Zobaczyła plan lekcji i zdębiała. Wygląda jak tablica Mendelejewa. "Jak to przeczytać?"

Szkolne plany lekcji wciąż budzą wiele emocji. Uczniowie chętnie się nimi dzielą w sieci i porównują je do siebie. Jedna z nastolatek przyznała, że jej plan jest tak dziwnie skonstruowany, że nie potrafi go przeczytać. Jakby tego było mało, to nie jedyna rozterka uczennicy.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>

Rozpoczęcie roku tuż, tuż. Uczniowie powoli kompletują wyprawkę i przygotowują się do nowych obowiązków. Nauczyciele są już po pierwszych radach pedagogicznych. W wielu szkołach dzieci dostały już plany lekcji, które przekazano za pośrednictwem dzienników elektronicznych. I jak się okazuje, uczniowie nie mają zbyt kolorowo.

Zobacz wideo Jakie są problemy polskiej szkoły? "Regularność zmian w systemie edukacji daje nam mocno w kość"

Plan lekcji jak tablica Mendelejewa. "Jak go czytać?"

Jedna z uczennic opublikowała w sieci zdjęcie swojego nowego planu lekcji, który jest tak wypełniony, że wygląda jak typowa tablica Mendelejewa używana na lekcjach chemii. Nie to budzi jednak największe wątpliwości. Patrząc na plan lekcji widzimy wychowanie do życia w rodzinie, religią i wychowanie fizyczne w środku dnia, dlatego ci, którzy nie uczęszczają na te zajęcia, zmuszeni są mieć okienka. 

Wiem, że to nie na temat, ale wiesz może jak czytać ten plan lekcji? Nigdy nie miałam takiego planu, tylko taki bardzo uproszczony, zupełnie inny

- napisała jedna z przerażonych uczennic, zwracając się z prośbą do swojej koleżanki.

Plany lekcji w szkołach nie napawają optymizmem. Wszystko przez braki kadrowe?

Zajęcia po południu, religia w środku dnia, czy okienka wydłużające dzień lekcyjny nie należą do ulubionych sytuacji uczniów. Zdarza się, że uczniowie kończą lekcje nawet po godzinie 19. Powrót do domu nie wiąże się w takich sytuacjach z odpoczynkiem i zjedzeniem obiadu, ale z kolacją i często całonocnym maratonem odrabiania lekcji i nauki.

Braki kadrowe sprawiają, że nauczyciele zmuszeni są do pracy w kilku szkołach jednocześnie. To niestety przekłada się na plany lekcji uczniów, ale i zmęczenie obu stron. Nauczyciele bardzo często muszą dojeżdżać do innych szkół po kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę. Czy gdyby było więcej pedagogów, to plany lekcji uczniów wyglądałyby zupełnie inaczej? 

Więcej o:
Copyright © Agora SA