1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Rodzice powinni dostać pieniądze za organizowanie szkoły w domu? Matka: Jestem za!

Są rodzice, którzy uważają, że należy im się zapłata za uczenie się z dziećmi i realizowanie podstawy programowej podczas nauki zdalnej. Czy subwencja oświatowa za drugi semestr powinna przejść ze szkoły na rodziców? Niektórzy są "za". Matka dwóch córek: Już bez przesady. Każdy w pandemii musi dać coś z siebie. Trudno to przeliczyć na złotówki.

"Panie ministrze Piontkowski, w związku z wykonaną pracą od 15 marca do końca roku szkolnego, bo przecież nauka zdalna nadal trwa, zwracam się z prośbą do Pana o rozliczenie się ze mną za okres świadczonej pracy na rzecz Ministerstwa Edukacji Narodowej i szkoły. Tym samym wnoszę o przekazanie mi subwencji oświatowej, która przypadała w tym okresie na mojego ucznia - syna Jana" -pisała w liście do portalu onet.pl mama drugoklasisty.

"Jeszcze jedna informacja z Librusa, co mam zrobić z Krzysiem, a eksploduję"

O jakości nauki zdalnej od kilku miesięcy dyskutują rodzice dzieci w wieku szkolnym. Na forach dyskusyjnych, portalach, serwisach społecznościowych wypowiadają się w różnym tonie. Uważają, że szkoły "odwalają" pracę, idą "po linii najmniejszego oporu". W naszym tekście "Szkoła przeniosła się do domów" rodzice narzekali na nadmiar obowiązków i na to, że nie wyrabiają się z pracą i prowadzeniem szkoły w domu. Jedna z matek dosadnie opisała sytuację: "Jeszcze jedna informacja z Librusa, co mam zrobić z Krzysiem, a eksploduję. Nie wszyscy siedzimy na opiekuńczym i nie wszyscy mamy powołanie i kompetencje do nauczania. Mam taką refleksję, że nauczanie zdalne polega obecnie na przerzuceniu nauczania na rodziców".

Kiedy zamieściliśmy post na profilu Edziecka w serwisie społecznościowym z pytaniem o to, czy rodzicom należą się pieniądze za organizowanie nauki w domu w drugim semestrze, niektórzy pisali: "jestem za". Jednak większość rodziców  - w licznych komentarzach - uznało pomysł wynagrodzenia na naukę z własnym dzieckiem za przesadzony.

Jedna z mam tak opisała swoje doświadczenia:

"Wynagrodzenie to za dużo powiedziane, ale oczekiwałabym od nauczycieli nauki zdalnej, a nie zadawania zdalnego. "Zrób to i tamto" - to byłam w stanie sama córce rozpisać. W taki sposób wprowadzone zostało mnożenie, dzielenie, rzeczowniki, czasowniki, przymiotniki i ortografia. Samo dziecko nie jest w stanie tego opanować. (...) Na szczęście mogłam być w domu. Współczuję rodzicom i dzieciom tych, którzy nie mieli tej możliwości. Uważam, że nauczyciele wykazywali stanowczo za mało zaangażowania w tym semestrze."

Inna matka zauważyła:

"A co mają powiedzieć te dzieci, które muszą uczyć się w domu bez względu na to, czy jest epidemia, czy też nie? Bo są chore, niepełnosprawne i nie mogą chodzić do szkoły. Też rodzice mają się wykłócać o pensje za to, że dziecko uczy się w domu?".

Mama: 'Od marca po kilka godzin dziennie uczę się z synem. Stół w kuchni stał się szkołą'Mama: 'Od marca po kilka godzin dziennie uczę się z synem. Stół w kuchni stał się szkołą' fot: archiwum jb

Wiele szkół podczas nauki zdalnej stanęło na wysokości zadania. Dyrektorzy i nauczyciele sprawnie organizowali nauczanie zdalne. Szkoły dostarczały komputery do tych dzieci, które nie miały własnego sprzętu do pracy. Nauczyciele przeszli błyskawiczne kursy nauczania zdalnego. Wielu z nich przed marcem nawet nie miało pojęcia o tym, że istnieją takie platformy jak Microsoft Teams czy Zoom.

Pandemia wymusiła na kadrze pedagogicznej szybkie dostosowanie się do zmian. Na portalach społecznościowych powstało kilka zamkniętych grup dla nauczycieli na temat organizacji pracy zdalnej. Pedagodzy wymieniają się tam doświadczeniami, pomagają sobie, dzielą ciekawymi rozwiązaniami pracy z uczniami podczas lekcji online.

"Za dużo wymagaliśmy od dzieci"

W naszych tekstach na temat edukacji zdalnej, które publikujemy od marca, wypowiedziało się wielu nauczycieli. Jedna z nauczycielek, polonistka z warszawskiej podstawówki opowiadała o początkach nauki zdalnej:

"Z dnia na dzień musieliśmy zorganizować sobie warsztat pracy w domu. Oczywiście na swoim sprzęcie, swoich łączach, bo nie mamy służbowych komputerów. Dyrekcja stara się nam pomóc. Dyrektorka informuje nas, np. o tym, że były sygnały od rodziców, aby za dużo nie zadawać, bo dzieci za dużo czasu spędzają przed ekranami. Rodzice są bardzo zdyscyplinowani, 90 proc. z nich codziennie odbiera nasze maile, pomagają dzieciom w odsyłaniu praca domowych - chwaliła rodziców swoich uczniów polonistka w tekście "Nauczycielka o pracy zdalnej: 1/3 uczniów nie ma połączenia z internetem, bo są pod opieką dziadków".

Nauczycielka języka polskiego, Iwona Iwińska w tekście "Nauka zdalna nie jest załamaniem edukacji. Uczniowie ruszą do przodu" mówiła, że większość szkół poradziła sobie z organizacją nauki zdalnej. "Na początku panował chaos. Za dużo wymagaliśmy od dzieci, zależało nam, żeby dużo pracowały. Baliśmy się, że bez kontaktu z uczniami niczego ich nie nauczymy. Kiedy pojawiła się możliwość spotkań online, wszystko się wyprostowało. Teraz to dobrze funkcjonuje" - uważa nauczycielka z ponad 30-letnim stażem. 

Nauczycielka wypowiadająca się na naszym profilu w serwisie społecznościowym pisała, że rozumiała rodziców, którzy narzekali. Sama ma dzieci i doskonale wie, co oznacza organizowanie swojej pracy i nauki dziecka w domu. 

Nie chcę się użalać jako nauczycielka, ale czy ktoś pomyślał o nas? Też jesteśmy mamami i często w domu jest jeden komputer. Jak pogodzić pracę na full i online własnego dziecka? Przez większość czasu łączyłam się z dziećmi i prowadziłam lekcje. Przygotowanie materiałów wymagało jeszcze większej pracy niż w szkole. Wiem, że nie każdy pracował jak moja szkoła i wiele treści jest niezrealizowanych. Ale litości

- czytamy w komentarzu nauczycielki.

"Chylę czoła przed naszą szkołą"

Mama czwartoklasisty spod Kielc opowiedziała nam o tym, jak wygląda nauka w jej domu od marca. Dla niej przeniesienie szkoły do domu oznacza drugi etat. Uważa, że została nauczycielką swojego dziecka od każdego przedmiotu. 

- Od marca po kilka godzin dziennie uczę się z synem. Stół w kuchni stał się szkołą. Wieczorami przypominam sobie biologię, matematykę, historię, po to, aby następnego dnia przerobić z synem kolejne partie materiału. Szkoła mojego dziecka do tej pory nie jest w stanie zorganizować sensownych lekcji online. Cały czas coś im się "zrywa".  Zapowiedziane lekcje online są odwoływane w ostatniej chwili. Tylko nauczycielka od angielskiego jest w stanie regularnie łączyć się z dziećmi i z nimi pracować. Pozostałe przedmioty ogarniam z synem sama. Tylko wysyłamy do nauczycieli prace domowe do sprawdzenia. Zawodowo pracuję na 1/4 etatu, mam sporo czasu na to, aby uczyć się dzieckiem. Syn jest jedynakiem, więc nie mam na co narzekać. Nie uważam jednak, że za to, że uczę się z dzieckiem, powinnam dostać kasę. Epidemia zaskoczyła nas wszystkich, pewnych sytuacji nie da się przeliczyć na złotówki - podsumowała Pani Iwona, mama 11-latka.

Dla kontrastu mama ze Szklarskiej Poręby ma inne doświadczenie. Pod naszym postem o płaceniu rodzicom za prowadzenie szkoły w domu pisała:

W miejscowości, w której mieszkam, szkoła poradziła sobie świetnie. Nauczyciele byli do dyspozycji dzieci, pracowali razem z dziećmi. Oczywiście ta sytuacja nie jest komfortowa dla nikogo, ale chylę czoła przed naszą szkołą,  poradziła sobie ze wszystkim świetnie. Gdyby było więcej takich szkół, to nauka szłaby dużo sprawniej.

"Przysługuje mi wynagrodzenie w wysokości około 1750 złotych"

W liście do Onetu mama Jana pisała: "Wnoszę o przekazanie mi subwencji oświatowej, która przypadała w tym okresie na mojego ucznia - syna Jana, pomniejszonej oczywiście o koszty stałe, które były z niej opłacane (choć szkoła przez większość czasu stała pusta, więc pewnie będzie to nieduża kwota). Niemniej na 2020 rok kwota subwencji przypadającej na jednego ucznia wynosi 5998 złotych, czyli około 500 złotych na miesiąc. Wynika z tego, że za wykonaną pracę przysługuje mi wynagrodzenie w wysokości około 1750 złotych".

Kiedy zapytałam mamę dwóch córek, czwartoklasistki i ósmoklasistki z Warszawy o to, czy chciałaby, aby rząd wypłacił jej pieniądze za uczenie się z córkami w domu, zauważyła, że trudno byłoby wycenić jej pracę z dziećmi:

- Już bez przesady. Każdy w pandemii musi dać coś z siebie. Były dni, kiedy sumiennie uczyłam się z młodszą córką. Starsza radziła sobie sama, nie potrzebowała mojego nadzoru i tego, aby pilnować, czy loguje się na lekcje zdalne, odrabia prace domowe, powtarza materiał do egzaminów ósmoklasisty. Były jednak takie dni, kiedy nie miałam już czasu i sił, aby ślęczeć z młodszym dzieckiem nad książkami. Córka nie zawsze miała odrobione prace domowa. Dostawała minusy za brak pracy domowej, bo zapominała odrobić, a ja tego nie dopilnowałam. Ciężko byłoby wycenić moją pracę jako nauczycielki swojego dziecka. Zdarzało mi się zawalić i szybko, przed zaśnięciem czytać z córką opracowanie z netu zamiast lektury - mówi szczerze mama dwóch córek.

Powinno cię również zainteresować:

"62 proc. nauczycieli dostało mniejszą pensję przez zdalne nauczanie". Za co obniżono płace? ZNP interweniuje

Jedynki na koniec roku? Nauczyciel: Wystawiamy oceny w ciemno