Petycja o odwołanie Czarnka. Studenci nie odpuszczają. "Przemysław Czarnek musi odejść. My nie odpuścimy"

Ponad 80 tysięcy podpisów zebrali studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pod petycją o odwołanie Czarnka, ministra edukacji, podpisują się nie tylko studenci, lecz także wykładowcy z całej Polski. - Mamy ogromne wsparcie w środowisku akademickim - mówi jeden z organizatorów akcji Kamil Kozak.

Petycja o odwołanie Czarnka – kto za nią stoi?

Trzech studentów stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Jagiellońskim - Kamil Kozak, Hubert Bieniek i Maciej Sawicki – wystąpiło z petycją o odwołanie Przemysława Czarnka, ministra edukacji. W tej chwili – stan na 12 listopada – zebrali już 80 tysięcy podpisów. Studenci chcą przekazać petycję premierowi Morawieckiemu.

Umieściliśmy naszą petycję w sieci, bo dzisiaj najszybciej zbiera się podpisy. Mamy pandemię, a tym kanałem można dotrzeć do wielu osób. Chcemy zebrać do najmniej 100 tysięcy podpisów

- mówi Maciej Sawicki.

Podpisują się pod nią osoby ze wszystkich województw

- dodaje Kamil Kozak w rozmowie z TOK FM.

Petycja o odwołanie Czarnka
Minister Czarnek swoją postawą oraz wypowiedziami jeszcze sprzed nominacji na ministra wzbudzał liczne kontrowersje natury etycznej. Jednak w ostatnim czasie, już po nominacji, dopuścił się wypowiedzi, które nie tylko naruszają podstawową wolność myśli i postaw, winną cechować środowiska akademickie, ale również noszą wszelkie znamiona instytucjonalnego szantażu, skierowanego przeciw polskim uczelniom. Komentując wsparcie, jakiego udzieliły polskie uniwersytety pracownikom i studentom pragnącym wziąć udział w protestach przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego, pan minister zagroził jednostkom wspierającym konsekwencjami finansowymi, wprost sugerując, że postawa taka zaważy na przydzielaniu środków na badania

- brzmią główne zarzuty zebrane w petycji.

Studenci odnieśli się także do wypowiedzi Czarnka o kobietach oraz społeczności LGBT.

Petycja studentów o odwołanie Czarnka to nie wszystko

Studenci nie są jedyną grupą, która nie godzi się na takiego ministra edukacji. Także Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich sprzeciwia się wypowiedziom Czarnka. Między innymi o tym, że uczelnie, na których wyrażono zgodę na godziny rektorskie lub dziekańskie w ramach Strajku Kobiet - mogą nie dostać ministerialnych dotacji.

Prezydium Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich z ogromnym zdziwieniem i głębokim niepokojem przyjęło wypowiedź ministra edukacji i nauki, naruszającą autonomię uczelni, zapowiadającą, że decyzje o rozdziale środków na inwestycje i projekty naukowe będą uzależnione od tego, jakie stanowisko zajęły uczelnie wobec protestów

 - napisali rektorzy.

Mając w pamięci miniony szczęśliwie czas, kiedy władze komunistyczne poddawały polskie uniwersytety presji ideologicznej, uważamy, że byłoby wielkim błędem ponownie próbować wykorzystać nadzór nad uczelniami dla politycznego nacisku na rektorów i wspólnoty akademickie

- brzmi odpowiedź rektorów.

Zobacz wideo Przemysław Czarnek nowym ministrem edukacji. Czy to dobra zmiana? Komentuje R. Fogiel

Z petycją studentów zgadzają się także wykładowcy z całej Polski i choćby aktorzy, którzy wystosowali list otwarty:

"Twarzą" tych zmian i ich wyjątkowo aktywnym orędownikiem jest obecny minister edukacji i nauki, co wskazuje nie tylko powód tej nominacji, ale także próbę włączenia środowiska akademickiego w makiaweliczny plan i jego "naukowe" uzasadnienie. W tym planie szczególną rolę wyznaczono kobietom, mającym wrócić do tradycyjnych ról, tzn. znosić w milczeniu przemoc domową, ciężar pielęgnowania dzieci, także tych dotkniętych niepełnosprawnością, wymagających całodobowej opieki, jak również dokonać ograniczenia aspiracji zawodowych na rzecz rzekomo świętych obowiązków prokreacyjnych
Więcej o: