Koronawirus na Słowacji. Bez negatywnego wyniku testu na koronawirusa nie wejdziesz do szkoły

Na Słowacji wprowadzono nowe obostrzenia. Uczniowie i nauczyciele, wchodząc do szkoły, będą musieli legitymować się negatywnym wynikiem testu na koronawirusa.

3 listopada Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 19 364 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem w Polsce. Coraz częściej pojawiają się informacje o nowych ogniskach w polskich szkołach i przedszkolach. Warszawski sanepid zaleca, żeby w szkołach zakrywać nos i usta w trakcie odpowiedzi przy tablicy, a także postawić pustą ławkę między nauczycielem a uczniami. Przypomina też o wietrzeniu sal oraz częstym myciu i dezynfekcji rąk.

Mimo to nauczyciele nie czują się bezpiecznie, bo w Polsce nie ma jasnych wytycznych odnośnie tego, kto w przypadku wykrycia zakażenia w placówce, zostanie poddany kwarantannie. Każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie i rodzi się przez to chaos. Przykładowo w jednej z gdańskich szkół na kwarantannę udał się jedynie uczeń, który miał kontakt z zakażoną matką. Choć mógł przyczynić się do rozprzestrzeniania się wirusa, nauczyciele i uczniowie, którzy mieli z nim kontakt, nie otrzymali konkretnych wytycznych.

Obecnie uczeń jednej z klas przebywa na kwarantannie, ponieważ jego matka jest zakażona. Dopóki nie wiemy, czy chłopak jest chory, nie mamy podstaw, by posłać pozostałych uczniów i nauczycieli na kwarantannę, ale rodzice młodzieży z tej klasy wiedzą o tym. Do nich należy decyzja, czy będą posyłać swoje dziecko do szkoły, mają wybór, bo mają świadomość.

- możemy przeczytać na portalu www.gdańsk.pl. Jednak bez decyzji sanepidu rodzice nie mają podstaw do zatrzymania dzieci w domu. Również w warszawskich szkołach miały miejsce analogiczne sytuacje. 

Po kontakcie z nauczycielką, u której potwierdzono zakażenie koronawirusem, na nauczanie zdalne wysłano całą klasę. W mailu ze szkoły poinformowano, że rodzeństwo tych uczniów powinno kontynuować nauczanie, a cała rodzina jedynie przez 10 dni ograniczyć kontakty społeczne. W klasie syna w innej szkole w Warszawie, po informacji o tym, że wychowawca choruje na COVID, nie zostały podjęte żadne kroki

- opisuje jedna z mam. Nic dziwnego, że każdego dnia wielu pracowników placówek edukacyjnych obawia się o własne zdrowie i życie.

Na Słowacji znaleziono sposób na to, jak zwiększyć poczucie bezpieczeństwa m.in. tamtejszych nauczycieli. Władze kraju podjęły decyzję o wykonaniu bezpłatnych testów na koronawirusa wszystkim obywatelom powyżej 10. roku życia. Badaniom poddano ponad 5 mln. osób.

Zobacz wideo Epidemia przybrała na sile. „Wiążemy to ze szkołami”

Słowacja wykonuje darmowe testy na obecność koronawirusa

Pierwszego dnia testy wykonano ponad połowie, czyli 2,6 mln osób. Nad prawidłowym przebiegiem operacji czuwało 20 tys. pracowników ochrony zdrowia. Pobierali wymazy na pięciu tysiącach stanowisk. Pozytywny wynik pojawił się zaledwie u 1 proc. badanych, czyli 25 850 osób.

Zarówno pracownicy szkół, jak i uczniowie, którzy wchodzą na teren placówki, według najnowszych obostrzeń będą musieli legitymować się negatywnym wynikiem testu na koronawirusa. Osoby, u których stwierdzono zakażenie, nie mogą uczestniczyć w zajęciach szkolnych i trafiają na 10 dniową kwarantannę. Na izolację ma być kierowana również cała grupa wraz z rodzinami i nauczycielami.

Powrót do szkoły będzie możliwy jedynie po ponownym wykonaniu testu i przedstawieniu zaświadczenia lekarskiego, że uczeń jest zdrowy. Minister edukacji Branislav Gröhling podkreśla, że tylko najmłodsi uczniowie, będą mogli chodzić stacjonarnie do szkoły bez wymaganego negatywnego wyniku testu.

Sala lekcyjnaKoronawirus w kolejnej szkole. Pół tysiąca osób na kwarantannie z powodu zakażenia jednej nauczycielki

Szkoła w pandemii po miesiącu nauki - podsumowanieMinister Czarnek twierdzi, że nauczyciele zachęcają do wandalizmu. Pedagodzy są oburzeni. "Występuje jako krytykant i wróg"

Więcej o: