"Jestem nauczycielem. Mężczyzną. Nie czuję się przegrany. Do tego zawodu trzeba mieć jaja"

- Zadrwił z mojego zawodu i szydzącym głosem trzy razy zapytał, czy ja przypadkiem nie żartuję. Odpowiedziałem mu, że nie. Jestem nauczycielem. Mężczyzną. Nie czuję się przegrany. Do tego zawodu trzeba mieć jaja. Studiowałem dwa kierunki jednocześnie - pedagogikę i matematykę. Oprócz tego zrobiłem dwie podyplomówki - wymienia w liście do redakcji nauczyciel matematyki, który nie zgadza się ze stereotypem, że w szkołach powinny uczyć tylko kobiety. Jak wspomina, to bardzo krzywdzące stwierdzenie, o które niedawno pokusił się jego kolega ze szkolnej ławki.

Choć zawody nie mają płci, a sam podział ich na te "męskie" i "damskie" jest sztucznie napompowany, to niestety w wielu przypadkach to właśnie społeczeństwo wydaje wyroki. Mało kto potrafi sobie wyobrazić sytuację, w które to kobieta zostaje mechanikiem, a mężczyzna kosmetyczką. To jest jednak możliwe, ale regularnie prowadzone badania dowodzą, że na rynku pracy wciąż funkcjonują pewne stereotypy. 

Jakiś czas temu portal Jakoscobslugi.pl opublikował ranking zawodów, które zdaniem respondentów pasują do konkretnej płci. Wynika z niego, że chcielibyśmy być obsługiwani przez facetów, gdy zepsuje nam się samochód lub komputer, a kobiety lepiej doradzą w kwestii wyboru perfum czy odzieży. A jak jest z nauczycielami? Jak się okazuje, wciąż różnie, czego dowodem jest głos pewnego matematyka, który od ponad 20 lat jest nauczycielem w szkole podstawowej i uwielbia swoją pracę. 

Zobacz wideo Nauczyciel roku Przemek Staroń mówi, co powinno się zmienić w polskim systemie oświaty. Zwraca uwagę na jedną rzecz

"Zacząłem się zastanawiać, czy studia pedagogiczne to na pewno była trafna decyzja"

"Kiedy ostatnio spotkałem się ze swoim znajomym, z którym ostatni raz rozmawiałem po maturze, to naszło mnie wiele refleksji. Po pierwsze pomyślałem sobie, że czas strasznie szybko leci. Czuję się jakbym wczoraj był na studiach, a przecież ja zaraz kończę pięćdziesiąt lat. To przerażające, ale i zarazem motywujące, aby te ostatnie lata przeżyć jak najlepiej. Po drugie, rozmowa z Igorem, sprawia, że przez chwilę zacząłem się zastanawiać, czy studia pedagogiczne to na pewno była trafna decyzja. Szybko pozbyłem się tych myśli, kiedy przypomniałem sobie o swoich uczniach. 

Mówiąc wprost - kolega zadrwił z mojego zawodu i szydzącym głosem trzy razy zapytał, czy ja przypadkiem nie żartuję. Odpowiedziałem mu, że nie. Jestem nauczycielem. Mężczyzną. Nie czuję się przegrany. Do tego zawodu trzeba mieć jaja. Studiowałem dwa kierunki jednocześnie - pedagogikę i matematykę. Oprócz tego zrobiłem dwie podyplomówki na Uniwersytecie Wrocławskim i wydałem wiele artykułów naukowych. Praca to moja pasja. Igor powiedział, że uważał mnie za ambitniejszą osobę. Nasza rozmowa nie trwała długo, bo obydwoje się nie mieliśmy czasu na dłuższe dyskusje. Dała jednak dużo do myślenia. 

"W krajach, w których zawód nauczyciela jest lepiej opłacany, jest też nieco więcej mężczyzn"

Zacząłem się zastanawiać, dlaczego mężczyźni budują swój status społeczny, poczucie własnej wartości i atrakcyjność m.in. na zarobkach i pozycji zawodowej. No i szybko znalazłem odpowiedź. Gdyby rząd się interesował losem nauczycieli, to nigdy nie dopuściłby do kryzysu i znieważania. W krajach, w których zawód nauczyciela jest lepiej opłacany, jest też nieco więcej mężczyzn. No niestety nie u nas. Kiedy się to zmieni? Nie wiem, ale chce was zostawić z tą myślą."

Robert.

***

Wasze historie są dla nas ważne. Czekamy na listy i komentarze. Piszcie do nas na adres: dziecko@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.