Nie wszyscy uczniowie chcą płacić za studniówkę nauczycieli. "Tej nie zapraszamy, bo jej nie lubimy"

Ceny studniówek pną się w górę, a niektórym uczniom nie w smak płacić za nauczycieli. "Gdybym w tym roku nie była wychowawcą klasy maturalnej, na pewno bym nie skorzystała z owej zabawy" - twierdzi nauczycielka, która słyszała niewybredne komentarze.

Studniówki zbliżają się wielkimi krokami. Zwykle organizuje się je na przełomie stycznia i lutego, ale przygotowania należy zacząć znacznie wcześniej. Skromne uroczystości urządzane na salach gimnastycznych poszły w odstawkę, a ich miejsce zajęły uroczyste bankiety wyprawiane w eleganckich lokalach. Niegdyś jedzenie przygotowywali rodzice, a dziś podaje się wykwintne potrawy. Istotne są także dodatkowe atrakcje, kamerzysta, DJ oraz fotograf.

Ceny studniówek zaskakują uczniów

Okazuje się jednak, że wyprawienie takich imprez sporo kosztuje. Szczególnie w dobie galopującej inflacji. W poprzednim artykule wymienialiśmy już kwoty, które muszą zapłacić maturzyści. Okazuje się, że w niektórych szkołach trzeba zapłacić ponad 700 zł za osobę. Mniej zapłaci jednak osoba towarzysząca. Co ciekawe, to więcej, niż za "talerzyk" na weselu, bo dopłacają za dodatkowe rzeczy. "Ja jestem teraz w zarządzie studniówkowym i też robimy tak, że koszty typu DJ, fotograf itp. rozkładamy tylko na uczniów. Osoba towarzysząca to koszt tylko talerzyka" - napisał na Twitterze jeden z uczniów. Niektórym nie pasuje jednak fakt, że opłacają wejściówki również nauczycielom. "Do tego dochodzi opłacenie 'talerzyków' członkom rady pedagogicznej, która próbuje wprowadzać swoje zasady będąc gościem na tej imprezie" - twierdziła oburzona maturzystka. Więcej artykułów o tematyce szkolnej przeczytasz na stronie Gazeta.pl.

Zobacz wideo Wybitna polska sportsmenka już wkrótce zostanie mamą. "Nie jest to łatwy stan, boję się porodu"

"Tej nie zapraszamy, bo jej nie lubimy"

Pod artykułem dotyczącym studniówki opublikowanym na stronie facebookowej edziecko.pl pojawił się komentarz od oburzonej nauczycielki. Twierdziła, że uczniowie dają odczuć pedagogom, iż nie są zadowoleni z faktu, że za nich płacą. "Pomijam, jakie chamstwo wśród rodziców i uczniów szerzy się w stronę nauczycieli za to, że 'trzeba za nich płacić'. Słyszę jak mówią: 'tej nie zapraszamy, bo nie lubimy'. Gdybym w tym roku nie była wychowawcą klasy maturalnej i jednocześnie nie uczyła czterech innych klas maturalnych, na pewno bym nie skorzystała z owej zabawy. Ale z takim chamstwem spotkałam się po raz pierwszy właśnie w tym roku. Wcześniej było jakoś lepiej mino wszystko" - twierdziła. Temat został podjęty także uczniów na Twitterze. Absolwent stwierdził, że jego klasa nie miała studniówki, tylko dlatego, że nikt nie chciał opłacić zabawy pedagogom. "Uznaliśmy w klasie, że nie będziemy płacić za nauczycieli i ich osoby towarzyszące. Jak sami za siebie zapłacą to studniówka będzie. No i jakoś nie było" - pisał. Z kolei inna licealistka przyznała, że w szkole do której uczęszcza, nauczyciele postanowili za siebie zapłacić. "U mnie nauczyciele, którzy mają ochotę przyjść na studniówkę płacą większość kwoty sami. Wszyscy uznali, że to nie są małe pieniądze, żebyśmy my za to płacili. O dziwo, jest grupka nauczycieli, którzy absolutnie to popierają i co roku są na studniówce" - czytamy w komentarzu.

Więcej o:
Copyright © Agora SA