"Dawałem korepetycje z matematyki. Piątoklasista miał problem z zamianą jednostek"

Były korepetytor wspomina zachowanie ucznia. "Chłopak w piątej klasie miał problem z zamianą jednostek. Przychodzę, komputer włączony, w czasie lekcji też i cały czas zerkał na monitor. Mimo próśb komputer dalej włączony... Reakcja matki? Żadna" - twierdzi.

Jak wynika z raportu "Polaków Portfel Własny: edukacja przyszłości" aż 55 proc. Polaków zadeklarowało, iż w roku szkolnym 2023/24 zamierza zapłacić za korepetycję dla swoich dzieci. Wśród przedmiotów, które cieszą się największym zainteresowaniem, przodują języki obce, z których korepetycje pobiera aż 83 proc. uczniów. Zaraz za nimi znalazła się matematyka (na płatne zajęcia chodzi 57 proc. uczniów) oraz fizyka (za dodatkowe lekcje płaci 16 proc. uczniów).

"Przychodzę, komputer włączony, w czasie lekcji też"

Korepetycje to jednak niemały wydatek. Najdroższa jest jednak królowa nauk, bo za godzinę dodatkowych zajęć z matematyki zapłacimy średnio od 80 do 100 zł. Korepetycje z języka angielskiego kosztują średnio od 70 do 80 zł, a z języka polskiego od 60 do 70 zł. Na Twitterze nawiązała się żywa dyskusja na temat powodów, dla których uczniowie pobierają płatne lekcje. Jeden z byłych korepetytorów narzekał, że uczniowie nie skupiają się zajęciach. "Dawałem korepetycje z matematyki. Chłopak w piątej klasie miał problem z zamianą jednostek. Przychodzę, komputer włączony, w czasie lekcji też i cały czas zerkał na monitor. Mimo próśb komputer dalej włączony... Reakcja matki? Żadna. Praca domowa: 20 przykładów z zamiany jednostek. Każdy przykład miał swój odpowiednik nawet w tej samej kolejności na zajęciach. Praca niezrobiona. Standardowo 'nie umiałem' poparte czystą kartką, nawet bez przepisanego jednego przykładu. Znowu akcja z komputerem, znowu brak reakcji matki... Może by się tak jednak spiąć i uczyć" - twierdził. Więcej artykułów o tematyce szkolnej przeczytasz na stronie Gazeta.pl.

Zobacz wideo 10-latek wbiegł prosto pod samochód. Nie upewnił się, czy może bezpiecznie przejść przez jezdnię

"Program jest przeładowany"

Niektórzy twierdzili, że uczniowie są leniwi i właśnie przez to potrzebują dodatkowych zajęć. "System systemem, ale te dzieci teraz to też jest masakra. Pokolenie leniwców, które mają podane wszystko na tacy. Ciężkie czasy będziemy mieli... Moja matka uczy 1-3 i sama przyznaje, że jest przepaść. Zdarzają się jednostki wybitne, zdarzają się dramatyczne, ale ten środkowy przedział co 3 lata przychodzi coraz mniej ogarnięty" - pisali. Nie wszyscy zgodzili się jednak z tą opinią. Przyznali, że zapotrzebowanie na korepetycje nie jest winą ani uczniów, ani nauczycieli, ale przeładowanego programu. "System edukacji jest do zaorania... Kiedy byłem uczniem, rzadko kto chodził na korepetycje, a teraz do babeczki od matmy zapisy były latem. Na angielski to samo. Potem szkoła jedna z drugą będą się podniecały rankingami. W Finlandii jest zakaz korepetycji. Od nauki jest szkoła", "Nie wiem, czy to tylko kwestia pieniędzy i 'złych' oraz 'dobrych' nauczycieli, choć to też. Na pewno program jest przeładowany i nie ma czasu" - komentowali.

Więcej o:
Copyright © Agora SA