Korepetycje u niej kosztują 200 zł. "Prowadzę legalny biznes, nie omijają mnie podatki"

"Ania od matmy" w jednym ze swoich filmików na TikToku przyznała, że za godzinę korepetycji z matematyki bierze 200 zł... i się zaczęło. Choć wylała się na nią fala hejtu, to przełożyło się to także pozytywnie na ilość nowych uczniów. Teraz w programie "Mamy Czas", tłumaczy, dlaczego jej lekcje są tak drogie. "Prowadzę legalny biznes, nie omijają mnie podatki" - przyznaje korepetytorka.

Polskie szkoły stoją korepetycjami. Uczniowie mają największe kłopoty z matematyką, a samo przygotowanie do codziennych kartkówek i sprawdzianów jest prawdziwą udręką. Z pomocą przychodzą korepetytorzy, którzy wiedzą, jak dotrzeć do uczniów. Niektórzy oferują lekcję za dość wysokie stawki, bo wiedzą, że ich wiedza jest naprawdę cenna. Jedną z takich osób jest popularna polska TikTokerka, a zarazem jedna z najpopularniejszych korepetytorek w sieci Anna Stęrzewska, znana w sieci jako "Ania od matmy", która za godzinę korepetycji z matematyki bierze 200 złotych. Kobieta tłumaczy, że to właśnie tak ocenia swoje umiejętności i dobry sposób przekazywania wiedzy.

Zobacz wideo Korepetycje u tej matematyczki kosztują 200 zł. "Prowadzę legalny biznes, nie omijają mnie podatki"

Matematyczka zdradziła, ile bierze za dodatkowe lekcje i rozpętała się burza. "Nie jest instytucją charytatywną"

"Ania od matmy" niedawno była gościem w naszym programie "Mamy Czas", gdzie przyznała, że już jako 11-latka zaczęła tłumaczyć swojej siostrze matematykę, przez co ma duże doświadczenie w nauczaniu sięgające blisko aż 20 lat. I choć wielu jest oburzonych jej cennikiem na korepetycje, to jak sama wspomina wynika to z tego, że wciąż inwestuje w swój rozwój i nie stoi w miejscu z wiedzą, którą nabyła kilkanaście lat temu. "To nie jest tak, że ja 20 lat temu nauczyłam się tej matematyki i nic nie robię. Świat się zmienia.

Prowadzę legalny biznes, nie omijają mnie podatki.

Zresztą mój biznes jest też na innym poziomie, od tych którzy zaczynają, bo ja mam swoją platformę do nauki "Pi razy drzwi", gdzie można uczyć z kursów. Oprócz tego muszę zapłacić za programistą i asystentkę" - przyznaje korepetytorka i dodaje, że "zakładając firmę, nie chciała prowadzić jej jako instytucji charytatywnej, żeby tylko od 6:00 do 22:00 uczyć tej matematyki, aby zarobić na opłaty". 

Tak jak wszyscy, chce z tego żyć, a to, czym dzielę się za darmo, to można obserwować na TikToku czy YouTubie. Dzięki temu, że zarabiam trochę więcej, to mogę poświęcić też czas na rzeczy, które są dostępne za darmo. Tych, których nie stać na korepetycje, mogą uczyć się z darmowych materiałów w sieci

- zapewniła. "Najwięcej godzin mam w jeden dzień i to jest osiem lekcji. Po tym, kiedy ujawniłam swoje zarobki, to wylał się hejt, jednak przełożyło się też na ilość uczniów. Mam jeszcze więcej chętnych i mogę tę stawkę podwyższyć. Nie chcę pracować na samych korepetycjach indywidualnie. Po to stworzyłam platformę, żeby uwolnić swój czas. Jak chce mieć rodzinę, to muszę mieć dla nich czas, a nie tylko siedzieć i uczyć matematyki - dodała i przyznała, że prowadzi lekcje w granicach rozsądku, bo też myśli o swoim zdrowiu i normalnych kontaktach z bliskimi. 

Rynek korepetycji w ostatnich latach bardzo się rozwinął. Ceny korepetycji zależą od wielu czynności

Zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez BIG InfoMonitor, co czwarty polski uczeń uczęszcza na korepetycje. Autorzy analizy podają, że średni poziom wydatków na korepetycje w zakończonym właśnie roku szkolnym wynosił aż 293 zł miesięcznie. Ceny korepetycji różnią się w zależności od stopnia zaawansowania czy długości spotkań z korepetytorem.

Minimalna zadeklarowana kwota wydatków to 40 zł, ale są też tacy rodzice, którzy wydają na ten cel nawet 1 tys. zł miesięcznie. - Z przeprowadzonego dla nas badania wynika, że średni miesięczny koszt ponoszony na ten cel wynosił 293 zł. Największa grupa płacących za korepetycje rodziców wydawała na nie między 101 a 200 zł (35 proc.), jednak dla połowy ankietowanych było to już ponad 200 zł miesięcznie - informuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor, prowadzącego rejestr dłużników konsumentów i firm.

Badający zastanawiają się, jakie są przyczyny wzrostu cen korepetycji, a także samego uczęszczania dzieci na nie. - Stało się tak, mimo że pojawiało się wiele głosów mówiących, że szkoły powinny odrobić straty podczas trwania pandemii i nauki zdalnej. Nic bardziej mylnego. Placówki, choć w ograniczonym zakresie, musiały w tym czasie funkcjonować i utrzymywać miejsca pracy. Należy też jednak zauważyć, że pandemia nie jest jedyną bezpośrednią przyczyną pogorszenia się sytuacji finansowej. Jest to bowiem również m.in. wzrost cen energii elektrycznej czy gazu, a także inflacja - dodaje Grzelczak.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.