Nowy rok szkolny i nowe zwolnienia z WF-u. "Coraz więcej dzieci udaje, żeby nie ćwiczyć"

Klaudia Kolasa
Rozpoczyna się rok szkolny, a wraz z nim jak bumerang wraca problem zwolnień z WF-u. Coraz więcej rodziców otwarcie przyznaje, że ich dzieci nie lubią ćwiczyć i dlatego nie chodzą na WF. "Nauczyciele zakochani w bieganiu, więc na każdej lekcji każą biegać. Córka kilka lat prosiła o choć jedną lekcję z badmintonem. Pani nie dała się uprosić nawet na koniec VIII klasy" - podkreśliła jedna z mam.

Więcej na temat powrotu do szkół przeczytasz na Gazeta.pl.

Minister sportu i turystyki Kamil Bortniczuk zapowiadał w wakacje, że od września zwolnienia z WF-u będą uznane tylko wówczas, gdy wystawi je lekarz specjalista, a nie lekarz rodzinny. Miało to pomóc w poprawie kondycji fizycznej uczniów, która znacznie pogorszyła się w czasie nauki zdalnej. Pomysł ten nie spotkał się jednak z aprobatą uczniów i ich rodziców i — przynajmniej na razie — nie został wprowadzony w życie.

Mając na uwadze fakt, iż formalnie kwestie te pozostają we właściwościach Ministra Zdrowia oraz Ministra Edukacji Narodowej, Ministerstwo Sportu i Turystyki nie prowadzi prac legislacyjnych w przedmiotowym zakresie, natomiast podejmie w tej sprawie rozmowy z właściwymi Ministerstwami

- poinformował w piśmie do Stowarzyszenia Umarłych Statutów dyrektor biura ministra sportu i turystyki Bartłomiej Druziński. Oznacza to, że dopiero będą trwały prace nad wdrożeniem tej koncepcji. Postanowiliśmy jednak sprawdzić, z czego wynika problem i dlaczego uczniowie unikają lekcji WF-u.

Zobacz wideo Daria Ładocha poszła na casting z dziećmi. Kamera nie patrzyła na nią

Dzieci nie lubią lekcji WF-u

Zapytaliśmy rodziców o stosunek ich dzieci do ćwiczeń w czasie lekcji i nie zaskoczyło nas to, że większość uczniów niechętnie podchodzi do wychowania fizycznego. Jak zauważyli ich opiekunowie, uczniowie nie lubią rutyny, a wielu nauczycieli tego przedmiotu unika urozmaiceń. Ponadto brakuje udogodnień, takich jak prysznice czy wydłużona przerwa, aby spokojnie przebrać się przed kolejnymi zajęciami. Dorośli mówią wprost, że "coraz więcej dzieci udaje, żeby nie ćwiczyć". I wcale się im nie dziwią.

WF cztery razy w tygodniu, zawsze na pierwszej lekcji. Pomiędzy nim a następną lekcją tylko 10 minut przerwy. Nauczyciel kolejnego przedmiotu bez litości wlepia spóźnienia, nie obchodzi go, że mają tylko 10 minut na przebranie się i dotarcie na drugi koniec szkoły. Oczywiście nie ma pryszniców, przebieralni. Nie ma też nigdy wolnej sali. Ganiają po boisku lub korytarzu. Nauczyciele zakochani w bieganiu, więc na każdej lekcji każą biegać. Córka kilka lat prosiła o choć jedną lekcję z badmintonem. Pani nie dała się uprosić nawet na koniec VIII klasy. Moje niestety nie lubią, choć po szkole bardzo chętnie uprawiają sport

- wyjaśniła jedna z mam.

Niech po lekcjach WF-u będzie możliwość wzięcia prysznica, a na zajęciach specjalizacje, to zdecydowanie więcej dzieci będzie ćwiczyć. Ja kocham sport, trenuję od dziecka, ale wf nie był moim ulubionym przedmiotem: syf na sali, brak prysznica, "tabele wyników" i obowiązkowe wyjazdy na zawody

 - dodała druga.

Rodzice zauważyli też, że jeśli wymagania dotyczące zwolnień od lekarzy specjalistów staną się rzeczywistością, problematyczny będzie nie tylko czas oczekiwania na wizytę, ale także koszty.

Skończy się tak, że za zwolnienie będziemy płacić 250 zł, bo wizyty u specjalistów płatne. A jak trzeba zwolnić dziecko, to trzeba

- podsumowała nasza czytelniczka. 

W szkołach brakuje nauczycieli. Jaki będzie rok szkolny 2022/23?Ile dni do szkoły? Zobaczcie kalendarz nowego roku szkolnego 2022/2023

"To jest tak samo ważna lekcja jak każda inna"

Nauczyciel WF-u Piotr Augustyniak  zaobserwował, że im dzieci są starsze, tym trudniej jest zmobilizować je do ćwiczeń.

Jak rodzice są związani ze sportem, to jakoś próbują dziecko pchnąć w tę stronę, żeby aktywnie ćwiczyło. Jeśli dziecko pochodzi z rodziny, która nie zachęca do uprawiania sportu, pozwoli dziecku odpuścić, bo je coś boli

- podkreślał w programie eDziecko.pl "Mamy Czas".

Chociaż medalistka olimpijska we wioślarstwie Agnieszka Kobus-Zawojska zauważyła, że najfajniejsze lekcje unihokeja, to te kiedy grało się na korytarzu, teraz przepisy tego zabraniają, a w wielu szkołach często brakuje przestrzeni, aby zorganizować urozmaicone zajęcia. Mimo to olimpijka namawia rodziców i uczniów, aby nie lekceważyli tego przedmiotu.

To jest tak samo ważna lekcja jak każda inna. Uczymy się wielu wartości, cech charakteru. Uczymy się, fair play, szacunku do drugiej osoby

- podkreśliła Kobus-Zawojska i dodała, że w jej przypadku to właśnie jedna lekcja WF zdeterminowała jej dalsze losy.

Będąc w szkole, mieliśmy organizowane spotkania ze sportowcami. Usłyszałam tam zdanie, że "ciekawe czy na tej sali siedzi przyszły olimpijczyk" i mam wrażenie, że to była dla mnie inspiracja

- zdradziła. 

Cały odcinek "Mamy Czas" będzie można obejrzeć 11 września na Gazeta.pl.

DLOKREdukacja dzieci jest coraz droższa. "Jestem załamana"

Więcej o: