1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Eksplozja w Bejrucie zniszczyła szkoły. "Jedno na czworo dzieci w mieście mogło zostać dotknięte zamknięciem szkół"

4 sierpnia wieczorem na terenie portu w Bejrucie doszło do eksplozji. Fala uderzeniowa zniszczyła wszystko, co napotkała na drodze. Runęły wieżowce, szpitale, szkoły, muzea. - Mówiło się, że jedno na czworo dzieci w mieście i okolicach mogło zostać dotknięte zamknięciem szkół z uwagi na wybuch - mówi Helena Krajewska z Polskiej Akcji Humanitarnej.

Klaudia Kolasa: Jak wygląda Bejrut po eksplozji, do której doszło 4 sierpnia?

Helena Krajewska, Polska Akcja Humanitarna: Wybuch w bejruckim porcie nastąpił w najgorszym dla Libanu momencie – w środku pandemii, przy trwającym kryzysie gospodarczym i stale tracącej na wartości lokalnej walucie, wysokiej stopie bezrobocia. Pamiętajmy też, że kraj ten gości ponad 1,5 miliona uchodźców z Syrii oraz setki tysięcy uchodźców z Palestyny i innych krajów. Sierpniowa katastrofa zepchnęła jednak kraj na skraj ekonomicznej i społecznej zapaści, co widać na ulicach stolicy. Zwiększyła się liczba osób bezdomnych, bezrobotnych, pozbawionych nawet podstawowych środków do życia. Miasto powoli się odbudowuje, ale nie tak łatwo jest odbudować życie tych, którzy stracili wszystko – dom, pracę czy bliskich.

Zobacz wideo Ogromny pożar w bejruckim porcie. Płonie magazyn ropy i opon

Wyobrażam sobie, że pobyt w tym mieście, które kilka miesięcy temu doświadczyło tragedii, musiał być poruszający. Czy jest coś, co szczególnie utkwiło pani w pamięci?

Przy trasie, która prowadzi obok portu w Bejrucie, zresztą bardzo ważnej dla miasta arterii, stanął pomnik dziewczyny z rozwianymi włosami. Jest on w całości zrobiony z pogiętego w wyniku eksplozji metalu, rozbitego szkła, a także pamiątek rodzinnych i fragmentów zburzonych mieszkań, które ofiarowywali artystce – Hayat Nazer – mieszkańcy, których życie zostało wywrócone do góry nogami w kilka sekund. To bardzo ważny symbol nadziei, pokazuje też, że Bejrut nadal jest piękny, choć poraniony. Pod nogami posągu artystka umieściła zegar, który zatrzymał się na 18:08, gdy doszło do wybuchu. Obecnie pomnik został już przeniesiony, ale nadal stanowi dowód na wolę przetrwania mieszkańców tego miasta.

Bejrut po ekplozjiBejrut po ekplozji PAH

Powiedziała pani, że nie jest łatwo odbudować życie tych, którzy stracili wszystko...

Duża część mieszkań i budynków została już poddana naprawie, niektórzy wciąż muszą poczekać na powrót do domu, ale widać, że pomoc dociera do potrzebujących. W zależności jednak od odległości, jaka dzieliła dany budynek od portu, a także a także różnych czynników niezwiązanych z wybuchem, sytuacja każdej poszkodowanej rodziny jest inna. W niektórych domach prawdziwym problemem były na przykład wyrwane tylne drzwi, przez które dostawały się do środka szczury i myszy – dla innych będzie to potrzeba przepracowania traumy, zwłaszcza wśród dzieci.

Rodzina syryjskich uchodźców, z którą rozmawiałam i której pomagała po eksplozji Polska Akcja Humanitarna, podzieliła się ze mną swoją obawą o młodszą córkę. Podczas niedawnych burz, które przeszły nad Bejrutem, była bardzo przestraszona głośnymi dźwiękami, które brała za kolejne wybuchy. W drugiej rodzinie ranna została jedna z dziewczynek, na szczęście niegroźnie.

Część osób straciła w wyniku eksplozji pracę, np. dlatego, że warsztat, kawiarnia czy sklep, w którym pracowali, uległ zniszczeniu. Pomagaliśmy też taksówkarzowi, którego pojazd, a więc i źródło dochodów, nie przetrwał wybuchu. Istnieje tak wiele historii i potrzeb, że trudno mówić o jednej rzeczywistości na 3 miesiące po tragicznych zdarzeniach z sierpnia. Dlatego i pomoc musiała być dopasowana do indywidualnych przypadków.

'Nie mogę narzekać na to, że szkoła zostawiła nas samym sobie. Tak nie jest. W szkole mamy około 60 komputerów i każdy nauczyciel może z nich korzystać. Szkoła dokupiła do wszystkich komputerów kamery. Teraz w każdej sali lekcyjnej jest jeden komputer. Nauczyciel może wybrać sobie sale i prowadzić lekcje zdalne ze szkoły'Nauczyciele chcą masowych i wiarygodnych testów na obecność koronawirusa. "Nie mam ochoty znowu podjąć gry w rosyjską ruletkę"

Polska Akcja Humanitarna natychmiast podjęła działania. Od razu po eksplozji zdecydowaliście się przeznaczyć środki finansowe na pomoc poszkodowanym osobom. Widać już jej efekty?

Praktycznie od razu po wybuchu zdecydowaliśmy, że przeznaczymy część środków na rzecz osób, które ucierpiały w jego wyniku. Mogliśmy tak zrobić dzięki osobom, które cyklicznie, np. co miesiąc, wpłacają na Klub PAH SOS, co pozwala nam na odpowiadanie na sytuacje kryzysowe i natychmiastowe reagowanie. Doświadczyliśmy także, zresztą po raz kolejny, przejawów ogromnej solidarności Polaków i Polek, którzy razem z nami zebrali dla Bejrutu ponad 600 tysięcy złotych.

Każda osoba, która wpłaciła środki na ten cel, umożliwiła nam zwiększenie zasięgu i podwyższenie przekazywanych na odbudowę mieszkań kwot. Mówimy tu o mieszkańcach, którzy dziś mają już naprawione okna i drzwi. To na nowo funkcjonujące sieci elektryczne i hydrauliczne. Udało się także uruchomić na nowo zepsute lodówki czy pralki. Druga część środków została przekazana tym, którzy utracili źródło dochodów, np. właśnie wspomnianą taksówkę, a dzięki Państwa solidarności mogli zakupić żywność, wodę, leki.

Działania PAH, takie jak program w Libanie, można wspierać na www.pah.org.pl/wplac

Eksplozja zniszczyła ponad 200 szkół w mieście i okolicach. 85 tys. uczniów zostało bez dostępu do edukacji. Jakie rozwiązania wprowadzono, żeby umożliwić im dalszą naukę?

Mówiło się, że jedno na czworo dzieci w mieście i okolicach mogło zostać dotkniętych zamknięciem szkół z uwagi na wybuch, co pokazuje skalę tego wybuchu. Pamiętajmy jednak, że szkoły na początku pandemii zostały zamknięte, dopiero później wprowadzono nauczanie zdalne w części z nich. W wakacje uczniowie starali się jak najszybciej nadrobić stracone godziny lekcyjne, do eksplozji doszło zaś, gdy szkoły szykowały się na otwarcie na początek roku szkolnego.

Dzieci na terenie jednego z obozu dla uchodźców na przedmieściach BejrutuDzieci na terenie jednego z obozu dla uchodźców na przedmieściach Bejrutu PAH

Czyli przez kolejne miesiące nie udało się ich otworzyć...

Dla lekcji stacjonarnych szkoły otworzyły się dopiero niedawno, wiem jednak, że niektóre z placówek musiały przenieść się tymczasowo do innych budynków lub uczniowie – do innych szkół. Międzynarodowe organizacje, które pracują na miejscu, obawiają się też wpływu wybuchu na rezygnację z zajęć czy z edukacji w ogóle. Wiąże się to między innymi z gorszą sytuacją gospodarczą kraju i obniżonymi dochodami u wielu rodzin, a także z traumą, której doświadczyły dzieci podczas eksplozji.

Wspomniała pani o edukacji zdalnej. Zastanawia mnie, jak wyglądała ona w Libanie, bo przecież ostatnie pół roku w Polsce pokazało nam, że zorganizowanie lekcji online wcale nie jest takie proste.

Trudno porównywać niestety sytuację w Polsce, jeśli chodzi o dostęp do edukacji, z warunkami, które można obserwować na miejscu w Libanie. Przez długi czas nie było prowadzone nauczanie zdalne, później część placówek wprowadziła tę możliwość, ale oczywiście – nie była ona dostępna dla tych, którzy nie mają komputera czy połączenia z Internetem. W Libanie połączenie internetowe jest zresztą bardzo chwiejne, codziennie jest też wyłączany na kilka godzin prąd, a nie każdego stać na generator.

Dzieciom na pewno jest ciężko skoncentrować się na lekcji, jeśli nie mają do tego odpowiednich warunków.

Wiele dzieci, tak jak 14-letnia Lara, z którą rozmawiałam, nie mogła skupić się na zajęciach, nie była w stanie dosłyszeć wszystkiego, o czym mówił nauczyciel. W ten sposób przestała być jedną z najlepszych uczennic, straciła też zapał do tego, co tak bardzo kochała, czyli matematyki, chemii, fizyki. Dzieci, takie jak Lara, które mieszkają w obozach dla uchodźców na przedmieściach Bejrutu, szczególnie silnie odczuły skutki zdalnej edukacji.

Czy właśnie takie dzieci przychodzą do ośrodka szkoleniowego, który otworzyła PAH w Bejrucie?

Ośrodek, który otworzyliśmy razem z lokalną organizacją i przy wsparciu w ramach polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych, jest przeznaczony dla młodych osób z nieuprzywilejowanych środowisk. Na zajęcia przychodzą między innymi uchodźcy z Palestyny i Syrii, w większości mieszkający w Burj el Barajneh, obozie na południu Bejrutu, ale także Libańczycy z biedniejszych rodzin.

Jak wygląda życie uchodźców mieszkających w Libanie?

Warunki życia w obozach dla uchodźców są bardzo trudne, gdyż powstały one jako tymczasowe schronienie dla np. 3500 ludzi, tak jak w przypadku Burj el Barajneh. Teraz mieszka tam ponad 20 tys. osób, które budują kolejne budynki w zasadzie jeden na drugim. Nie ma planu zagospodarowania terenu, nad wąskimi uliczkami, czasami niewiele ponad wysokością głowy, zwisają girlandy kabli elektrycznych. To stwarza zresztą duże zagrożenie dla życia i zdrowia, podobnie jak woda, która po większym deszczu spływa ulicami i podtapia mieszkania. Nie są to warunki, w których łatwo żyć.

Kable na terenie Burj el Barajneh, jednego z obozów dla uchodźców na przedmieściach BejrutuKable na terenie Burj el Barajneh, jednego z obozów dla uchodźców na przedmieściach Bejrutu PAH

Uchodźcy w Libanie nie mają też dostępu do publicznej ochrony zdrowia czy edukacji, co dotyka głównie dzieci. Są też wyłączeni z wielu zawodów, takich jak lekarz, prawnik, inżynier czy urzędnik publiczny. Wiele dzieci, z którymi rozmawiałam, jest świadomych ograniczeń, jakie nakłada na nie lokalne prawo. Można powiedzieć, że to, czego brakuje w obozach, to nadzieja na lepsze jutro. Dlatego tak istotna jest praca, jaką wykonujemy, szkoląc młodych ludzi i dając im perspektywy rozwoju.

Czego konkretnie mogą się nauczyć w waszym ośrodku szkoleniowym?

Chcieliśmy, aby dzięki tym lekcjom uzyskali kwalifikacje przydatne na rynku pracy. W Libanie bardzo trudno obecnie o jakiekolwiek zatrudnienie, a u nas mogą się nauczyć podstaw robotyki, druku 3D, zarządzania własnym biznesem. To przydatne umiejętności, wielu z uczniów już odkryło, jak ważne są nowe technologie i jak wielką rolę będą odgrywać w przyszłości. Równie ważne dla tych młodych ludzi są zajęcia, podczas których uczą się, jak kontrolować emocje, stres, traumę, jak wyćwiczyć w sobie cierpliwość i sumienność. Jeden z uczniów, Jad, opowiedział mi, że wcześniej miał duże problemy z opanowaniem gniewu, często wybuchał bez powodu – dzięki lekcjom w naszym ośrodku stał się o wiele spokojniejszy i może skupić się na swojej pasji, robotyce.

Ten ośrodek ma jeszcze jedno ważne zadanie, stanowi bowiem bezpieczną przestrzeń dla młodych ludzi, aby mogli odreagować stres, nawiązać nowe przyjaźnie, podzielić się swoimi marzeniami i planami na przyszłość. Trudno przecenić wartość lekcji, z których mogą korzystać w bezpieczny sposób, nawet podczas pandemii. Dla części dzieci to jedyne lekcje, jakie odbyły w długim czasie, co pozwala im znowu czerpać radość z nauki i z kontaktu z inspirującymi prowadzącymi. W ośrodku obowiązuje też pełne równouprawnienie pod względem płci, ale, co ciekawe, na pierwszych zajęciach z druku 3D pojawiły się (prawie) same dziewczynki! Nie zabrakło też uczennic, które chciały dowiedzieć się więcej o robotyce i o prowadzeniu własnego biznesu.

Ośrodek szkoleniowy Polskiej Akcji Humanitarnej w LibanieOśrodek szkoleniowy Polskiej Akcji Humanitarnej w Libanie PAH

Jak sobie radziły w trakcie lekcji?

Widać było, że zależy im na zdobyciu nowych umiejętności i informacji oraz na tym, aby się rozwijać.

Jak pani myśli, z czego wynika to, że głównie dziewczynki pojawiły się na pierwszych zajęciach?

Dziewczynki, z którymi rozmawiałam, zgodnie powtarzały, że dla młodych osób nie ma nic cenniejszego niż wykształcenie. Z kolei, według jednego z wykładowców z ośrodka, Nicolasa, bardzo ważne jest wzmacnianie pozycji kobiet w społeczeństwie i pokazywanie, zwłaszcza młodym dziewczętom, że mogą osiągnąć to samo, co ich koledzy z klasy.

Dziewczynki powtarzały, że dla młodych osób nie ma nic cenniejszego niż wykształcenieDziewczynki powtarzały, że dla młodych osób nie ma nic cenniejszego niż wykształcenie PAH

Jest jakaś historia, która szczególnie panią poruszyła?

W obozie dla uchodźców, w domu w zacienionej alejce, mieszka Nadine, którą wychowuje obecnie babcia. Podczas naszej rozmowy określiła samą siebie jako niepoprawną feministkę, zdecydowaną, aby podążać za marzeniami. Widziałam, że ona nie tyle ma cel, co doskonale wie, w jaki sposób może go osiągnąć – w czym w ogóle nie przeszkadza jej ani fakt bycia uchodźczynią, ani tym bardziej dziewczyną. Powiedziała mi, że edukacja stanowi klucz do wszystkiego: przyszłości, rozwoju kraju, rozwoju osobistego. Jej babcia, Iatedal, wtrąciła wtedy, że jest bardzo dumna z wnuczki, która pomimo tylu przeszkód chce kontynuować naukę na uczelni. Nie będę ukrywać, że był to bardzo wzruszający moment. Takie chwile pokazują, dlaczego warto wspierać działania humanitarne i rozwojowe – jeśli można zmienić życie choć jednej Nadine, Lary czy Jada, nie ma nic ważniejszego ani bardziej wartego naszego zaangażowania.

Dlatego chcielibyśmy zaprosić wszystkich, aby na koniec tak trudnego roku dołączyli do nas i, poprzez wpłatę na działania Polskiej Akcji Humanitarnej, zrobili coś dobrego, na przekór wszystkiemu, co wydarzyło się przez ostatnie 12 miesięcy. Gospodarcze i społeczne skutki pandemii koronawirusa, katastrofy naturalne i konflikty zbrojne w największym stopniu dotykają kraje biedniejsze, kraje Globalnego Południa. Mamy szansę, aby jeszcze przed Świętami okazać solidarność z tymi, którzy cierpią w wyniku kryzysów humanitarnych.

Wybuch w Bejrucie. Pokojówka uratowała dzieckoWybuch w Bejrucie. Pokojówka zaryzykowała życie, aby uratować dziecko