1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dr Halina Duczmal-Pacowska o tajnym nauczaniu. "Pragnieniem nas wszystkich było nie dać się złamać okupantowi"

Dr Halina Duczmal-Pacowska ma 97 lat i jest jedyną żyjącą nauczycielką tajnego nauczania. "Uczyłam polskiego, historii, geografii i łaciny. Spotykaliśmy się w niedziele i czytaliśmy na głos lektury szkolne" - wspomina.

Dr Halina Duczmal-Pacowska jest bohaterką tajnego nauczania. W wywiadzie dla "Głosu Nauczycielskiego" opowiedziała, jak wyglądała nauka w latach okupacji niemieckiej i przed jakimi wyznaniami stawali wówczas polscy nauczyciele. 

Dr Halina Duczmal-Pacowska o tajnym nauczaniu

Pani Halina miała 16 lat, gdy jej edukację przerwał wybuch II wojny światowej. Okupanci włączyli Wielkopolskę wraz z jej rodzinnym Krotoszynem Rzeszy i zaczęli wysiedlać Polaków mieszkających na terenach uznanych za niemieckie.

To było około 10 grudnia 1939 r.  Niemcy pozwolili nam zabrać tylko bagaż podręczny. Był już wieczór, kiedy pociąg zatrzymał się na stacji w Łaskarzewie, niedaleko Garwolina. Niemcy kazali nam wysiąść i gdy tak staliśmy na peronie, pociąg ruszył i odjechał. Było ciemno i zimno i nie wiedzieliśmy, gdzie się udać i co począć. Ponieważ w naszym transporcie było pięciu nauczycieli z krotoszyńskiego gimnazjum – z rodzinami było łącznie 21 osób – w sposób naturalny utworzyliśmy jedną grupę i poszliśmy przed siebie w nieznanym kierunku. Po jakiejś godzinie wędrówki natrafiliśmy na domostwo, jak się okazało, na skraju wsi Taluba w gminie Garwolin

- wspomina.

Ksiądz wysłał wiadomość do rodzicówKsiądz wysłał list do rodziców. "Religia jest najważniejszym przedmiotem"

Grupa wysiedlonych znalazła schronienie w chylącym się ku upadkowi dworze. Zamieszkali w dużym, zimnym salonie, grzejąc się drewnem dorzucanym do piecyka, który i tak nie pozwalał na ogrzanie wnętrza. W wigilię miejscowa ludność wspierała wysiedleńców, przynosząc im jedzenie, a nawet choinkę. Wieczorem do dworku wstąpił kierownik szkoły powszechnej Bolesław Jóźwicki, który przełamał się z grupą opłatkiem i śpiewał z nimi kolędy. Po świętach Bożego Narodzenia Jan Duczmal zaczął organizować tajne nauczanie na poziomie gimnazjalnym. Do Rudy Talubskiej zaczęły trafiać kolejne grupy wysiedlonych, które lokowano w dworskich zabudowaniach, a wśród nich i gimnazjaliści.

Mój tata uznał, że nie możemy marnować czasu, bo nam ucieknie i nigdy go nie nadrobimy. Dlatego zaczął organizować lekcje z przedmiotów ścisłych, zwykle w kilkuosobowych grupach. Uczył fizyki, chemii, biologii, matematyki oraz łaciny. Niestety, nie mieliśmy nauczyciela przedmiotów humanistycznych. Ojciec więc zarządził, że języka polskiego, historii i geografii będziemy się uczyć sami z podręczników i książek. I tutaj bezcenna okazała się pomoc pana Bolesława Jóźwickiego, który dostarczał nam podręczniki, lektury oraz wszelkie pomoce naukowe

- opowiadała Pani Halina.

Po roku kilkoro uczniów, w tym pani Halina, zdało konspiracyjną maturę. Wówczas ojciec potraktował córkę jako osobę dojrzałą i poprosił, by z uczennicy tajnych kompletów przeobraziła się w nauczycielkę tajnego nauczania.

Zgodziłam się, bo widziałam, jak ojciec jest przepracowany, a uczniów wciąż przybywało, a poza tym, jako przedwojenna harcerka, zdawałam sobie sprawę, że muszę stanąć na wysokości zadania. Harcerstwo uczyło nas bowiem nie tylko odwagi, ale i pokonywania wszelkich przeszkód siłą woli i wiarą w swoje możliwości. Dominującym pragnieniem nas wszystkich było wtedy nie dać się złamać okupantowi. Uczyłam polskiego, historii, geografii i łaciny. Spotykaliśmy się w niedziele i czytaliśmy na głos lektury szkolne. Wpadłam też na pomysł, żeby prowadzić dodatkowo lekcje savoir-vivre’u

- zdradziła.

Pani Halina do każdej lekcji przygotowywała się tak dokładnie, jak mogła, a Bolesław Jóźwicki dostarczał jej podręczniki z literatury, pedagogiki, a nawet udostępnił prywatną bibliotekę. Pewnego dnia do miejscowości, w której uczyła Halina, przyjechał Jan Cink, wizytator tajnego nauczania z garwolińskiego Oddziału TON. Miał skontrolować jakość zajęć prowadzonych przez niedoświadczoną, młodą nauczycielkę.

Przeprowadziłam lekcję pokazową. Nigdy nie zapomnę drżenia i myśli, czy sobie poradzę. Ledwo opanowałam zdenerwowanie. Ale pan Cink uznał, że się nadaję i chyba wtedy poczułam się prawdziwym pedagogiem. I jeszcze z większym zapałem przygotowywałam się do następnych lekcji. Ważne, że nie czułam się samotna, bo miałam wsparcie ze strony ojca i pana Jóźwickiego

- wspomina 97-latka.

Rodzice komentują decyzję o zamknięciu szkół i skumulowaniu ferii w jednym okresieRodzice o zdalnym nauczaniu do świąt: Największy absurd, jaki mogli wymyślić

Zobacz wideo Szkoła w czasie pandemii. Czy należy ograniczyć podstawy programowe?