1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Rodzice boją się edukacji zdalnej. "Nie wiem, jak to będzie dalej, ale zeszły rok to był koszmar"

Rodzice uczniów szkół średnich nie są przekonani do edukacji zdalnej, a rodzice dzieci uczęszczających do szkół podstawowych obawiają się, że wkrótce i te placówki zostaną zamknięte. Chociaż epidemia koronawirusa bardzo ich martwi, nie wyobrażają sobie funkcjonowania na takich zasadach, jak podczas ostatniego lockdownu.

Przypominamy, że od poniedziałku 19 października szkoły średnie znajdujące się w żółtej strefie przechodzą na nauczanie hybrydowe. W strefie czerwonej nauka w liceach i technikach będzie się odbywać zdalnie. Bez zmian mają działać przedszkola i szkoły podstawowe. Chociaż rodzice boją się o bezpieczeństwo swoich dzieci, mają mieszane uczucia odnośnie takiej decyzji rządu.

Rodzice boją się edukacji zdalnej

Na profilu na Facebooku eDziecko zapytaliśmy rodziców o ich opinie dotyczące przejścia na edukację zdalną lub hybrydową. Okazało się, że wielu z nich bardzo źle wspomina system funkcjonujący wiosną. Zgodnie przyznają, iż nauczycielom było ciężko wytłumaczyć zdalnie wiele zagadnień, przez co rodzice musieli przejmować ich rolę. 

Syn, obecnie uczeń ósmej klasy. Dzisiaj ma pierwsze zajęcia zdalne po wakacjach. Szczerze? Nie wiem, jak to będzie dalej, ale zeszły rok to był koszmar. Niektórzy nauczyciele lecieli z materiałem bez tłumaczenia i wstawiali oceny, jak chcieli... Nie raz musiałam pisać osobiście, bo nauczycielka potrafiła pomylić osoby przy ocenianiu. A to, że syn stał się bardzo nerwowy, to już nie wspomnę.

Podobnego zdania była mama dwóch chłopców wieku dziewięciu i jedenastu lat. Wspomina, że wiosną lekcje zdalne polegały głównie na zadawaniu dzieciom poleceń. Jej zdaniem zdecydowanie lepsza jest nauka w szkole, gdyż prawie żaden z rodziców, nie przekaże dzieciom wiedzy w taki sposób, w jak zrobi to nauczyciel w placówce.

Bardzo się starałam uczyć synów w domu, siedziałam zwłaszcza z młodszym, dziewięcioletnim synem i tłumaczyłam, pokazywałam przykłady. Niestety, syn dostawał ze szkoły tylko sztywne polecenia, co ma zrobić, ćwiczenia takie, strona taka, napisz w zeszycie to i to. Siedzieliśmy czasem po parę godzin. Syn zapłakany i zniechęcony. Wiadomo, że rodzica nie słucha jak pani w szkole. Straszy, jedenastoletni syn jakoś sobie radził, ale wyraźnie obaj  mieli problemy z koncentracją.

- twierdzi.

Rodzice czwartoklasistki cieszą się, że edukacja zdalna, jak dotąd ominęła ich córkę. Po rozpoczęciu roku szkolnego wyszło na jaw, iż dzieci miały poważne braki w wiedzy, chociaż nauczyciele starali się przekazać ją możliwie skutecznie.

Chociaż w zeszłym roku szkolnym wychowawczyni dawała z siebie 200 proc. i była dostępna dla dzieci, to test kompetencyjny po 3 klasie wyszedł słabo przez zdalne nauczanie, bo komputer nie jest w stanie zastąpić wiedzy usłyszanej.

Wskazano również, że szkoła to nie tylko miejsce, w którym zdobywa się w wiedzę z danego przedmiotu, ale otoczenie, w którym dzieci uczą się funkcjonowania w społeczeństwie, radzenia sobie w trudnych i stresujących sytuacjach.

 Nauka zdalna, która była od marca do czerwca to totalna pomyłka. Wyglądało to tak, że rano nauczyciele przysyłali na e-dziennik zagadnienia, które córka miała sobie sama zrealizować i opracować. O ile z takich przedmiotów jak polski, biologia czy historia jest to do zrobienia, to zrealizowanie materiału z języka obcego, z którym nie miało się wcześniej styczności, było nie lada wyzwaniem. Szkoły nie są przygotowane na naukę on-line.
Mam córkę w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Jestem bardzo zadowolona, że uczęszcza na zajęcia normalnie do szkoły. Nie wyobrażam sobie zdalnej nauki pisania

- dodali inni rodzice.

Pojawiły się również głosy rodziców, których dzieci przeszły na edukację zdalną lub hybrydową. Zauważyli, że taki tryb nauki przyczynił się do spadku ich wiedzy i osiągnięć w nauce.

Moja córka chodzi do pierwszej klasy szkoły średniej i bardzo ubolewam nad tym, że ma lekcje zdalne. Ostatnie półrocze klasy ósmej była na nauczaniu zdalnym i od razu wyszły niedociągnięcia tej nauki w klasie pierwszej szkoły średniej. Ledwo przypomniała sobie, co to są lekcje stacjonarne, a już przeszła na zdalne. Moje zdanie jest takie, że to bardzo rozleniwia dzieci, a zasób ich wiedzy po takich lekcjach daje dużo do myślenia

- zauważyła jedna z mam.

Niektórzy rodzice przyznali jednak, że zarówno oni, jak i i ich dzieci boją się nauki w okresie pandemii. Ich zdaniem wprowadzenie środków zapobiegawczych w obecnej sytuacji jest po prostu niezbędne, a bezpieczeństwo dzieci cenili ponad zdobywaną przez nich wiedzę.

A moja dziesięciolatka zaczęła się bać pójścia do szkoły. Widzi, co się dzieje, cała siódma klasa jest na kwarantannie. Więc ja chyba również wolałabym naukę zdalną
Oczywiście wolę, żeby dzieci chodziły do szkoły, ale w obecnej sytuacji ważniejsze jest dla mnie zdrowie dzieci i rodziny niż edukacja. Edukację da się nadrobić, jak się chce, a zdrowia nic nie zwróci
To nie jest czas na myślenie o tym, czy dzieci są skutecznie nauczane. To nie jest dobry moment na narzekanie, wymyślania i wymagania. Trzeba się skupić na szukaniu rozwiązań na dziś. Na tu i teraz. Czas na rozliczenia jeszcze przyjdzie. Choć rząd nie ogłasza stanu wyjątkowego, to ten stan właśnie taki jest. Kto może niech zostanie w domu i cieszy się, że może zostać. Ten hamulec moim zdaniem powinien być wciśnięty jeszcze mocniej

- mówili.

Zobacz wideo Arłukowicz: Nauczyciele powinni mieć prawo do bezpłatnych i natychmiastowych testów