Praca domowa poróżniła rodziców. Odpowiedzi zaskakują. "Tylko współczuć dzieciom"

W sieci pojawił się wpis matki, która miała problem z rozwiązaniem zadania domowego swojego dziecka. Internauci błyskawiczne pomogli kobiecie. Byli też tacy, którzy przyznali, że jest to jedno z zadań, w którym trzeba wykazać się niebywałą inteligencją. - Jestem oburzona, że takie podręczniki są dopuszczane do użytku w szkołach. Biedne dzieci, biedni rodzice i biedni nauczyciele - napisała jedna z matek pod postem na Facebooku.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>

Zobacz wideo Czego z "Pożegnania z wesołą" mogą nauczyć się rodzice?

Rodzic zakłopotany pracą domową dziecka. "Zgłupiałam"

Pewna matka podzieliła się na jednej z grup facebookowych zdjęciem treści zadania z podręcznika szkolnego córki. Kobieta przyznała, że ma problem z rozwiązaniem pracy domowej. W poleceniu trzeba było wskazać ilość czapek, pracując na zamieszczonej wyżej tabeli. Zadanie przerosło możliwości matki. 

Zgłupiałam. Może ktoś pomoże z rozwiązaniem? Będę wdzięczna

- napisała kobieta.

Praca domowa poróżniła rodziców. Odpowiedzi zaskakują. 'Tylko współczuć dzieciom'Praca domowa poróżniła rodziców. Odpowiedzi zaskakują. 'Tylko współczuć dzieciom' Archiwum prywatne

Praca domowa uczniaTata jest oburzony pracą domową dziecka. Chodzi o imiona w poleceniu

"Jestem oburzona, że takie podręczniki są dopuszczane do użytku w szkołach"

Pod wpisem pojawiło się mnóstwo komentarzy. Internauci pośpieszyli z odpowiedziami i wskazówkami. Niektórzy z nich podali kilka rozwiązań zadania, a inni skupili się na tym, aby pokazać skalę problemu. Nie chodzi o trudność polecenia, a o złe sformułowaną treść, przez co pojawią się liczne kłopoty w szybkim rozwiązaniu zadania. 

Następne zadanie z rodzaju: zgadnij, o co chodzi. Tylko współczuć dzieciom.
Jestem oburzona, że takie podręczniki są dopuszczane do użytku w szkołach. Biedne dzieci, biedni rodzice i biedni nauczyciele.
Nie rozumiem tego.
Strasznie beznadziejny podręcznik.
Ostatnio widziałam to zadanie i je pominęłam, bo za nic nie mogłam odkryć, co autor miał na myśli

- czytamy w komentarzach. Były też takie obserwatorki, które wysnuły pewną teorię. Podkreśliły, że to celowe zagranie osoby piszącej podręcznik. Pojawiły się także wnioski:

To jest przykład zadania bez poprawnej odpowiedzi. Ma uczyć dzieci samodzielnego i krytycznego myślenia. 
Wydaje mi się, że nie o to chodzi w uczeniu, aby dzieci myślały, co autor zadania miał na myśli, tylko żeby samodzielnie udzieliły odpowiedzi i umiały ją uzasadnić. Fajne zadanie do dyskusji z dziećmi.
Przecież nie każde zadanie ma poprawną odpowiedź!
Więcej o: