Uczniowie rezygnują z lekcji religii. Ksiądz: "Przygotowanie katechetów odstaje od przygotowania innych nauczycieli"

Uczniowie coraz częściej rezygnują z lekcji religii. Dzieci i młodzież oraz ich rodzice podają różne argumenty tych decyzji. Sprawę skomentował także ksiądz Krzysztof Mądel. "To już kolejna fala. Pierwszą wywołała 'deforma' minister Zalewskiej, która zlikwidowała gimnazja". Przyznał też, że przygotowanie katechetów pozostawia wiele do życzenia.

Według raportu religijności Polaków z 2019 uczniów uczęszczających na religię z roku na rok ubywa. Na jednej z grup na Facebooku zrzeszającej młodzież szkolną z całej Polski opublikowaliśmy post skierowany do licealistów. Zapytaliśmy, jakie były motywacje osób, które podjęły decyzję o rezygnacji z katechezy. Podawali różne argumenty, m.in.: ubogi program nauczania, uwagi dotyczące ubioru, komentowanie bieżącej sytuacji politycznej przez katechetów lub próba przekazywania własnych poglądów uczniom.

Moje dzieci nie chcą chodzić na lekcje, ponieważ czują zbyt dużą presję na wiarę i to jak powinni żyć.
Moja córka od tego roku (pierwsza klasa technikum) nie chodzi na religię, bo wcześniej była masakra - sprawdziany i różne testy. Nie tak powinna wyglądać nauka o Bogu. Nic nie powinno być na siłę.
Moja córka w pierwszej klasie podziękowała za religię. Pani katechetka groziła dzieciom na lekcji diabłem rodem ze średniowiecza

- komentowali także rodzice na forum edziecko.pl. 

Religia w Polsce. "Powrót do katechezy był 'wielką improwizacją'"

Temat skomentował także polski jezuita ksiądz Mądel. (Zobacz całą rozmowę: Uczniowie wypisują się z lekcji religii. Ks. Mądel: Przygotowanie nauczycieli pozostawia wiele do życzenia). Ksiądz przypomniał m.in. o tym, jak wyglądały początki religii w Polsce i powrót do katechezy. "To już kolejna fala. Pierwszą wywołała 'deforma' minister Zalewskiej, która zlikwidowała gimnazja" - ocenił. 

Tak naprawdę, jak wiele rzeczy w Polsce, powrót katechezy do szkół był "wielką improwizacją" i poniekąd wciąż nią jest, bo przygotowanie nauczycieli religii pozostawia wiele do życzenia i wyraźnie odstaje od przygotowania innych nauczycieli.

Nasz rozmówca wyjaśnił, że "katecheci muszą się legitymować stopniem magistra z teologii, a merytoryczny nadzór nad nimi sprawuje wydział katechetyczny kurii biskupiej, nie minister oświaty czy kuratorium, co w praktyce oznacza, że dyrektor szkoły tylko w ograniczonym stopniu zarządza pracą swoich katechetów, nie ma bowiem możliwości bezpośredniej oceny ich pracy dydaktycznej". 

DLOLUMatura z religii. Minister Czarnek skomentował pogłoski. "Widzę, że straszny strach jest"

"Episkopat powinien opracować zróżnicowany, wielowariantowy minimalny zakres programowy"

Ksiądz Mądel wspomniał o tym, że "o ile przed tą zmianą w katechezie uczestniczyły wyłącznie te dzieci, które chciały w niej uczestniczyć, o tyle po wprowadzeniu religii do szkół nauczaniem tego przedmiotu objęci zostali niemal wszyscy uczniowie". Stwierdził, że w związku z tym zabrakło katechetów, przy seminariach duchownych. 

Na szybko tworzono kolegia nauczycielskie, żeby katecheci stopniowo mogli uzupełnić swoje wykształcenie, dość często stawali się nimi z konieczności nauczyciele języka rosyjskiego, bo po 1989 roku już nikt nie chciał się go uczyć, a przekwalifikować się na teologa było im łatwiej niż na lektora języka angielskiego

- wyjaśnił. Ksiądz odniósł się także do kwestii podręczników do religii. Stwierdził, że "Episkopat powinien opracować zróżnicowany, wielowariantowy minimalny zakres programowy i zadbać o to, żeby uczeń i nauczyciel mieli łatwy dostęp do różnych źródeł, dostosowanych do zdolności i zainteresowań dziecka i możliwości technicznych".

Zobacz wideo "Polityka w Kościele jest problemem"
Więcej o: