Pandemia kipi, ale "szkoły nie będą zamykane". Dyrektorka liceum w Rzeszowie wzięła sprawy w swoje ręce

Dyrektorka Dwujęzycznego Liceum Uniwersyteckiego w Rzeszowie wystąpiła do sanepidu z wnioskiem o zawieszenie zajęć stacjonarnych. Wszystko przez dynamiczny wzrost zachorowań w jej placówce. Martwi się o swoich uczniów i nauczycieli. - Młodzież, mimo starań nauczycieli, żeby nosili maski i trzymali dystans, spotyka się tuż za drzwiami szkoły, wiodąc aktywne życie towarzyskie - podkreśla dr Anna Pięta-Szawara w rozmowie z eDziecko.pl.

Więcej informacji o aktualnej sytuacji w szkołach na Gazeta.pl.

Edukacja w pandemii dzieli Polaków. Część szkół pracuje w formie zdalnego nauczania, inne kontynuują naukę stacjonarną. Rząd uważa, że nie mamy jeszcze punktu kulminacyjnego czwartej fali i dodaje, że blisko połowa ognisk pochodzi ze szkół. Mimo to, politycy prawicy uparcie powtarzają: "Szkoły nie będą zamykane". 

Jedna z dyrektorek, kierująca placówką w Rzeszowie, chce przeciwdziałać wzrostowi zakażeń w szkołach. Samodzielnie zgłosiła wniosek do Powiatowej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej, w którym poprosiła o zawieszenie zajęć stacjonarnych. Podkreśliła, ze bezpieczeństwo dzieci, nauczycieli i ich rodzin jest dla niej priorytetem. 

Zobacz wideo Epidemia przybrała na sile. „Wiążemy to ze szkołami"

Dyrektorka liceum o ogniskach zakażeń w szkołach: "Wystąpiłam z wnioskiem o zawieszenie zajęć na trzy dni"

Dyrektorka Dwujęzycznego Liceum Uniwersyteckiego w Rzeszowie dr Anna Pięta-Szawara postanowiła wystąpić z odpowiednim wnioskiem do sanepidu o zawieszenie stacjonarnych zajęć lekcyjnych na trzy dni. W rozmowie z eDziecko.pl tłumaczyła, że w jej placówce od minionej środy jedna z klas przebywa na kwarantannie. Ze względu na ryzyko dalszej transmisji i kolejne potwierdzone przypadki zdecydowała się na radykalne kroki. Sanepid przychylił się do prośby dyrektorki liceum.

Zdalne nauczanie wprowadzamy od 8 do 10 listopada, ze względu na to, że potwierdziło się kilka zachorowań, a szkoła nie ma możliwości lokalowych do tego, by wyizolować klasy. Wystąpiłam z wnioskiem o zawieszenie zajęć na trzy dni, ponieważ zaraz po nich jest długi weekend. Dało nam to łącznie 9 dni izolacji dzieciaków. Jeśli ktoś już się zaraził, objawy w tym czasie powinny wystąpić i kiedy będziemy wracać 15 listopada do trybu stacjonarnego, chorzy zostaną w domach

- podkreśla dyrektorka Dwujęzycznego Liceum Uniwersyteckiego w Rzeszowie dr Anna Pięta-Szawara.

Nauczycielka tłumaczy, że ma nadzieję, iż podjęcie tak zdecydowanych kroków pozwoli wygasić ognisko zachorowań w jej szkole. - Uważam, że gdyby sanepid i organ prowadzący nie wyrazi zgody na moją decyzją o zmianę trybu nauczania, to za parę dni nie mielibyśmy kilku zachorowań, tylko kilkanaście. Młodzież, mimo starań nauczycieli, żeby nosiła maski i trzymała dystans, spotyka się tuż za drzwiami szkoły, wiodąc aktywne życie towarzyskie - dodaje. 

Kontrowersyjne dyktando w podstawówceKontrowersyjne dyktando w 4. klasie. "W tym roku powinnam schudnąć"

Dyrektorka liceum: "Dużo większe zagrożenie niosą często nieszczepieni studenci"

Anna Pieta-Szawara uważa, że aktualnie nie ma innego sposobu, niż kilka dni izolacji dzieci. Dodaje, że ma nadzieję, iż 15 listopada wrócą do nauki stacjonarnej zdrowi i w komplecie. Na pytanie, czy szkoły są aktualnie głównym źródłem zachorowań, odpowiada, wskazując grupę, która według niej jest zdecydowanie większym zagrożeniem, niż dzieci w szkołach. 

Z pewnością nie. Jednym z głównych na pewno. Dużo większe zagrożenie niosą często nieszczepieni studenci. Oni zazwyczaj dodatkowo pracują, przenosząc wirusy w następne środowiska. Ponadto niebezpieczne są wszystkie duże skupiska ludzi - choć trzeba przyznać, że w miejscach innych niż szkoła, czy uczelnia, czas kontaktu jest wyraźnie krótszy

- tłumaczy dyrektorka. 

Dni wolne od szkoły 2021/22. Uczniowie będą mieli dużo labyDni wolne od szkoły 2021/22. Uczniowie będą mieli dużo laby

Więcej o: