1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Co się stanie, jeśli nie zdam matury? "W Polsce mamy trochę zbyt sztywne podejście do życia"

- Trzeba pamiętać, że nie wszystko zależy od nas, (...) trzeba zadać sobie pytanie: Co się stanie, jeśli nie zdam? Czy to już koniec świata i koniec moich możliwości? Nic więcej nie będę mógł zrobić, moje życie legło w gruzach, żadnych planów nie zrealizuję? No, naprawdę? - psycholożka Anna Dziewulska radzi, dlaczego trzeba unikać emocjonalnego wi-fi i zawsze mieć plan B.

Edziecko.pl: Czy matury można się nie bać?

Anna Dziewulska*: To mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę, z iloma czynnikami stresogennymi mamy do czynienia przy tej okazji. Pierwszy taki czynnik to brak doświadczenia - matura jest wydarzeniem, które zazwyczaj przeżywamy po raz pierwszy. Poza tym na maturze ciąży olbrzymia presja społeczna. Uważa się, że to "najważniejszy egzamin w życiu", że to "egzamin dojrzałości", mówi się: "od tego zależy twoja przyszłość". To działa na wyobraźnię. I oczywiście - stresuje. Nawet jeśli ktoś jest pewien swojej wiedzy i umiejętności, może polec w starciu z takim obciążeniem. Do tego wiadomo, że zdawalność egzaminu zależy nie tylko od poziomu przygotowania zdającego, ale w jakimś stopniu również od szczęścia. Są przecież tematy i obszary, na których znamy się słabiej. Zawsze czegoś nie doczytaliśmy, coś nam mniej pasuje, jakiś temat jest trudny albo nie do końca go rozumiemy. To wszystko sprawia, że przed maturą uczniów zżera stres.

Jak sobie z tym poradzić?

Trzeba pamiętać, że nie wszystko zależy od nas. To naturalne, że się boimy, ale ten lęk można oswoić. Najprostszy sposób - trzeba zadać sobie pytanie: Co się stanie, jeśli nie zdam? Czy to już koniec świata i koniec moich możliwości? Nic więcej nie będę mógł zrobić, moje życie legło w gruzach, żadnych planów nie zrealizuję? No, naprawdę? Nawet jeśli twój plan pierwszego wyboru się nie ziści, są inne możliwości. Na przykład poprawka albo egzamin w przyszłym roku.

Tak, ale to będzie stracony rok.

Co to znaczy "stracony rok" w sytuacji 18-latka, który właśnie ukończył liceum? Może to właśnie będzie ten rok, kiedy naprawdę dowie się, czego chce od życia albo odnajdzie swoje powołanie czy pasję. Może złapie pracę życia albo spełni się w wolontariacie. Tzw. gap year jest przecież bardzo popularny wśród absolwentów w USA i na zachodzie Europy. Po to robią sobie przerwę, żeby się czegoś o sobie dowiedzieć. My w Polsce mamy trochę zbyt sztywne podejście do życia. Chcielibyśmy podążać taką prostą ścieżką - jest matura, trzeba ją zdać, dostać się na studia, skończyć je i zacząć pracę, najlepiej świetną i z bardzo dobrym wynagrodzeniem. A przecież możliwy jest taki scenariusz: po rocznej przerwie więcej się dowiem o sobie i o świecie, pod wpływem przeżyć zmienię plany, podejście i kierunek studiów i będzie mi z tym dobrze.

Jak uczyć się przeddzień matury?

Powiedziałabym: nie uczyć się już. Lepiej zadbać o swój sen, zjeść coś dobrego, zrelaksować się przy czymś przyjemnym. Kto lubi, niech poczyta książkę, kto woli, przewietrzy się na spacerze. Nawet gry komputerowe czy seriale dzień przed maturą będą dobre na odstresowanie - byle przekierować myślenie na coś innego niż egzamin i coś co sprawia przyjemność. Cokolwiek co pozwoli zająć myśli w tym momencie, żeby się nie nakręcać i nie powodować wzrostu stresu. Oczywiście nie namawiam, żeby grać albo oglądać filmy tuż przed snem czy - co gorsza - całą noc przed egzaminem...

...bo trzeba się wyspać - wszyscy tak radzą. Pani się wysypiała przed egzaminami?

Mam na to taką odpowiedź: a czy poszłaby pani na egzamin pijana? Niewyspany człowiek reaguje podobnie jak po odurzeniu alkoholem. Mózg nie pracuje prawidłowo, masz problem z koncentracją uwagi, nie możesz zebrać myśli, zwiększa się też tzw. przerzutność uwagi - to znaczy, że jak ktoś nieopodal szepnie, czymś zaszeleści, to cię natychmiast odciągnie od rozwiązywania zadań. Słowem - radziłabym się jednak dobrze wysypiać przed egzaminami, to na serio znacznie zwiększa szanse na ich pozytywne zaliczenie.

Tak się mówi, a czasem na ostatnią chwilę można jeszcze coś do głowy włożyć.

Wątpię. Tegoroczni maturzyści są już i tak wymęczeni. Najpierw dopadła ich pandemia i strach, że wszyscy zachorujemy i możemy umrzeć. Stres. Potem odcięto ich od kolegów ze szkoły. Znowu stres. Urwały się lekcje tuż przed maturą, kiedy chcieli robić intensywne powtórki. Kolejny stres. Potem nauczyciele ich zasypali zadaniami przez maila, lekcjami online. Trzeba się było tego uczyć, przestawiać na inną formę kontaktu ze szkołą. Też trudność. Jakby tego było mało, to jeszcze długo nie było wiadomo czy matura się odbędzie a jeśli tak - to kiedy. Wierzę więc, że tegoroczni maturzyści mają prawo być wyczerpani i potrzebują solidnej regeneracji. Niech więc sobie odpuszczą naukę na ostatnią chwilę, bo nie sądzę, żeby ich mózg przyjął w takich warunkach jakiekolwiek informacje.

Mało jest uczniów, którzy wytrzymają przed egzaminem bez powtórek.

Dobrze, to niech zrobią takie powtórzenie, ale poświęcą na to maksymalnie trzy godziny. I koniec. Maturzystom wydaje się, że muszą przerobić jeszcze "wszystko", a najczęściej przeczytanie jakiegoś repetytorium wystarczy w zupełności.

Mówi się, że stres mobilizuje.

Stres na niskim poziomie przydaje się, kiedy mamy do wykonania jakieś zadanie. Mówi się o nim eustres - przyjemny stres. Myślę, że działa na mnie nawet w tej chwili, kiedy z panią rozmawiam - mobilizuje mnie do myślenia, utrzymuje motywację, pomaga formułować logiczne wnioski. Gdyby jednak na przykład od naszej rozmowy zależało, dajmy na to, czy dostanę pracę - mogłabym już odczuwać dystres, czyli nieprzyjemny stres, negatywnie wpływający na organizm, wywołujący reakcję typu "walcz albo uciekaj". Tego lepiej unikać na egzaminie, bo ogranicza zdolność prawidłowej oceny sytuacji, zaburza koncentrację, nie pomaga myśleć. Reagujemy wtedy automatycznie, nawykowo, nie jesteśmy kreatywni, obniżają się na ten moment nasze intelektualne możliwości.

Co jeśli naprawdę nie umiem i wiem o tym?

To się zdarza. Trzeba mieć w głowie plan B i iść na maturę, żeby to przeżyć i nabrać doświadczenia, które się przyda na kolejny raz. Poza tym, zawsze warto próbować. Znam przypadki, że uczeń słabo przygotowany przez to, że podszedł do egzaminu na luzie i bez większych oczekiwań, zdał go. Kreatywność nie lubi stresu, bez niego można wpaść na wiele dobrych pomysłów. Szkodnikiem w myśleniu jest zacięcie na "muszę zdać, muszę to zaliczyć, muszę, muszę, muszę".

Jak z tym walczyć?

Nie zgrywać twardziela, nie mówić sobie "ja się nie boję". To rzadko pomaga. Lepiej się przyznać przed samym sobą: "Tak, boję się. To całkiem normalne". I podjąć wysiłek, żeby obniżyć poziom stresu. Można zacząć od tego, aby się otoczyć ludźmi spokojnymi, którzy na nas wpływają łagodząco. Może omówią z nami ewentualny plan B. Warto, żeby każdy, nawet najlepszy uczeń, opracował sobie taki plan B. Co będzie, jeśli nie zdam? Myśl na przykład, że wtedy na przykład wyjadę jako wolontariusz za granicę może świetnie odstresować. Ale oczywiście, nie chodzi o budowanie atrakcyjnych wizji przyszłości bez matury, tylko o zbudowanie wizji, która poprawi nasze poczucie bezpieczeństwa.

A techniki relaksacyjne?

Oczywiście, namawiam. Jeśli ktoś jeszcze nie ma takich technik wyrobionych, warto zacząć od oddechu. Najlepiej od razu - dzień przed maturą. Najprostsze ćwiczenie: siadamy w dowolnym miejscu i obserwujemy swój oddech. Wyobrażamy sobie drogę, jaką przebywa, kiedy w nas wchodzi i kiedy wychodzi. Możemy sobie wyobrazić, że wewnątrz nas jest pojemna rura, która przewodzi oddech od nosa do stopy. Potem wdychamy spokój, a wydychamy strach. Inne ćwiczenie: kładziemy dłoń na brzuchu w okolicy mostka, poniżej przepony i dmuchamy wyimaginowany balon wewnątrz nas. Potem wypuszczamy z niego powietrze. Tak, żeby wdech był krótszy od wydechu - jak np. na wdechu liczymy do czterech a na wydechu do sześciu.

Co zrobić, kiedy ogarnie nas panika już na sali?

To samo - obserwować swój oddech. Wypić łyk wody, potrzymać chwilę w ustach. To powinno nas odciążyć na poziomie ciała. A gdyby nas zablokowało tak, że np. nie będziemy rozumieli poleceń, wtedy warto na chwilę przekierować myśli. Na przykład: rozejrzeć się i znaleźć w sali pięć rzeczy w kolorze czerwonym albo cztery przedmioty na literę "a". Chodzi o krótkie ćwiczenia, które pozwolą się odstresować, jednocześnie nadal utrzymywać nas w skupieniu i uważności. Pomóc może w ostateczności wyjście do łazienki i umycie twarzy zimną wodą, czy włożenie rąk pod zimną wodę. Taki kontakt z ciałem przywraca do rzeczywistości.

Mamy pandemię i zaostrzony reżim sanitarny na maturze. Jak się bronić przed lękiem o zdrowie?

Rzeczywiście sytuacja jest wyjątkowa i każdy lęk, każda negatywna myśl, która dotąd była na poziomie krasnoludka może urosnąć do rozmiarów trolla. Nie wolno się jej poddać. Trzeba wypisać sobie listę myśli pozytywnych - co zrobiłem, żeby być bezpiecznym? A więc: umyłem ręce, zdezynfekowałem je, mam maseczkę czy przyłbicę, pilnuję dystansu wobec innych ludzi. Taka lista pomoże w sytuacji, w której nasz nabuzowany mózg zacznie nas bombardować myślami lękowymi - co jest charakterystyczne dla sytuacji stresowej. I kiedy mózg uderzy w nas myślą: "ty nic nie umiesz" - my mu odczytamy z listy: "powtórzyłem geometrię trzy razy". Kiedy mózg nam podsunie natrętną myśl: "Zaraz zarazisz się wirusem", my mu odczytamy z listy: "mam przyłbicę i dezynfekowałem ręce dwa razy". Obejdziemy wtedy tego cwaniaka i obniżymy poziom stresu.

Nie odwracamy myśli od lęku, tylko go nazywamy?

Zawsze. Tylko ostrożnie, żeby go nie demonizować. Bo jest jeszcze takie zjawisko jak emocjonalne wi-fi - jak ktoś jest w dużym strachu, my ten strach od niego przejmujemy. Zna to każdy, kto choć raz stał z kolegami pod drzwiami przed klasówką. Przekrzykuję się listą zadanego materiału, zawsze jest coś, co ktoś wie a my - nie. Strach rośnie, pojawia się myśl: "nic nie umiem". W tej sytuacji akurat pandemia i jej zasada "trzymaj dystans" może się przydać i do tego, że nie "zarazimy" się do kolegów strachem przed egzaminem.

Przemycane ściągi stresują?

A to w ogóle jest możliwe, żeby przy takim reżimie jak na maturze ściągać? Jeśli tak, to... zachęcam. Nawet nie po to, żeby z nich korzystać. Ale jak jesteś przygotowany na każdą ewentualność, czujesz się bezpieczniej, kiedy czujesz się bezpieczniej - stres znika.

*Anna Dziewulska jest magistrem psychologii Uniwersytetu SWPS, terapeutą pierwszego stopnia TSR oraz absolwentką szkolenia Rodzicielstwo Bliskości dla Profesjonalistów. Od 2014 roku wspiera rodziców, dzieci, młodzież oraz rodziny w budowaniu bliskich i pełnych szacunku relacji.

Zobacz wideo
Więcej o: