Przepych studniówek zaskakuje rodziców. "Kiedyś były czarna spódnica, biała bluzka i sala gimnastyczna"

Rodzice z rozgoryczeniem patrzą na wysokie ceny studniówek. Z sentymentem wspominają bale sprzed lat. "W moich czasach każdego było stać na studniówkę. Było skromniej i serdeczniej, a nie jak pokaz mody" - twierdzą nasi czytelnicy.

Studniówka zbliża się wielkimi krokami. Chociaż zwykle wypada na przełomie stycznia i lutego, szkoły przygotowują się do niej z dużym wyprzedzeniem. Już na pierwszych zebraniach z rodzicami omawia się najważniejsze kwestie organizacyjne. W obecnej formie studniówki nie przypominają już skromnych potańcówek na salach gimnastycznych, ale wystawne bale wyprawiane w eleganckich lokalach. Takie imprezy są jednak bardzo kosztowne.

Przepych studniówek zaskakuje rodziców

W niektórych placówkach "za talerzyk" trzeba zapłacić nawet 700 zł, co opisywaliśmy w poprzednim artykule. Do tego dochodzą koszty związane z wynajęciem kamerzysty, fotografa, DJ-a, a także kupnem sukienki lub garnituru oraz innych dodatków. Pod jednym z artykułów opublikowanych na stronie facebookowej edziecko.pl między rodzicami nawiązała się żywa dyskusja w tej kwestii. "Rodzice sami doprowadzili do takiej sytuacji. Luksusowe sale i restauracje za tysiące złotych, fryzjerzy, makijażystki, biżuteria, bo co, nie stać mnie? Targowisko próżności i głupoty. A to tylko uczniowska studniówka. Nie bal absolwentów" - narzekali niektórzy. Inni z sentymentem wspominali bale z młodości. Więcej artykułów o tematyce szkolnej przeczytasz na stronie Gazeta.pl.

Zobacz wideo Wybitna polska sportsmenka już wkrótce zostanie mamą. "Nie jest to łatwy stan, boję się porodu"

"Kiedyś wystarczyła czarna spódnica i biała bluzka"

Rodzice przyznali, że za ich czasów nie widywało się widowiskowych, balowych kreacji i misternie ułożonych fryzur. Wiele maturzystek zakładało spódnice i białe bluzki. "Studniówki moich czasów: dziewczyny w sukienkach czarnych lub granatowych, prostych, ewentualnie biała bluzka i na to sukienka. Lekka biżuteria i delikatny makijaż. Fryzury też typu koczek. Niedługo dziewczyny będą ubierać tę samą suknię na studniówkę i na ślub", "W moich czasach każdego było stać na studniówkę. Było skromniej i serdeczniej, a nie jak pokaz mody", "Kiedyś wystarczyła czarna, długa spódnica i biała bluzka", "U nas chłopaki przyszli garniturach. Przeważnie czarnych lub granatowych. Dziewczyny miały bardziej zróżnicowane kreacje, chociaż wiele z nich wystąpiło także w klasycznych zestawach - biała bluzka z czarną lub granatową spódnicą" - twierdzili. Dawniej nie płacono też za catering i sale. Jedzenie przygotowywali rodzice, a szkołę, w której organizowano bal, przystrajali uczniowie. W opinii rodziców takie uroczystości wcale nie były gorsze. "Nasze mamy zadbały o jedzenie. Mimo komuny i systemu kartek żarcia było co niemiara. Żadnych homarów, krabów, sushi i innych wynalazków. Prosto, klasycznie i bardzo smacznie", "A my stroiliśmy salę gimnastyczną siatką maskującą i własnymi dekoracjami", "My sami przygotowaliśmy salę, szykowaliśmy jedzenie, grały szkolne zespoły, nikt się nie wywyższał", "Za salę balową robiła udekorowana sala gimnastyczna. Nikt nie czuł się poniżony i nikogo nie wytykano palcami" - czytamy w komentarzach.

Więcej o:
Copyright © Agora SA