Czy dzieci wracają do szkoły? Minister Czarnek: Będziemy reagować konkretnymi decyzjami

Czy dzieci wracają do szkoły? Twierdzącej odpowiedzi spodziewają się zarówno rodzice, jak i uczniowie, jednak okazuje się, że nie można mieć pewności. Jak przyznał w rozmowie z Polsat News minister Przemysław Czarnek, rząd przygotowuje różne scenariusze i dodatkowe środki bezpieczeństwa na wypadek czwartej fali pandemii koronawirusa.

To, czy dzieci wracają do szkoły we wrześniu, okaże się pod koniec wakacji. Wszystko zależy od tego, jak będzie wyglądała w Polsce czwarta fala pandemii koronawirusa. Na razie rząd podchodzi z rezerwą do swoich deklaracji i chociaż mówi, że prawdopodobnie dzieci wrócą do szkoły we wrześniu, deklaruje także, że pracuje nad scenariuszami awaryjnymi.

Zobacz wideo Kiedy uczniowie powinni wrócić do szkół?
Jesteśmy przekonani, że jesteśmy w stanie zapewnić możliwość pójścia do szkoły dzieci w trybie stacjonarnym od 1 września. Chyba że czwarta fala będzie tak samo groźna i tak samo szkodliwa jak trzecia fala, zapełnią się szpitale, zapełnią się szpitale dodatkowe. W takiej sytuacji będziemy reagować konkretnymi decyzjami. Na dziś tego nie przewidujemy. 1 września chcemy, aby dzieci poszły do szkoły w trybie stacjonarnym

- powiedział w rozmowie z Polsat News minister edukacji narodowej Przemysław Czarnek.

500 plus. Będą zmiany w programie (zdjęcie ilustracyjne)500 plus dla zaszczepionych rodziców? "Każda forma namawiania jest dobra"

Czy dzieci wracają do szkoły we wrześniu? Minister Czarnek odpowiada

Szef MEN został zapytany również o to, czy uważa, że wszyscy nauczyciele powinni zaszczepić się przed rozpoczęciem roku szkolnego, stwierdził, że jest przeciwnikiem "jakiejkolwiek segregacji", ale z drugiej strony pokreślił, że cieszy go to, że zdecydowana większość się zaszczepiła. 

Cieszę się, że nauczyciele w zdecydowanej większości zaszczepili się wówczas, kiedy mieli priorytet. 70 proc. wtedy się zaszczepiło, przez te kilka miesięcy kolejna grupa nauczycieli się zaszczepiła, więc jesteśmy przekonani, że akurat pod tym względem mamy duży stopień bezpieczeństwa

- oznajmił. Według niego szkoły nie są "rozsadnikiem zakażeń".

Rozsadnikiem był ruch okołoszkolny. 5 milionów czy 10 milionów ludzi w ruchu, kiedy mamy wszystkie dzieci w szkole rzeczywiście powoduje, że jest duży kontakt społeczny związany z przewozami, obsługą gospodarczą, gastronomiczną. Generalnie mamy kilka milionów ludzi w ruchu okołooświatowym, nie tylko samych uczniów. Natomiast sami uczniowie, jak wiadomo, nie chorowali ciężko, nie byli hospitalizowani w takiej skali jak osoby dorosłe i w tym sensie szkoły nie były jakimś głównym źródłem ognisk zakaźnych

- powiedział. 

Jak zachowywać się nad morzem, aby nie utonąć?Wtórne utonięcie kilka godzin po wyjściu z wody. Myślisz, że dziecko zasypia, a ono tonie

Więcej o: