Od wprowadzenia lekcji zdalnych mija rok. Maturzystka: Najgorszy okres mojego życia

W piątek 12 marca mija rok od wprowadzenia edukacji zdalnej. Zapytaliśmy uczniów, jak ta zmiana wpłynęła na poziom ich wiedzy oraz życie codzienne. "W ciągu tego roku na pewno mniej się uczyłam niż wcześniej i moje podejście do nauki bardzo się rozluźniło" - mówi jedna z uczennic.

Na konferencji, która odbyła się 11 marca 2020 roku, premier ogłosił, że od 12 marca 2020 placówki oświatowe będą zamknięte z powodu zagrożenia epidemicznego. Początkowo zapowiedział, że stan ten potrwa dwa tygodnie, do 25 marca.

Koronawirus może stać się bardzo groźny, dlatego trzeba działać szybko i z wyprzedzeniem

- mówił wówczas Mateusz Morawiecki.

Uczniowie podsumowują rok edukacji zdalnej

Niestety, placówki pozostały zamknięte aż do końca roku szkolnego 2019/2020. Chociaż od września 2020 wszyscy uczniowie wrócili do szkolnych murów, stan ten nie utrzymał się zbyt długo. Z powodu rosnącej liczby zakażeń coraz więcej placówek uczyło się trybie zdalnym lub hybrydowym, a z czasem podjęto decyzję o ich zamknięciu. Do szkół po feriach zimowych wróciły tylko dzieci z klas 1-3. Pozostali uczniowie wciąż uczą się zdalnie i zastanawiają, czy w tym roku w ogóle wrócą do placówek.

Na grupie na Facebooku zrzeszającej uczniów z całej Polski zapytaliśmy młodzież, jak przejście na edukację zdalną wpłynęło na ich poziom wiedzy oraz życie codzienne. Dużo osób pisało, że lekcje online spowodowały spadek motywacji do nauki. Pojawiły się także obawy, iż rok edukacji zdalnej znacząco wpłynie na kompetencje zawodowe w przyszłości.

Największym wyzwaniem jest dla mnie nauka. Nie mam wystarczającego samozaparcia, a uczę się jedynie na angielski zawodowy. To jednocześnie daje mi obawy co do egzaminów zawodowych i mojej dalszej edukacji. Po prostu boję się, że nie zdam egzaminów i nie dam sobie rady w pracy. W ciągu tego roku na pewno uczyłam się mniej niż wcześniej i moje podejście do nauki bardzo się rozluźniło. I w sumie najbardziej tęsknię za tym, że codziennie się z kimś spotykałam, a tak to brakuje mi tych rozmów w cztery oczy.
Zdecydowanie nie potrafię się zmotywować, a to duży problem, bo za dwa miesiące piszę maturę. Przyznaję, że jestem osobą leniwą, ale przez zdalne nauczanie całkowicie straciłam chęć do robienia czegokolwiek, bo mam wrażenie, że ostatecznie i tak poniosę porażkę. Nauczyciele na każdej lekcji straszą maturą. Mówią, że jest to najważniejszy egzamin dojrzałości, co naprawdę wpływa na moją psychikę.
Podczas pandemii straciłam niemal kompletnie motywację do nauki. Nie potrafię się uczyć w taki sposób. Racja, jest wygodnie, bo wstaję pięć minut przed lekcją, mam na wszystko czas i nie muszę się za bardzo spieszyć, ale to jedyne plusy, jakie są. Wiem, że się rozleniwiłam, nie mam siły, żeby być tak wydajną, jak wcześniej. Kiedyś przykładałam się bardziej, teraz po prostu mi się nie chce

- wymieniali uczniowie.

DLOSZKiedy kończy się rok szkolny i kiedy zaczynają się wakacje? Uczniowie w stresie. Ministerstwo odpowiada

Niektórzy przyznali, że brak bezpośredniego kontaktu z nauczycielem przekłada się na brak uczciwości podczas sprawdzianów i klasówek. Uczniowie nie ukrywali, iż edukacja zdalna dała duże pole do popisu w kwestii ściągania, z czego większość osób korzysta. Naukę utrudniała im także sama forma prowadzenia zajęć.

Nie mam poczucia, że faktycznie chodzę do tej szkoły, przez co brak mi motywacji do systematycznej nauki. Boję się, że bez ściągania nie poradzę sobie, gdy wrócimy do szkół, no i tęsknię za wszystkim, co mi się dotychczas ze szkołą kojarzyło - dojazdy pociągiem, sam budynek szkoły, znajomi, nauczyciele. Wszyscy mi powtarzali, że liceum to będzie najlepszy czas mojego życia, ale jednak bez rzeczy wymienionych powyżej w ogóle nie czuję tego klimatu. Mam wrażenie, jakby przez zdalne nauczanie uciekały mi najlepsze lata młodości.
Najgorszy okres mojego życia. Zaczynając od tego, że siedzenie w domu nie daje mi żadnej motywacji do nauki, tak jeszcze wszędzie mam pokusę sprawdzania informacji w internecie, chociażby w przypadku pisania sprawdzianów. Jako uczennica piątkowa, która przez całe swoje życie odnosiła sukcesy nie tylko w postaci czerwonego paska na świadectwie, naprawdę mogę powiedzieć, że ta forma nie zdaje egzaminu. Nie przemawia do mnie oglądanie zacinających się co kilka sekund filmików, bo złącze nie wyrabia, czy sprawdzanie obecności przez 15 minut, bo nauczyciel czeka, aż dana osoba łaskawie się odezwie. Piszę maturę w tym roku, a dodatkowo mam drugi egzamin zawodowy. Nie czuję się przygotowana do części matematycznej, bo moja nauczycielka ignoruje chaos na zajęciach. Sama przychodzi na lekcje spóźniona, bez tłumaczenia daje nam zadania i żegna się typowym dla niej zwrotem 'jak coś, to ja jestem na nasłuchu'. Tylko że ten nasłuch uruchamia się dopiero pod koniec lekcji, kiedy się z nią żegnamy

- pisali uczniowie.

Wielu uczniów narzekało na kiepskie samopoczucie, bezsenność, problemy ze wzrokiem oraz dyskomfort wynikający z wielogodzinnego przebywania przed ekranem monitorów. Niektórych krępowało również pokazywanie twarzy na kamerce.

Mam wrażenie, że przez ciągłe siedzenie przy biurku niedługo pęknę na pół. Ja wiem, że w szkole też siedzimy w ławkach, ale tutaj to przesiadywanie przy komputerze odczuwam zdecydowanie bardziej.
Bolą mnie oczy od spędzania godzin przed ekranem i od ciągłego siedzenia na krześle przed laptopem. Dodatkowy problem stanowi kamerka. Nienawidzę jej włączać, a niektórzy tego wymagają. W szkole nie musiałam patrzeć na siebie i nie miało to znaczenia, czy podczas odpowiadania na pytania wyglądam dobrze, czy źle. Teraz widzę swoje odbicie w miniaturce na dole i czuję się niezręcznie.
Największym wyzwaniem jest konieczność siedzenia nieprzerwanie siedmiu godzin dziennie przed komputerem.
Właściwie całe moje życie się zmieniło, a porządek, który dawniej udawało mi się utrzymać, całkowicie zniknął. Często miewam stany podchodzące pod depresję. Nie jem regularnie. Do tego dochodzi ciągły stres i odseparowanie od innych osób. Śmiem stwierdzić, że zdalne nauczanie to kompletny żart i porażka edukacyjna

- komentowali uczniowie.

Najczęściej wymienianą przez młodzież zaletą edukacji zdalnej był fakt, że zaoszczędzili czas na dojazd do placówki, który niektórym zajmował nawet dwie godziny dziennie.

Jeśli mam być szczera to mi dużo lepiej pracuje się w domu. Łatwiej mi się skupić podczas lekcji, mam więcej czasu na naukę i dla siebie, bo nie tracę go na dojazdy, nie opuszczam posiłków (a przynajmniej nie tak często) jak podczas nauki stacjonarnej
Największy plus? Nie wstaję o godzinie 6:00, by wyjść z domu na autobus o 7:00 i nie czekam godziny na rozpoczęcie zajęć. Kończąc lekcje przed 14:00, jestem od razu w domu. Wcześniej bywało, że wróciłam dopiero, gdy dochodziła 16:00

- wskazywali.

Wypełnianie PIT-aUlga na dzieci 2021. Jeszcze tylko przez miesiąc można z niej skorzystać

Zobacz wideo Położna – od kiedy i jak długo można liczyć na jej pomoc? Jak znaleźć najlepszą dla siebie?
Więcej o: