichnie. Także w mediach społecznościowych. Niedawno głos w tej sprawie zabrała nauczycielka, która na portalu X napisała: "Hmm... jestem nauczycielem i brak prac domowych powinien odbyć się po zmianie podstawy programowej, a nie przed. Proszę o zlikwidowanie testu 3-klasisty, który u tak młodych osób wywołuje tylko niepotrzebny stres. Zmiany są dobre, tylko w odpowiedniej kolejności".

Nauczyciele znaleźli się w trudnej sytuacji. Program wciąż jest przeładowany, muszą go realizować, a nie mogą się posiłkować pracami domowymi. Na lekcjach nie zawsze starcza czasu, żeby wszystko powtarzać i utrwalać. Można się domyślać, że niektórzy z nich obawiają się, że gdy pojawią się pierwsze gorsze oceny, pretensje będą właśnie do nich.

Czy zniesienie prac domowych to dobra decyzja?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.