To zdjęcie z uczniowskiego zeszytu jest prawdziwym hitem. Uczeń był szczery do bólu

Uczeń miał za zadanie opisać swojego dziadka. Rezolutny chłopiec bez kozery stwierdził, że dziadek Marek marzy jedynie o odpoczynku. Nauczyciel z pewnością tego się nie spodziewała. "Szczerość dziecka nie ma granic" - napisał pod zdjęciem zeszytu jeden z internautów, który opublikował wpis na Twitterze.

Kreatywność uczniów nie ma granic, jednak kluczową rolę odgrywają w tym nauczyciele. Jeśli zależy im na rozwoju dziecka, to sami wyciągną z niego najlepsze cechy. Niekiedy uczniowie zaskakują swoich nauczycieli nietypowymi rozwiązaniami prac domowych. Czasem jest też tak, że mimo najszczerszych chęci, nie są w stanie udzielić odpowiedzi na zadane pytania. Są jeszcze takie sytuacje, w których uczniowie za wszelką cenę chcą dojść do prawidłowego rozwiązania i są w stanie pomylić dzieła czy obliczenia, co negatywnie wpływa na ich ocenę końcową. Nauczyciele zwracają uwagę na wszystko, a kiedy uczniowie zadowalająco prezentują wiedzę, to ci chętnie ją wynagradzają. To dziecko odrobiło pracę domową, jednak treść odpowiedź niezwykle zaskoczyła nauczyciela.

Zobacz wideo Polska szkoła to spełnienie marzeń Taty Maty. "Uczniowie wyrabiają normę Marcina Matczaka"

Uczeń zaskoczył niemal wszystkich. Bez kozery stwierdził, że dziadek Marek marzy jedynie o odpoczynku

W sieci pojawił się wpis jednego z internautów, który pokazał zdjęcie z uczniowskiego zeszytu. Uczniowie mieli za zadanie opisać swojego dziadka. Nauczycielka najprawdopodobniej powiązała treść zadania z przypadającym w styczniu świętem wszystkich dziadków i babć, na co wskazuje data w prawym górnym rogu zeszytu. Jeden z uczniów pokusił się o odważne stwierdzenie i zdradził, co tak naprawdę uszczęśliwia jego dziadka Marka. Jak się szybko okazało, staruszek ciągle mówi o odpoczynku, co nie uszło uwadze wnuka. 

Szczerość dziecka nie ma granic

- czytamy pod wpisem. 

Uczniowie przez nadmiar obowiązków nie mają czasu na odpoczynek i realizację pasji

Uczniowie są przeładowani obowiązkami. Pracują na dobre oceny z klasówek, na czerwone paski, wysokie średnie i uznanie rodziców. Od czasów przedszkola zakorzenione mają zarówno w placówkach edukacyjnych, jak i w domu, że muszą rywalizować między sobą, aby zasłużyć na miłość czy szacunek dorosłych. To prosta droga młodzieńczej depresji.

Poczucie przeciążenia, napięcie i wyczerpanie. Podstawowe uczucie w codzienności naszych dzieci zabarwione jest koniecznością życia, z tym że nigdy tak naprawdę nie dadzą rady sprostać wszystkim wymaganiom. A to jeden z warunków wstępnych wypalenia

- pisze w książce "Wypalone dzieci. O presji osiągnięć i pogoni za sukcesem" berliński psychiatra, profesor Michael Schulte-Markwort. Ekspert zaprzecza tym samym, że żeby się wypalić, trzeba być dorosłym, przepracować kilka lat i się przemęczyć. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.