Religii będzie mniej, a niektórzy chcą, by zupełnie zniknęła ze szkół. "Tylko w salkach przykościelnych"

Barbara Nowacka zapowiedziała, że lekcji religii będzie mniej. Niektórzy rodzice woleliby jednak, aby ten przedmiot wrócił do salek przykościelnych. "Były budowane przez nas. Dlaczego nie można zrobić tak, jak było kiedyś?" - pyta czytelniczka.

Nowa ministra edukacji zapowiedziała zmiany w kwestii nauczania religii. Zajęć ma być mniej, bo nie dwie, a jedna godzina lekcyjna finansowana z budżetu państwa. Ocena z religii nie będzie też wliczać się do średniej. "Jeżeli będzie decyzja samorządu, rodziców, że chcieliby tych godzin więcej, będzie to ich decyzja, także finansowa" - mówiła Barbara Nowacka TVN24.

Religii będzie mniej, a niektórzy chcą, by zupełnie zniknęła ze szkół

Nie brakuje jednak zwolenników usunięcia tego przedmiotu szkół. Chociażby Szymon Hołownia przyznał, że wolałby, aby zajęcia z religii odbywały się w wybudowanych do tego celu salkach katechetycznych. Pod artykułami udostępnionymi na stronie facebookowej eDziecko.pl nawiązała się żywa dyskusja w tej kwestii. Wielu rodziców (nawet wierzących) poparło pomysł powrotu religii do salek przykościelnych. Sami dobrze wspominali takie zajęcia i przyznali, że to parafianie dawali pieniądze na budowę salek. "Miejsce religii jest w kościele i w salce", "Salki były budowane przez nas. Dlaczego nie można zrobić tak, jak było kiedyś? Dzieci miały odskocznię od stresu i chętnie chodziły", "Od tego jest kościół i rodzice katoliccy", "Jestem bardzo wierząca, ale moim zdaniem powinna religia powinna być przed lub po lekcjach i w kościele, a nie szkole", "Szkoła powinna być świecka, a nauka religii tylko w salkach przykościelnych", "I tak powinno być, miejscem nauczania religii (każdej) są salki przy świątyniach, w szkołach jest miejsce na naukę, a nie wierzenia" - pisali.

Zobacz wideo Marta Nowak: Żegnaj Stasiu, żegnaj Nel, nie będzie już w polskiej szkole "W pustyni i w puszczy"

"To już nie te czasy, że dzieci same biegną do kościoła"

Niektórzy obawiali się jednak, że na takie zajęcia może nie być chętnych. "W salce niedzielnej po mszy, to na pewno się nie uda, bo klas jest bardzo dużo. Godzin zabraknie. Dzieci będą chodziły na religię w tygodniu. To jednak już nie te czasy, że dzieci same biegną do kościoła. Według mnie najlepsze, co może być, to nauka religii w szkole" - twierdziła internautka. Z kolei nauczycielka proponowała, by traktować ten przedmiot jak inne zajęcia dodatkowe. "Jak dla mnie (uczę w szkole podstawowej) to mogą i być trzy godziny religii tygodniowo! Tylko po prostu po lekcjach, poza planem lekcji. Tak jak po lekcjach dzieci korzystają z organizowanych na terenie szkoły zajęć typu robotyka, piłka nożna, dodatkowy angielski, taniec itp. Chodzi faktycznie ten, kto chce" - czytamy w komentarzu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.