Brak krzeseł z PRL-u, klimatyzacja w salach i nauczyciele z pasją. O jakiej szkole marzą uczniowie w 2022 roku?

Koniec roku szkolnego to dobry moment, aby podsumować 10 miesięcy nauki i pomyśleć o tym, co mogłoby się zmienić w szkole, aby była miejscem przyjaznym dla uczniów i nauczycieli. Porozmawialiśmy z młodymi ludźmi o tym, jak widzą wymarzoną szkołę w przyszłości.

Więcej na temat współczesnej szkoły przeczytasz na Gazeta.pl.

Drewniane krzesła, które pamiętają wcześniejsze pokolenia, obskurne łazienki i korytarze, srodzy nauczyciele starej daty, którzy przychodzą do pracy "za karę", bo nie mają godziwych wynagrodzeń i konserwatywny minister edukacji z innej planety - tak uczniowie widzą polskie szkoły w 2022 roku. A jak chcieliby je widzieć? O tym nam opowiedzieli. 

Zobacz wideo Czy przypadek Adama to odosobniona historia? Pytamy autora reportażu "Siedem okaleczeń"

Wiktor, licealista

Chciałbym, żeby w klasach była podłączona klimatyzacja i znajdowały się wygodne krzesła.

Na korytarzach w mojej wymarzonej szkole znajdowałyby się pufy, na których moglibyśmy odpoczywać.

A nauczyciele pozwalaliby nam na wyjście do sklepu w czasie przerw.

Mateusz, licealista

Kiedy siedzę na lekcjach na tych krzesłach z PRL-u, bolą mnie plecy. Chciałbym, żeby poczynając od takich małych rzeczy, szkoła stała się bardziej nowoczesna. W mojej wymarzonej szkole nauczyciele zarabialiby lepiej. Dzięki temu pracowałyby tam osoby, które w ciekawy sposób potrafią przekazywać wiedzę i lubią swoją pracę. Teraz często uczą nas osoby w wieku emerytalnym, które są zmęczone i wypalone. Nie znają nowoczesnych metod i przerabiają materiał tylko po to, żeby go odhaczyć. Stawiają nacisk na oceny - nie na naukę.

W szkołach średnich chodzi tylko o zdanie matury. Jeśli nauczyciel nie ma pewności, że osiągniesz wystarczający wynik, aby zdać, będzie chciał uniemożliwić ci podejście do egzaminu. Chciałbym, żeby to nie obciążało psychiki dzieci i młodzieży. Chciałbym, żeby nauka i przebywanie z przyjaciółmi w szkole nie wiązały się z niepotrzebnym stresem.

Chciałbym, żeby nauczyciele z pasją nie odchodzili z zawodu, bo zostajemy wtedy zdani na tych, którzy wyładowują na nas swoje frustracje.

Chciałbym mieć edukację seksualną w szkole i nie szukać informacji na ten temat w internecie. Wreszcie chciałbym, żeby naszymi sprawami zajął się minister edukacji, który rozumie potrzeby młodych i nie opiera swoich działań jedynie na tym, czego uczy Kościół.

Od 2023 r w szkołach pojawi się przedmiot Historia i TeraźniejszośćPedofilia w podręczniku do Historii i Teraźniejszości. Czarnek się zachwyca. "Znakomity"

Janek, siódmoklasista

Moja wymarzona szkoła to szkoła, w której nauczyciele chcą uczyć dzieci z pasji. Jestem uczniem siódmej klasy. Przez siedem lat zdążyłem zauważyć, którzy nauczyciele uczą nas, bo chcą, a którzy - bo muszą. Wiem, że wynagrodzenia są małe i prowadzenie lekcji oraz obowiązki, które muszą wypełnić w niektórych szkołach, znacznie ich obciążają. Jeśli ja byłbym ministrem edukacji, w pierwszej kolejności podniósłbym stawki za wykonywanie zawodu.

Chciałbym też, żeby w mojej wymarzonej szkole byli dobrzy psychologowie. Ci, którzy teraz są dostępni, są po prostu okropni.

Wiem z doświadczeń swoich i kolegów/koleżanek z klasy, że po wizytach w gabinetach psychologów i pedagogów szkolnych, problemy jedynie narastają. Szkoły ignorują to, że czujemy się źle.

Chciałbym, żebyśmy mogli dyskutować na lekcjach i przedstawiać swoje zdanie.

Teraz jesteśmy karani za podważanie autorytetu. Przecież nauczyciele też są ludźmi i mogą popełniać błędy. Kiedy próbujemy je poprawiać, wcale nie chcą tego wiedzieć. Później utrudniają życie uczniom, którzy zwrócili im uwagę.

Liceum (zdjęcie ilustracyjne)Ranking liceów 2022. Uczniowie marzą, by dostać się do tych placówek

Więcej o: