Inne dzieci jadły, ona stała głodna. Takie słowa padły przed wejściem na stołówkę. "Nie mogę tego pojąć"

Od trzech lat jadała posiłki w szkole. Gdy we wrześniu chciała pójść na stołówkę, usłyszała, że nie dostanie obiadu. "Nie mogę tego pojąć. Uważam, że w pierwszej kolejności pani kierownik powinna zadzwonić do mnie" - twierdzi mama.

Od września 2020 roku szkoły podstawowe mają obowiązek zagwarantować dziecku jeden ciepły posiłek i stworzyć możliwość jego zjedzenia. Obiady są odpłatne, a dzieci mogą skorzystać ze stołówki, jeśli prawni opiekunowie wyrażą na to zgodę. W niektórych placówkach funkcjonują kuchnie, a inne mogą zdecydować się na catering. Aby dziecko mogło zjeść taki obiad, rodzice powinni zadeklarować taką potrzebę i za niego zapłacić. W praktyce okazuje się jednak, że z dopełnieniem formalności mogą być pewne problemy. Gorzej, gdy ucierpią na tym dzieci.

Inne dzieci jadły, ona stała głodna

Więcej artykułów o tematyce szkolnej przeczytasz na stronie Gazeta.pl.

Zobacz wideo Tak Ciocia Liestyle reaguje na pytania o drugie dziecko. "Nie na miejscu"

"Gazeta Wyborcza" opisała sytuację, do której doszło 11 września w Szkole Podstawowej nr 15 w Toruniu. Uczennica, która w placówce jadła obiady niezmiennie od trzech lat nagle nie dostała posiłku. "Zadzwoniło do mnie głodne dziecko i zapytało, czy w domu jest obiad. Zapytałam, dlaczego córka nie zjadła obiadu w szkole. W odpowiedzi usłyszałam, że dziś pani nie wydała jej karty, bo przelew nie dotarł, i nie dostanie obiadu. Zrobiłam przelew 10 września. Do końca poprzedniego miesiąca pisałam maila, że proszę o obiady dla córki w danym miesiącu. Kierownik szkoły podawała kwotę, ile jest dni i ile jest do zapłaty. Tym razem było inaczej" - stwierdziła mama dziewięciolatki. Kobieta była oburzona, ponieważ zawsze regularnie opłacała obiady i wcześniej nie doszło do podobnych sytuacji. "Nie mogę tego pojąć. Uważam, że w pierwszej kolejności pani kierownik powinna zadzwonić do mnie, a nie odmawiać dziecku obiadu przed drzwiami do stołówki" - dodała.

"Obiadów mamy mało i przyjęliśmy taką zasadę"

Placówka przedstawiła swoje stanowisko w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Dyrektor powiedział, że dziewczynka nie dostała obiadu, ponieważ jej mama za późno zdecydowała się na wniesienie opłat i pieniądze nie wpłynęły wówczas na konto szkoły. "Tych obiadów mamy mało i przyjęliśmy taką zasadę, że wydajemy posiłki, gdy wszystko jest uregulowane" - tłumaczył. Według nowych zasad przyjętych wraz z rozpoczęciem roku szkolnego rodzice muszą wcześniej zapłacić za obiady, aby ich dzieci jadały w szkole. Problem polegał jednak na tym, że nie opublikowano wcześniej takiej informacji. Mama dziewięciolatki przyznała, że dostała jedynie kwotę do zapłaty i nikt nie uprzedził jej, by przelała pieniądze w szybszym terminie. "Mi wszystko jedno. Mogę zapłacić za te obiady z góry, ale takich rzeczy po prostu się nie robi. A co mają zrobić rodzice, którzy 500 plus dostają np. piątego dnia miesiąca albo wypłatę dziesiątego jak większość ludzi?" - pytała zdenerwowana. Dyrektor tłumaczył, że w zaistniałej sytuacji rodzice muszą odłożyć pieniądze wcześniej. Jeśli środki nie wpłyną do konto szkoły do 29 września, dzieci nie będą mogły jeść posiłków w październiku.

Więcej o:
Copyright © Agora SA