WP: Horror u zakonnic pod Krakowem. Zamykały dzieci w klatce i biły mopem

Wstrząsające ustalenia dziennikarzy Wirtualnej Polski. Siostry prezentki prowadzące Dom Pomocy Społecznej w Jordanowie pod Krakowem miały znęcać się nad niepełnosprawnymi dziećmi, które były pod ich opieką. "Wiązanie do łóżek, zamykanie w klatce, bicie mopem - to tylko niektóre kary" - czytamy w materiale Szymona Jadczaka i Dariusza Farona.

Więcej ważnych wiadomości znajdziesz na głównej stronie Gazeta.pl.

Tym materiałem żyje dziś cała Polska. Zakonnice z Jordanowa, niewielkiej małopolskiej miejscowości w pobliżu popularnej "zakopianki", zgotowały swoim podopiecznym piekło. Niepełnosprawne dzieci były wielokrotnie bite, zastraszane i poniżane. O sprawie opowiedzieli dziennikarzom Wirtualnej Polski byłe pracownice DPS i rodzice dzieci, nad którymi znęcano się w ośrodku.

Na stronie internetowej Szkoły Podstawowej w Królikowie znalazła się fotorelacja z inscenizacji, której grają uczniowie.Spektakl o zbrodni katyńskiej z ukraińskimi uczniami. Kurator nie widzi problemu

"Jak pies do budy"

Wanda, jedna z byłych pracownic ośrodka, opowiedziała dziennikarzom WP, że miejsce to powinno być bezpieczną przystanią dla dzieci, które w nim przebywają, ale niestety tak nie jest. "Jedna z sióstr dręczy podopiecznych fizycznie i psychicznie. Pewna dziewczynka została przez nią pobita, a także skopana na podłodze. Nie jest ona jedyną ofiarą przemocowej zakonnicy" - powiedziała kobieta.

Agresywne zachowania zakonnic miały być zgłaszane dyrektorce placówki - siostrze Bronisławie, ale ta nie podjęła w związku z tym żadnych działań. "Kadra jest zastraszona, boi się siostry dyrektor i utraty pracy" - powiedziała była pracownica ośrodka. 

Jak relacjonuje WP, w Domu Pomocy Społecznej w Jordanowie znajduje się aktualnie 47 wychowanków. Wielu z nich pochodzi z patologicznych rodzin. Szymon Jadczak opublikował na Twitterze zdjęcie jednej z dziewczynek, którą "opiekowały się" zakonnice. "Każdego wieczoru była na wiele godzin przywiązywana do łóżka. Jak pies do budy. Tak wyglądała rzeczywistość w domu zakonnic pod Krakowem" - pisze dziennikarz. 

Basia pokazuje, gdzie biła ją siostra

Wstrząsającym świadectwem podzieliła się z dziennikarzami Magda, mama niepełnosprawnej umysłowo Basi. Jak przyznała, wychowywała córkę sama, pracuje jako ratowniczka medyczna i nie była sama w stanie zajmować się Basią. Dlatego rok temu zdecydowała się oddać ją do sióstr w Jordanowie. Córkę zabierała do siebie na weekend, odwiedzała ją też w tygodniu. 

Basia opowiedziała dziennikarzom WP, gdzie biła ją siostra Alberta. "Biła mnie kijem do mopa w pupkę. I w twarz ręką. I w szyję. Dużo mnie biła, jak byłam niegrzeczna. Biła też inne dzieci i kiedyś taka dziewczynka płakała. A do mnie siostra mówiła, żebym wypierniczała. Że jestem ciapą. Że moja mama jest prostytutką. I że mnie wychowywała w stajni".

Dziewczynka dodała, że jej koleżankę Zuzię, siostry przywiązywały do krzesła. Śliniakiem lub szalikiem. 

Kiedy opowiedziała mamie, co dzieje się w DPS-ie, Magda postanowiła zainterweniować. Natychmiast udała się na rozmowę z dyrektorką, która wszystkiemu zaprzeczyła. - Siostra Bronisława przekonywała mnie, że nie doszło do żadnej przemocy. A Alberta dostała szału. Mówiła, żebym sobie sama wychowywała to dziecko, bo jest niegrzeczne. Potem trzasnęła drzwiami - relacjonowała mama Basi.

Koniec roku szkolnego w Szkole Podstawowej nr 26 przy ul. Berwińskiego w PoznaniuSzkoły mają problem z wystawianiem ocen. Nauczyciele i dyrektorzy nie dostali jasnych wytycznych

Jest reakcja prokuratury

Po publikacji reportażu i jednoczesnym ujawnieniu przez dziennikarzy, że skala nieprawidłowości w ośrodku jest dużo większa, niż pojedyncze zgłoszenia, które dostała prokuratura, śledczy przyspieszyli swoje działania. Dwie z sióstr z ośrodka, usłyszały już zarzuty prokuratorskie. 

"W miniony piątek do Prokuratury Rejonowej w Suchej Beskidzkiej, gdzie prowadzone jest śledztwo ws. DPS-u w Jordanowie, została wezwana (...) siostra Alberta. Prokurator chciał jej postawić zarzuty. Ale zakonnica pojawiła się na przesłuchaniu ze swoją przełożoną siostrą Bronisławą, czyli dyrektorką DPS. Ta próbowała tłumaczyć podwładną, wyjaśniać, że doszło do pomyłki, a zakonnice są niewinne w tej sprawie. W efekcie, z budynku prokuratury z zarzutami wyszły obie siostry zakonne" - relacjonuje WP.

Siostra Alberta usłyszała zarzut znęcania się nad co najmniej jedną dziewczynką oraz naruszenie nietykalności cielesnej jednej z małoletnich podopiecznych, ale jej zarzuty mogą zostać wkrótce rozszerzone. Z kolei siostra Bronisława usłyszała zarzut utrudniania śledztwa (próbowała zmusić szantażem jedną z bohaterek tekstu WP do wycofania zgłoszenia o pobiciu dziecka).

Źródło: Wirtualna Polska

Więcej o: