Miała 5 lat, gdy szła z babcią za rękę. "Na widok księdza kazała mi uklęknąć"

Wielu seniorów z niepokojem patrzy na dzieci i wnuki odwracające się od kościoła. Próbują w różny sposób nakłonić ich do praktyk religijnych. "Miałem chodzić na religię i do kościoła, bo co babcia i sąsiedzi powiedzą, bo tak wypada, bo tak i już" - twierdzi internauta.

Z roku na rok obserwujemy postępującą laicyzację Polski. Okazuje się, że dotyczy ona głównie osób młodych. Z raportu CBOS "Polski pejzaż religijny — z dalekiego planu" wynikało, że w 1992 roku regularny udział w praktykach religijnych deklarowało prawie 3/4 osób w wieku 18-24 lata. Według danych z lipca 2022 było to mniej niż jedna na cztery osoby. Coraz mniej dzieci uczestniczy też w katechezie.

Młodzi ludzie rezygnują z udziału w lekach religii

Według danych przytoczonych przez Newsweek, jeszcze dekadę temu na szkolne lekcje religii chodziło 93 proc. polskich licealistów. W 2021 roku - już tylko co drugi. W Warszawie na katechezie pojawia się zaledwie 30 proc. uczniów, a w Katowicach – 42 proc. Najbardziej praktykującą grupą ludzi w Polsce są przyzwyczajeni do tradycji seniorzy. Wiara stanowi dla nich istotny element życia i z niepokojem patrzą na dzieci i wnuki, które odwracają się od kościoła. Zdarza się, że w różny sposób próbują wywrzeć na nich presję i nakłonić do praktyk religijnych. Więcej artykułów o tematyce parentingowej przeczytasz na stronie Gazeta.pl.

Zobacz wideo Wybitna polska sportsmenka już wkrótce zostanie mamą. "Nie jest to łatwy stan, boję się porodu"

"Na widok księdza babcia kazała mi uklęknąć"

Na Twitterze można znaleźć liczne głosy internautów, którzy znaleźli się w takiej sytuacji. Niektórzy przyznali, że chodzili do kościoła za namową babć, chociaż sami nie mieli na to ochoty. Inni twierdzili, że dziadkowie kazali im również okazywać duchownym szczególny szacunek. "Szkoda gadać. Ja pamiętam czasy kiedy jako 5-letnia dziewczynka szłam z babcią za rękę i na widok księdza babcia kazała mi uklęknąć. A było to około 1964 roku i nie na wsi, tylko w dużym mieście. Jak sobie przypomnę i pomyślę o tym to mnie szlag trafia", "Babcia kazała mi i siostrom iść do kościoła, a mam masę pracy domowej, muszę zrobić szkice i sie uczyć na angielski. Siostra też ma sprawdzian z lektury i chce sobie powtórzyć, a na kościół zmarnujemy 2 godziny", "Czasami jak była lepsza niedziela to się szło do kościoła, bo babcia kazała. Człowiek ledwo wszedł, a dziadek pytał, czy już idziemy" "Zmuszano mnie od dziecka. Normalnie. Miałem chodzić na religię i do kościoła, bo co babcia i sąsiedzi powiedzą, bo tak wypada, bo tak i już. Dziecko trzeba ochrzcić, bo tak wypada, taka tradycja itp. Połowa 'wiernych' 'praktykuje' na zasadzie tak trzeba, tak wypada. Wydmuszka wiary", "Dosłownie miałam to samo. Co niedzielę rano kłótnia i zmuszanie do pójścia do kościoła, dopóki nie skończyłam 18 lat. To było tragicznie" - pisali





Więcej o:
Copyright © Agora SA