CKE cieszy się, bo nie było "Shreka" na maturze. Egzaminatorka: Nie było, bo tak skonstruowali polecenie

7 lipca poznaliśmy wyniki matur 2023. Był to wyjątkowy egzamin dojrzałości. Język polski po raz pierwszy testowano w nowej formule. Choć na konferencji prasowej CKE cieszyło się z sukcesu i wysokiego poziomu, nie powiedziało dziennikarzom wszystkiego.

7 lipca około godziny 8 zakończyło się nerwowe oczekiwanie maturzystów na wyniki z tegorocznych egzaminów dojrzałości. Absolwenci szkół średnich o tym, jak im poszło, mogli przekonać się, logując się przez internet lub osobiście, odbierając zaświadczenia w swoich placówkach. Mimo wielu niewiadomych tegoroczne wyniki prezentują się naprawdę optymistycznie. Uczniowie uzyskali najlepsze wyniki od 2007 roku. Jak wyliczył serwis Next.gazeta.pl, jeszcze trzy lata temu mówiono o zapaści polskiej edukacji, bo wyniki z 2020 były najgorszymi w historii "nowych matur". Są więc powody do radości, czemu dali wyraz  szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej dr Marcin Smolik oraz wiceminister edukacji i nauki Dariusz Piontkowski na konferencji prasowej w piątek.

Zobacz wideo Średnie wyniki z przedmiotów obowiązkowych na maturze 2023
To jest wysiłek uczniów i nauczycieli. To są ograniczone wymagania egzaminacyjne. Tak dużej liczby prac z tak dobrze napisanym wypracowaniem nie czytali już dawno. Stwierdzili, że skończyły się prace, w których maturzyści pisali o 'Perfekcyjnej Pani Domu', 'Damach i Wieśniaczkach', 'Shreku' i innych bajkach. Maturzyści nie tylko przywoływali solidną argumentację w odwołaniu do konkretnych tekstów literacki, ale też w ogóle lepiej konstruowali samą pracę oraz nawet akapity 

- mówił dr Marcin Smolik.

CKE dumna, egzaminatorzy zdziwieni

Zdanie szefa Centralnej Komisji Egzaminacyjnej różni się od relacji, którą zdawali nam egzaminatorzy, sprawdzający prace w Warszawie (Zobacz: Matury 2023. Egzaminatorzy załamują ręce nad maturą: Gehenna. Puszczamy mierne prace). Zapytani dziś ponownie o optymistyczne wystąpienie na piątkowej konferencji, nie kryli zdziwienia:

Nie wiem, skąd to zaskoczenie dobrymi wynikami. Matura wypadła lepiej, czego domyślaliśmy się tego już na etapie jej sprawdzania. Dlaczego? Bo tak był skonstruowany klucz. Nie mieliśmy tylu narzędzi, aby obniżać oceny słabym pracom, jak było to w poprzednich latach. Przepuszczaliśmy prace mierne.

Jeśli zaś chodzi o szumnie ogłoszony koniec ery "Shreka" na maturze, egzaminatorka studzi entuzjazm. "Owszem w tym roku nie spotkałam się z żadnymi beznadziejnymi przykładami typu "Shrek". Powodem jednak nie był wysoki poziom i nagły wybuch erudycji tegorocznych maturzystów, po prostu tak skonstruowano pytanie egzaminacyjne. Zdający zostali poproszeni o przykłady literackie, więc z automatu nie mogli pisać o filmach czy serialach. Poza tym warto zaznaczyć, że mieli do dyspozycji konkretną listę lektur, na które mogli się powoływać. Jak napisać wypracowanie wytłumaczono też uczniom na pół strony arkusza".

Genialny rocznik? Nie bardzo

Egzaminatorka widzi jeszcze jeden powód dobrych wyników i zadowolenia z poziomu argumentacji w pracach pisemnych. "Jeżeli temat jest prosty i zrozumiały, uczeń sięga po przykłady literackie, które zna i wie, jak je wykorzystać. Dlaczego na maturze pojawia się "Shrek" czy "Damy i wieśniaczki"? Dlatego że uczniowi nie przychodzi żaden inny przykład z literatury. Nie wie, jak wykorzystać nawet znaną sobie lekturę do zadanego tematu. Temat jest dla niego za trudny".

"Shreka" zna na wylot, rozumie motywacje bohaterów, dlatego taki przerażony, zdezorientowany i niedouczony delikwent sięga po - powiedzmy - "mniej prestiżowy"  przykład tekstu kultury w swojej pracy. 

Wysokie wyniki to również zasługa ograniczonego zakresu materiału, co także podkreślano na konferencji. Na taki krok CKE zdecydowała się ze względu na braki spowodowane przez nauczanie online podczas pandemii. Także i kolejny rocznik będzie mógł z tego względu liczyć na pewne ułatwienia. Dopiero od 2025 roku matura będzie bazowała na całej licealnej podstawie programowej. 
Po więcej ciekawych wiadomości z kraju i ze świata zajrzyj na Gazeta.pl >>

Więcej o: